Site icon All About Music

„Chcielibyśmy prezentować naszą perspektywę na to co widzimy” – wywiad z ATLVNTĄ

ATLVNTA to nowy muzyczny projekt Kasi i Kamila tworzących wcześniej pod szyldem Lilly Hates Roses.
Właśnie ukazał się ich nowy, pierwszy singiel, który zdecydowanie odbiega stylem od tego co robili wcześniej.
Jak widzą swoje nowe „wcielenie”? Dlaczego zdecydowali się zacząć od nowa? Czego możemy się spodziewać. Tego i znacznie więcej dowiecie się czytając naszą rozmowę.

Adrianna Małolepszy: Serdecznie gratuluję nowego singla! Nowy, pierwszy… Zaraz do tego dojdziemy, ale jest świetny i gratulacje!

Dziękujemy bardzo.

Adrianna Małolepszy: Umrzesz Tak Jak Ja to pierwszy singiel Waszego nowego projektu, ATLVNTA, ale wcześniej już działaliście wspólnie jako Lilly Hates Roses. To co teraz pokazaliście jest zdecydowanie mocniejsze i zupełnie inne od folkowo, indie popowej Lilly.
Wcześniej odnosiliście sukcesy w Polsce, zrobiliście parę rzeczy za granicą…
Skąd teraz pomysł, żeby zacząć od zera?

To się działo na przestrzeni kilku lat, bo Mokotów wyszedł w 2015 roku, więc niedługo będzie 5 lat. Wydaje mi się, że ten moment, kiedy ma się dwadzieścia kilka lat, wchodzi się w dorosłość i ona rzuca Nami o ziemię, o ścianę i na wszystkie strony, to jest taki moment, kiedy inspiracje muzyczne bardzo się zmieniają. Ja mogę powiedzieć otwarcie o tym, że trochę wyrosłam z tego co było wtedy. Lilly Hates Roses było dla mnie ogromną szkołą życia, mnóstwo się nauczyłam i jestem ogromnie wdzięczna za te wszystkie doświadczenia, które wtedy zebraliśmy, ale w pewnym momencie jakoś przestaliśmy po prostu to czuć. Czuliśmy, że schodzimy na boczny tor, że Lilly zostaje sobie gdzieś, a my jesteśmy już z boku. Zaczęliśmy się źle z tym czuć i przede wszystkim nie fair wobec Lilly. Tak ją trochę personifikujemy. Stwierdziliśmy po długim czasie i wielu rozmowach, że chyba to jest ten moment, kiedy powinniśmy to zostawić tak jak było, jako cudowne wspomnienie i przygodę i zacząć od początku.

AM: A nie myśleliście o tym, żeby po prostu zrobić coś innego, ale pod tym samym szyldem?

Nie chcieliśmy tracić tego impactu, tego efektu WOW. ATLVNTA jest dla nas czymś zupełnie nowym, bardzo ekscytującym, ale też czymś nad czym pracowaliśmy od paru lat. Były oczywiście takie myśli czy nie zrobić pożegnalnego koncertu, utworu, reedycji jakiejś płyty, ale naprawdę dużo czasu zajmowała nam produkcja nowych rzeczy i im więcej czasu mijało od naszego ostatniego koncertu jako Lilly i tym bliżej nam było do wydania ATLVNTY i cała nasza energia skupiała się na tym nowym projekcie.
Koncepcja Lilly w pewnym momencie bardzo nas już blokowała i kiedy wpadliśmy na pomysł, żeby zacząć od początku to wszystko poszło z górki. Nagle wszystko zaczęło nam dobrze iść i stwierdziliśmy, że nie powinniśmy już robić kroku w tył i poszliśmy za ciosem.

Uważaliśmy też, że musielibyśmy zrobić piosenkę specjalnie pod to, a ideą Lilly Hates Roses była szczerość i spontaniczność, więc jeżeli mielibyśmy zrobić piosenkę pożegnalną to nie byłaby do końca zgodne z Lilly.

AM: Jak zmieniło się Wasze podejście do muzyki na przestrzeni tych pięciu, sześciu lat?

Wydaje mi się, że w Lilly wszystko przyjmowaliśmy takie jakie było. To się tyczy zarówno naszych działań promocyjnych i koncertowych, ale też pisania piosenek. Mam wrażenie, że kiedyś te piosenki tak do nas wpadały i my nic już z nimi nie robiliśmy. Oddawaliśmy je ludziom takie jak do nas wpadły. Teraz to jest zdecydowanie bardziej przemyślane i zmieniły się nasze metody działania. Lilly była zespołem folkowym, a sam folk nie potrzebuje wiele produkcji, te piosenki są takie jakie są. Tutaj metodyka jest trochę inna. Tutaj eksplorujemy muzykę w inny sposób, podchodzimy do niej z innej perspektywy.

