Site icon All About Music

„Czemu jak jesteś goła, to się cieszysz?” czyli Natalia Przybysz w Toruniu. Relacja Łukasza Jaćkiewicza i zdjęcia Joanny Babiel

Nie będę ukrywał, że Natalia Przybysz to jedna z moich ulubionych polskich wokalistek. Jej charyzma, charakter i piosenki tworzą wspólną całość, która niesamowicie płynnie prezentuje się na żywo. Kolejny raz udowodniła to na koncercie w Toruniu.

Do mojego miasta przybyła z płytą Jak malować ogień, którą wydana została zaledwie kilkanaście dni wcześniej. Już od pierwszego usłyszenia tych utworów byłem pewny, że świetnie sprawdzą się na żywo. Nie pomyliłem się.

Setlista wypełniona była oczywiście kawałkami z tego krążka. Nie zabrakło więc singlowego Ognia, tytułowego utworu czy mojego ulubionego Że jestem, z którego pochodzi cytat w tytule tego tekstu. Uważam, że nikt tak sensualnie, ale zarazem dosadnie nie opowiada o seksualności jak ona. I to nie tylko w tym utworze, ale i w innych tekstach z tego krążka. Wszystko to jednak jest bardzo płynne i nie odczuwa się dyskomfortu słuchając o rzeczach, o których zazwyczaj nie umiemy rozmawiać. Mocnym punktem jest także piosenka „Kochamy się źle„, która świetnie koresponduje z tym tematem.

Ciesze się również, że Natalia po raz kolejny sięga po klasyke. Tym razem zdecydowała się zinterpretować Krakowski Spleen zespołu Maanam. Mimo całkowicie nowej aranżacji i specyficznego, nieco manierycznego śpiewania, utwór ten zyskał nową odsłonę. Wersja Kory zawsze będzie najlepsza, ale Natalia dosięga do niej bardzo, bardzo wysoko. Refren śpiewany w wysokiej barwie jest wręcz magnetyzujący.

Natalia zawsze była dla mnie osobą, która miała swoje zdanie. Nigdy nie dała mi odczuć, że udaje i jest sztuczna. Świetnie oddaje to również jej charyzma i sceniczność podczas występów. Tańczy, choć lepiej nazwać to ruchami, ale jest to na tyle urocze i piękne dla oka, że stałem jak wpatrzony i mówiłem sobie głośno w myślach: „też chcę tak tańczyć i nie przejmować się co myślą inni”. Dziękuję…

Exit mobile version