Nielsen przeprowadził coroczne badanie na amerykańskim (największym i najważniejszym na świecie) rynku muzycznym dotyczące preferencji konsumentów muzycznych. Niektóre wyniki mogą Was zaskoczyć. Uprzedzając pytania: badanie zostało przeprowadzone na reprezentatywnej grupie 3,3 tys. osób w wieku 13+, a wyniki zostały ważone względem płci, wieku i rasy proporcjonalnie do udziału w populacji.
Muzyka jest ważna
Przeciętny Amerykanin w ciągu tygodnia słucha muzyki średnio przez 24 godziny – blisko 3,5 godziny dziennie. Muzyki słucha 91% populacji – moim zdaniem dość mało biorąc pod uwagę muzykę ze stacji radiowych. Z drugiej strony aż 75% respondentów słucha muzyki on-line (o 12% więcej w stosunku do roku ubiegłego), a 44% ze smartfonów(+7%) (przypominam o tym, że próba była reprezentatywna dla całej populacji!).
Muzykę odkrywamy głównie przez radio
Zaskakujące jest, mimo rewolucji technologiczne, że ciągle nową muzykę pozyskujemy głównie z radia w badaniu Nielsena aż 61% ankietowanych (wzrost o 4 pkty procentowe). Nic więc dziwnego, że wytwórnie muzyczne ciągle inwestują w promocję radiową; swoją drogą nie jest powiedziane, że osoby, które odkryły nową muzykę w radiu ją kupią.
Mnie osobiście zaskoczyła również siła „poczty pantoflowej” – aż 45% osób odkrywa nową muzykę od znajomych – nic więc dziwnego, że co jakiś czas w sieci wyskakują virale, które niekiedy trafiają do czołówki zestawień muzycznych (patrz: Gangnam Stylew 2014 roku było 6. najpopularniejszym video w Stanach). Dużą popularnością cieszy się także muzyka z filmów (ile to już razy single z soundtracków trafiało na #1 Hot 100?). Kolejną niespodzianką (chyba największą) jest to, że więcej osób wyszukuje nowości w serwisach streamingowych (25%) niż na stronach social media (23%). Z kolei fora internetowe zaliczane do „on line music news” stanowią zaledwie 8% (jestem w zdecydowanej mniejszości…).
Pieniądze wydajemy na koncerty
Nic dziwnego, że zdecydowana większość dochodów artystów (aż 80%, więcej tutaj) pochodzi z koncertów – przeciętny Amerykanin 52% budżetu na muzykę przeznacza właśnie na muzykę live – 32% na koncerty, 10% na festiwale i po 5% na kameralne koncerty i imprezy z DJ-em. Całkiem sporo, bo 13%, przeznaczamy (my, bo badania można uogólnić do całej cywilizacji zachodniej) na muzykę w formacie fizycznym, nieco mniej – 10% – na albumy cyfrowe. Co ciekawe albumy cyfrowe są bardzo popularne w grupie 13-17 (25% całych wydatków!) – nie powinno zaskakiwać, że Hits prognozuje sprzedaż albumów One Direction i 5 Seconds of Summer na poziomie odpowiednio 350 i 300 tys. w tygodniu debiutu w USA.
Lubimy streaming, ale…
… nie chcemy za niego płacić. W 2014 roku płatne subskrypcje wykupiło 41 milionów osób na świecie – 0,58% populacji. Jest to mniej niż liczba płatnych subskrypcji Netflixa w ciągu miesiąca. W Stanach było to 7,7 mln – 2,4% – co wygenerowało 799,1 mln dochodu (dane RIAA). Dla porównania odtworzenia wspierane reklamami, mimo że stanowią zdecydowaną większość (na świecie 96% wszystkich użytkowników serwisów strumieniowych stanowią userzy YouTube), przyniosły 294,5 mln USD. W sumie streaming stanowił 15,7% dochodu rynku.
Serwisy typu Spotify przyciągają nas przede wszystkim niską ceną (83%), prostotą użytkowania (82%) i katalogiem (73%). Z drugiej strony osoby, które korzystają z opcji freemium nie przechodzą na premium, bo jest… zbyt droga (46%). To tylko pozorna sprzeczność, zawsze znajdzie się grupa, dla której koszt abonamentu będzie zbyt wysoki, co nie oznacza, że obecna cena jest optymalna. Bardziej interesująca jest jednak druga przyczyna – możliwość odtwarzania muzyki za darmo w innych miejscach (42%). Tak, opcja freemium Spotify i muzyka bez ograniczeń na YouTube zabija płatne subskrypcje, co już od dawna budzi wątpliwości branży. Co jest smutne, aż 78% użytkowników serwisów strumieniowych deklaruje, że nie zamierza wykupywać opcji premium. Nie prędko posłuchamy 1989 na Spotify…
Raport Nielsen Music 360 dostępny na stronie Nielsena.
Artykuł oryginalnie pojawił się na blogu Mateusza – PopRunTheWorld.

