Site icon All About Music

Czy Adele może nie wygrać jakiejkolwiek Grammy? Felieton Anieli Bocheńskiej

15 listopada Akademia ogłosiła finalne nominacje do nagród Grammy. Cały proceder choć odbył się z wielką pompą to bez wielu zaskoczeń. Nominowani jak zwykle pokrywają się ze szczytami tegorocznych wyników sprzedaży. Ten rok zdaje się być jednak o tyle interesujący, że w lutym w szranki staną ze sobą gigantki współczesnej muzyki. Adele i Beyonce ponownie wydały albumy w tym samym roku, z tym że w 2021 dołączyła do nich również Taylor Swift z absolutnie bezprecedensowym w swojej skali projektem Taylor’s Version, w którym przywraca sobie prawa własności do napisanych przez nią, i przejętych przez managera Scootera Brauna, albumów.

Owocem tego stały się dotychczas reedycje albumów Fearless i Red, w których artystka zawarła piosenki w przeszłości wydane, te okrojone w procesie wyboru utworów na płytę, oraz wyczekiwaną przez fanów przez 10 lat, 10 minutową wersję wcześniej wydanego w roku 2012 utworu All Too Well, który w roku 2021 odniósł ogromny komercyjny sukces, w tym zajął miejsce na szczycie listy Billboard 100.

Mimo to The Rolling Stone, czołowy amerykański opiniotwórczy magazyn muzyczny nie wróży utworowi sukcesu na ceremonii Grammy. Idą za nim pozostałe portale, jakby wynik głosowana Akademii był przesądzony; wygra Adele i jej Easy on Me. Bo przywraca melodyczność jej pierwszego albumu, bo miesza blues z popem i złamanym sercem, bo jest to Adele.

Podobna historia sprawdzi się według magazynu w kategorii album roku. Beyonce czekała pięć lat żeby stworzyć muzykę godną wydania po jej słodkogorzkim arcydziele – Lemonade. I przyznać trzeba że jej się to udało. Płyta Renaissance, to elegancka, taneczna ścieżka dźwiękowa do renesansu który nastąpić ma po trwającej dwa lata pandemii, muzyka najbliższa lekkiemu charakterowi jej wczesnej twórczości, od czasu hitu Single Ladies. Niesamowita Lemoniada przegrała w przeszłości wyścig z 25 Adele o najważniejszą spośród Grammy w 2017 roku, a Beyonce jeszcze nigdy nie wygrała tej kluczowej w muzycznym świecie nagrody. Pomyśleć by więc można że statuetka za album roku powinna być jej przyznana, tak jak Oscar musiał trafić do Leonarda DiCaprio –  zwłaszcza że płyta Renaissance jest świetna. Tak się jednak według wszelkich przewidywań nie stanie, a Adele po raz trzeci otrzyma tę najważniejszą spośród muzycznych nagród.

Nie wiadomo dlaczego przemysł muzyczny zdaje się nie dopuszczać do siebie myśli że Adele wyda coś i nie otrzyma za to wszelkich możliwych Grammy. Może wszystkich krytyków uniwersalnie wzrusza i bez reszty przejmuje ten przepiękny głos, nawet jeśli śpiewa te same historię w podobnych aranżacjach. A może w ich głowach zakorzeniona jest wizja tylko jednej kobiety która zasługiwać może na wszystkie zaszczyty. I może to nadchodzi już czas, potrzebują poszerzenia horyzontów.

Exit mobile version