Kayax sprzedany. Jedna z najważniejszych i najbardziej charakterystycznych niezależnych marek w historii współczesnej polskiej muzyki trafia pod skrzydła największej firmy fonograficznej w Polsce. Universal Music Polska przejmuje katalog nagrań Kayax Records oraz prawa do marki. I choć oficjalnie jest to „nowy rozdział” i „strategiczna współpraca”, trudno nie poczuć smutku. Bo jeśli nawet Kayax nie może pozostać niezależny, to co właściwie dzisiaj znaczy słowo „independent”?
Kayax powstał w 2001 roku i przez ponad dwie dekady wyrósł na coś więcej niż kolejną polską wytwórnię płytową. Był marką kojarzoną z określonym sposobem myślenia o muzyce: odważniejszym, bardziej autorskim, często stojącym trochę obok głównego nurtu.
Przez Kayax przewinęli się artyści, którzy nie potrzebowali wielkich neonów, żeby stać się częścią polskiej kultury. Smolik, Zakopower, Katarzyna Nosowska, Krzysztof Zalewski, Natalia Przybysz, Maria Peszek, Brodka, Artur Rojek, Mery Spolsky czy Karaś/Rogucki. Ta lista artystów, którym zawsze bardziej zależało na autentyczności niż na szczytowych miejscach na mainstreamowych playlistach, mówi właściwie wszystko.
Kayax udowodnił, że można budować biznes muzyczny bez konieczności rezygnowania z artystycznej tożsamości. Co więcej, że właśnie ta tożsamość może być największą wartością firmy. I właśnie dlatego informacja o przejęciu katalogu przez Universal Music Polska ma znaczenie większe niż zwykła biznesowa transakcja. To symboliczny moment.
Jednak trzeba jedno wyjaśnić: Universal nie kupił Kayax Management. Przejęcie obejmuje katalog nagrań Kayax Records oraz prawa do marki Kayax Records. Sam Kayax Management nadal pozostanie niezależną firmą Tomasza „Tomika” Grewińskiego. Obie strony zapowiadają natomiast strategiczną współpracę przy rozwijaniu karier artystów i nowych talentów.
Kayax Records po finalizacji transakcji ma zachować własną tożsamość jako czwarty label Universal Music Polska. Funkcję Head of Kayax Records obejmie Paweł Tetłak, a Jakub Barzak będzie odpowiadał zarówno za Kayax Records, jak i Polydor Recordings Poland. Formalnie więc Kayax nie znika. Kończy się pewien rodzaj niezależności właścicielskiej.
Współczesny rynek muzyczny coraz bardziej pokazuje, że największą wartością niekoniecznie jest pojedynczy hit czy nowy artysta. Wartością jest katalog. Setki, tysiące nagrań, które przez lata mogą generować przychody ze streamingu, synchronizacji, licencji, reedycji, winyli, filmów, seriali, reklam czy kolejnych technologii, których jeszcze nawet nie znamy. Kayax przez ponad 20 lat zbudował właśnie taki katalog. I teraz ten katalog trafia do globalnego giganta.
Universal nie kupuje przecież przypadkowego zbioru polskich nagrań. Kupuję nagrania artystów, którzy dla wielu słuchaczy są częścią ich własnych wspomnień, dorastania i tożsamości muzycznej. To także pokazuje, jak zmienił się biznes muzyczny.
Niezależna wytwórnia może stworzyć coś niezwykle wartościowego. A kiedy ten dorobek osiągnie odpowiednią skalę, pojawia się pytanie: czy bardziej opłaca się dalej walczyć samemu, czy sprzedać go graczowi, który ma globalną infrastrukturę, pieniądze i dostęp do rynków na całym świecie? I tutaj odpowiedź biznesowa może być zupełnie inna niż odpowiedź romantyczna.
Jeszcze kilkanaście lat temu niezależność można było rozumieć stosunkowo prosto: nie jesteś częścią wielkiej korporacji, sam podejmujesz decyzje, sam finansujesz wydawnictwa i sam ponosisz ryzyko. Dzisiaj sytuacja jest znacznie bardziej skomplikowana. Artysta może być formalnie niezależny, ale korzystać z usług wielkiego dystrybutora. Może mieć własny label, ale musi podpisać umowę licencyjną z majorem. Może samodzielnie wydawać muzykę, a jednocześnie korzystać z infrastruktury największych platform streamingowych.
Maciej Kutak, CEO Universal Music Poland i SVP Central Eastern Europe, podkreśla, że Kayax potrafił łączyć artystyczną integralność z sukcesem komercyjnym oraz konsekwentnie odkrywać i rozwijać ważnych artystów. Universal chce wykorzystać swoje globalne możliwości, aby polska muzyka mogła docierać do odbiorców na całym świecie. Universal ma możliwości, których niezależna firma zwyczajnie może nie posiadać. Globalną sieć, katalogi, zespoły marketingowe, dystrybucję, doświadczenie w zarządzaniu prawami i kontakty na wielu rynkach. Dla katalogu Kayax może to oznaczać drugie życie.
Może się więc okazać, że przejęcie, które dzisiaj wygląda jak smutny koniec pewnej epoki, za kilka lat będziemy wspominać jako początek nowego etapu dla tych nagrań. Ale równie dobrze można zadać pytanie: ile z ducha Kayaxu zostanie, kiedy za katalogiem stanie korporacyjna maszyna?
Argument, że „Universal ma większe możliwości”, jest prawdziwy. Ale nie oznacza to automatycznie, że większe możliwości zostaną wykorzystane w taki sposób, jak oczekiwaliby artyści i słuchacze. Duża firma ma inne priorytety. Musi zarządzać ogromnym katalogiem, wynikami finansowymi, efektywnością i skalą. Niezależna wytwórnia może sobie pozwolić na decyzję: „Wydajmy ten album, bo jest ważny”. Czy zatem niezależny sposób myślenia, który przez lata był częścią tej marki, przetrwa zmianę właściciela?
Czy niezależność musi oznaczać wieczne pozostawanie poza strukturami wielkich firm? Tomik Grewiński nie mówi o końcu Kayaxu. Management pozostaje niezależny, a współpraca z Universalem ma otworzyć nowe możliwości. Być może właśnie tak wygląda współczesna niezależność. Nie jako całkowite odcięcie od wielkiego biznesu, ale jako próba zachowania własnej tożsamości przy jednoczesnym korzystaniu z jego możliwości.
Jeżeli dzięki globalnej machinie Universal nagrania Kayaxu dostaną drugie życie, dotrą do nowych słuchaczy i będą odpowiednio chronione oraz rozwijane, może się okazać, że była to dobra decyzja.
Dopiero jeżeli Kayax stanie się tylko kolejnym logo w ogromnym portfolio, a jego artystyczny charakter zacznie się rozmywać, będziemy mogli powiedzieć, że właśnie zakończyła się pewna epoka. Bo Kayax właśnie udowodnił, że niezależna polska wytwórnia może zbudować coś tak wartościowego, że w końcu zainteresuje się tym jeden z największych muzycznych koncernów świata.
Pozostaje zobaczyć, czy nowe zmiany naprawdę pomogą polskim artystom, czy ci artyści będą tylko pod większą kontrolą i presją.
