Site icon All About Music

Cris Cab – Where I Belong (2014), recenzja Marty Mrowiec

Pharrell Williams robi swoim albumem furorę. Pod swoje skrzydła, jako 16-latka wziął, Crisa Caba, który właśnie wydał swój debiutancki longplay. Where I Belong to ciekawa mieszanka różnych gatunków, którym przewodzi reggae. Jak widać Pharrell 'miał nosa’.

Cris Cab ma na swoim koncie trzy minialbumy. Foreword z 2011 roku oraz Echo Boom i Rise z 2012 roku. Przyszedł czas, aby ten 21-letni artysta, wydał album długogrający.  Chociaż krążek Where I Belong na sklepowe półki trafi 13 maja to już dzisiaj możemy go posłuchać w serwisach streamingowych. Na debiutancki longplay artysty składa się 11 premierowych utworów oraz jeden bonus track Good Girl (z epki Foreword). O Crisie dowiedział się świat za sprawą singla Liar Liar, który do tej pory podbija listy przebojów. W numerze tym gościnnie pojawia się wspomniany wyżej Pharrell Willimas. Oprócz Willimasa mentorem artysty był Wyclef Jean ( amerykański muzyk, wokalista, kompozytor, aktor i producent filmowy).

Współpraca z Wyclefem zmieniła moje postrzeganie nagrywania muzyki. Wyclef nauczył mnie niekonwencjonalnego myślenia opowiada Cab

Mimo swojego młodego wieku Cris Cab  supportował koncerty takich gwiazd ,jak Ellie Goulding, Bastille, Lorde, T-Pain, a także Gym Class Heroes. Niewątpliwie dało mu to spore doświadczenie. Cab nad albumem pracował dwa lata.

Ten album to zbiór moich najlepszych piosenek z ostatnich dwóch lat. To płyta o dorastaniu, związkach, miłości, rozstaniach i powrotach wyznaje Cab

Tyle tytułem wstępu. Co zatem usłyszymy na debiucie artysty? Czy faktycznie współpraca z Pharellem Willimsem obecnie stanowi klucz do sukcesu?

Album otwiera bardzo energiczna piosenka The Sun Is Gona Rise Again. Już w tym numerze słychać mocno bujający reggaeowy bit. Następnie dostajemy singlowe Liar Liar z gościnnym udziałem Pharrella. Numer troszkę inny, bardziej funkowy, jednak pozostający blisko z reggae. Generalnie w każdym numerze słyszymy mieszankę jakiegoś gatunku z reggae. Przeplata się soul, trochę funky, trochę popu a nawet rapu. Dzięki czemu album nie nuży, jest różnorodny i fajnie zbilansowany.

Long Weekend to pozytywny numer, przy którym ma się ochotę odprężyć. Z kolei już w następnym kawałku Fables, zapewne za sprawą gitary, słyszymy nutkę country. Numer ten przypomina mi trochę twórczość Phillipa Phillipsa. Gitara dobrze podkreśla wokal Crisa, dzięki czemu staje się on bardziej wyrazisty. Loves Me Lot to typowe reggae, które buja. Mimo, że numer należy do spokojniejszych to melodia sama nas niesie. Nic więc dziwnego, że został on wybrany na drugi singiel. Po nim dostajemy Paradise (On Earth), w którym głownie wyeksponowany został wokal Crisa. W The Truth wokal Crisa przypomina miejscami Alaina Clarcka szczególnie w wysokich partiach. Ticet to z kolei numer ze wstawkami  rapowymi. Jak widać możliwości tego 21-latka są nieograniczone. Płynnie i bardzo sprawnie miesza różne gatunki równocześnie pozostając wierny głównemu gatunkowi jakim jest reggae. W tym zapewne przejawia się niekonwencjonalne myślenie i podejście do muzyki, którego nauczył się od Wyclefa Jeana. Brawo za odwagę. Krążkiem tym pokazuje, że w muzyce nie ma granic, że jest ona po to, aby się nią bawić i czerpać jak najwięcej. Jego połączenia są udane dzięki czemu dostaliśmy lekki, energiczny i zróżnicowany krążek, który nas nie nudzi. Taka innowacyjna mieszanka stylów odświeża nieco rynek muzyczny i pokazuje, że czasem nie warto iść utartymi schematami, że można je przełamać i stworzyć coś ciekawego i dobrego.

Niewątpliwie Cris został wyposażony w nieomylny talent do chwytliwych melodii i chwytliwych refrenów, a także do rozprzestrzeniania dobrego samopoczucie w każdej piosence.To propozycja lekka i chillaoutowa, która troszeczkę pokoloruje szarą rzeczywistość i pozwoli się od niej oderwać płynąc na bujających podkładach. Miejmy tylko nadzieję, że młody artysta nie przepadnie ze swoim debiutem i jeszcze o nim usłyszmy.

Exit mobile version