Site icon All About Music

Cigarettes After Sex – Cry (2019), recenzja Nikoli Niny Skopowskiej

Niewątpliwie ich debiutancki album wdarł się z wielkim szumem na rynek muzyczny. Poruszyli słuchaczy swoją niesamowitą wrażliwością i unikatowym brzmieniem. W tym samym wyjątkowym brzmieniu powstało Cry.

Brzmienia Cigarettes After Sex nie można opisać żadnymi słowami. W ich muzyce można usłyszeć wszelkie emocje: tęsknotę, zakochanie, rozpacz, melancholię, rozmarzenie i nie tylko. Swoimi dźwiękami przenoszą słuchacza w zupełnie inną rzeczywistość, pozwalają odpłynąć w swój wymarzony świat i choć na chwilę oderwać się od rzeczywistości. Do tego niesamowity wokal Grega Gonzaleza, który powstał z fascynacji wokalisty kobiecymi głosami. To wszystko idealnie zagrało na ich pierwszym albumie z 2017 roku i sprawiło, że tysiące słuchaczy oczekiwało co przyniosą kolejne kompozycje grupy.

Można by się spodziewać, że Cry nie przyniesie nam nic nowego, możliwość działania grupy wydawała się bardzo ograniczona przez ich estetykę. Kolejna czarno-biała okładka i kilka smutnych piosenek, które przypadną do gustu, ponieważ taka jest moda. Otóż w tym wypadku zespół mnie bardzo pozytywnie zaskoczył. To co dostajemy, mimo że nadal wpisuje się w estetykę zespołu, ma zupełnie inne odczucie i cechuje się zupełnie inną wrażliwością.

By stworzyć nowy materiał, zespół odwiedził Majorkę w Hiszpanii. Greg w wywiadzie dla XS Noize powiedział:

Ta płyta powstała jak film. Utwory odpowiadają poszczególnym miejscom, wydarzeniom, uczuciom. Powstał w tym oszałamiającym, egzotycznym miejscu i łączy wszystkie te różne postacie i sceny razem, ale ostatecznie tak naprawdę chodzi o romans, piękno i seksualność.

Zdecydowanie egzotyczny klimat i promienie słońca odbiły się na utworach, które możemy usłyszeć. Idealne sposób na oderwanie się od szarej jesiennej atmosfery na dworze i choć w myślach przenieść się do słonecznej Hiszpanii. Do tego pięknie dopełniające wszystko nagrania odnoszące się do tych sytuacji dodają jeszcze bardziej filmowego charakteru albumowi.

Kiss If Off Me to druga pozycja na płycie i jednocześnie utwór, który poruszył mnie najbardziej. Jej tekst jest piękną opowieścią o wdawaniu się w relację w której jedna osoba utknęła między wybieraniem przeszłości, a próbowaniem zacząć wszystkiego na nowo. Warstwa liryczna jest niesamowicie lekka mimo mocnego przesłania, jak zawsze perfekcyjnie modulowany wokal i do tego pełne wrażliwości dźwięki sprawiają, że przeszywa ona na wylot niemal wywołując łzy.

Każda część tej płyty to kolejna historia o której można by pisać godzinami, ponieważ są one unikatowe. Słuchając ich po kolei można poczuć wszystkie stany i emocje, które chciał przekazać zespół. Koncepcja całości ujawnia się już w pierwszych wersach Don’t Let Me Go. Młodzieńczy romans pełen uniesień, spontanicznej i niedojrzałej miłości, który niestety jak wszystko kiedyś musi się skończyć, jednak pozostawia po sobie wiele wspomnień i emocji. Mimo goryczy rozstania, przedstawienie jej jest bardzo piękne i pełne tęsknoty. Do tego wyjątkowy klimat wakacji dodaje temu wiele ciepła i dodaje szlachetności uczuciom.

Gdy świat ujrzał pierwszy utwór promujący płytę, nie byłam przekonana do niego. Jego brzmienie nie pokrywało się dla mnie z resztą twórczości Cigarettes After Sex, jednak gdy usłyszałam Heavenly na albumie, zachwycił mnie. Jest idealną częścią układanki i w kontekście całego Cry doskonale się uzupełnia.

Nie będę ukrywać, że moja olbrzymia sympatia do zespołu ma wpływ na to jak odbieram ich twórczość, jednak są oni fenomenem na skalę światową. Ich brzmienie jest niepowtarzalne i niezmiernie się cieszę, że szukając nowych dźwięków wciąż pozostali w swojej estetyce. Sposób w jaki pokazują uczucia i emocje jest tak wiarygodny, że słuchając tego albumu można poczuć się jak na Majorce i zamarzyć o miłości, którą opisuje Greg. Mam nadzieję, że Cigarettes After Sex jeszcze nie raz zaskoczą nas swoim brzmieniem, a póki co pozostaje oddanie się dźwiękom z Cry.

Exit mobile version