I oto jest. Pierwszy odcinek naszej nowej rubryki. Co powinno zostać kolejnym singlem z albumu Delirium Ellie Goulding? Sześć osób z redakcji wybrało swoje typy. A jakie są Wasze?
Pierwszym singlem było On My Mind. Następnie wydano Army dla Wielkiej Brytanii oraz Something In the Way You Move dla reszty świata. My, jako redakcja, wybieramy singiel numer trzy, dla całego świata. Co nim powinno zostać?
Dariusz Kozera | wybieram: Don’t Need Nobody
Jak dla mnie jest to jedna z lepszych kompozycji na albumie, która prezentuje mocne strony nowego stylu Ellie. Nie wszystkim przypadł on do gustu, jednak jestem pewien, że ten kawałek byłby w stanie wpłynąć pozytywnie na ich opinie odnośnie tej zmiany. Piosenka nadaje się zarówno na imprezę w klubie jak i do odsłuchu w radiu podczas jazdy samochodem. Zawiera prosty i łatwy do zapamiętania tekst z intrygującym przekazem, co stanowi jej kolejny plus. Dodatkowo łatwo wpada w ucho i zostaje na długo w pamięci. Do utworu wystarczy dodać odpowiedni teledysk i sukces murowany.
Ola Lis | wybieram: Winner
Według mnie to Winner powinno być kolejnym singlem. Nie dość, że słychać wzruszającą melodię i mocny tekst o tym, że zwycięzca bierze wszystko, to zaskoczeni jesteśmy tym, że to właściwie piosenka o zwyciężczyni, która zgarnia czyjegoś faceta marzeń. Nagrałabym teledysk z Ellie w bieli i błękicie. Myślę, że ten kawałek jako jedyny miałaby szansę zaistnieć w świecie muzycznym na dłużej niż 5 minut.
Łukasz Jaćkiewicz | wybieram: Lost and Found
Gdybym był Ellie to na kolejny singiel promujący wybrałbym Lost and Found. Nie jest to moja ulubiona kompozycja z tego albumu, ale taka, która może poruszyć wielu słuchaczy. Lekko gitarowa melodia z zaskakującym tempem, która przenika się z dobrze zaśpiewanymi zwrotki. Nie wiem czy osiągnęłaby dużą popularność, ale wierzę, że przebiłaby przynajmniej On My Mind, którego nie znoszę. Koncertowa wersja w akustycznej wersji również mogłaby się udać – wszystko zależy od dobrej promocji.
Łukasz Mantiuk | wybieram: Let It Die
Let It Die to utwór z deluxa. Śmiało powinien znajdować się na standardowej wersji tego krążka zamiast wielu koszmarków, które tam są. Let It Die ma takie dziwne, countrowe podrygi i pokazuje nowe oblicze Goulding. Love Me Like You Do było popowe i proste, dzięki temu Ellie odniosła sukces. Było również zupełnie inne od poprzednich krążków artystki. Utworem On My Mind zabiła ona zainteresowanie swoją postacią i jej muzyką. Let It Die mogłoby być powrotem do wzbudzenia zainteresowania sobą. Szczególnie, że muzyka country jest bardzo popularna w USA, a ich połączenie z popem to idealny przepis na sukces.
Piotr Krajewski | wybieram: Scream It Out
Mój faworyt. Piosenka prezentuje zdecydowanie najlepszą stronę Brytyjki. Z całego przeciętnego i miałkiego Delirium, dopiero finałowe Scream It Out sprawiło, że pomyślałem: Ellie wciąż potrafi zrobić coś na miarę swoich prawdziwych możliwości! To naprawdę dobra kompozycja, zasługująca na zauważenie. Czuć w tym kawałku ducha poprzedniego krążka Halcyon, na którym wokalistka świetnie łączyła dźwięki indie z synthpopem. Było to coś absolutnie wyjątkowego. Ellie, wracaj!
Aleksandra Żeleźnik | wybieram: Don’t Need Nobody
To ciekawa kompozycja pośród innych mniej interesujących jakie znajdziemy na albumie Delirium brytyjskiej piosenkarki Ellie Goulding. Zaczyna się delikatnie z typową dla artystki pewnością w głosie i delikatną barwą. To co podoba mi się w tej piosence najbardziej to fakt, że nie wszystko jest wyłożone na pierwszy ogień. Melodia rozrasta się, aż wreszcie dochodzi do maximum, którym jest refren… i wpada w ucho. Niby zwykły zabieg – powtarzanie jednego zdania, ale w tylu różnych kombinacjach, na tyle różnych sposobów. Z pewnością bardzo dobra kompozycja do radia, w którym to właśnie prostota (w ujęciu chwytliwych melodii) jest w cenie. A kompozycja Don’t Need Nobody taka właśnie jest: nieskomplikowana i ciekawa pod względem brzmienia. Moim zdaniem mogłaby spodobać się szerokiej publiczności jako następny singiel z trzeciej płyty.