AM: Uwtory ATLVNTY zawierają zdecydowanie więcej Waszego komentarza na temat naszej rzeczywistości i tego co się dzieję wokół. Był Wam potrzebny taki outlet?

Tak. Myślę, że to wynika z naszych doświadczeń związanych z wchodzeniem w dorosłe, samodzielne życie. W ATLVANCIE czujemy się trochę uwolnieni i możemy mówić o problemach, które dotyczą większości młodych osób. Chcielibyśmy prezentować nie tylko nasze życie wewnętrzne, ale też naszą perspektywę na to co widzimy. Ten komentarz jest istotną częścią tej muzyki. W Lilly nie był aż tak istotny. To był opis stanu ducha.

AM: To widać zwłaszcza w utworze, który jeszcze się nie ukazał. Mam tu na myśli Antrax. Ten Wasz komentarz na temat środowiska młodych ludzi jest bardzo ciekawy.

Fajnie, że to się udało. Podmiot liryczny w tym utworze miał przeprosić dziewczynę, która się obraziła i pojechała sama na imprezę. Zaczyna się to w momencie, kiedy on na tę imprezę wchodzi, szuka jej pomiędzy ludźmi, którzy są pijani i mają swoje pijackie mądrości. Jako tekściarz starałem się teraz być bardziej potoczny. W Lilly to było bardziej poetyckie. Te teksty Lilly pisałem mając około 20 lat.

AM: Mając te 18, 19 lat, każdy sobie gdzieś tam piszę jakieś wiersze na marginesach w zeszytach. To jest ten etap.

Dokładnie tak. A potem sobie mówisz “dobra nie będę się już rozdrabniać”. To jest trochę śmierć ego. Teraz już mam 30 lat, inaczej myślę o różnych rzeczach, o świecie i to pisanie jest dla mnie trochę bardziej badaniem różnych rejonów niż pokazywaniem swojej duszy. Sprawdzam w jaki sposób jeszcze można napisać tekst, jak do niego podejść. Sprawdzam granicę potocznego słowa.

Jestem wielkim fanem Marii Peszek. Wiele się nauczyłem słuchając jej piosenek i czytając jej teksty. Ona bardzo dobrze to realizuje. Mówi prawie potocznym językiem, ale jest w tym pewne piękno, które wynika z liryki. To jest coś co mnie teraz najbardziej fascynuje i coś co ma odzwierciedlenie w tekstach ATLVNTY.

AM: Jak już jesteśmy przy konkretnych numerach, powiedzcie coś więcej na temat singla Umrzesz Tak Jak Ja, bo tam też się dzieję wiele ciekawych rzeczy.

Ja pochodzę z bloków i ten dualizm w moim życiu jest zawsze. Bo z jednej strony lubię Tame Impala, z drugiej Peję. Jeżeli chodzi o produkcję to bardzo chcieliśmy połączyć te dwa światy, więc beat jest mocny jak z Tame Impala i innych zespołów z zachodu, ale te polskie bloki moim zdaniem są reprezentowane przez ten oldschoolowy sample, który leci przez cały numer. Bardzo mnie fascynowało to połączenie w produkcji.

Tekst natomiast opowiada trochę o tym, że wszystko jest ulotne, wszyscy umrzemy, więc cieszmy się tym, że jesteśmy tu chociaż na chwilę. Nic nie ma uniwersalnego sensu i dzięki temu każdy może mieć swój własny sens życia. Każdy może bronić swoich racji, nikt nie ma prawa nic nikomu narzucać.
Tak naprawdę ten utwór jest bardzo romantyczny, bo mówi o tym żeby spełniać swoje marzenia i żeby się nie bać, żeby mieć świat dla siebie.
Znormalizujmy to, że życie nie kończy się po 25 roku życia. Znormalizujmy to, że można zakochać się w wieku 50 lat, spełniać marzenia w wieku 60, żeby odnaleźć się w wieku 70. Nie próbujmy udawać, że tylko dwudziesto paro latkowie mogą mieć rację w kwestiach romantycznych. Na przykład jeżeli do trzydziestki nie masz konkretnego celu w życiu, nie ma w tym nic złego. Może właśnie musisz poczekać.
O tym trochę jest tekst. O tym, że marzenia należy spełniać do samej śmierci i cieszyć się z tego, że jest nam dane pobyć tu chwilę..

AM: Minimalizuje się ten impact ludzi starszych niż powiedzmy 30 parę lat.

To jest wydaje mi się duża presja, której prawdopodobnie każdy z nas prędzej czy później doświadczy. To jest presja społeczeństwa, które jest nastawione tylko na to co młode, nowe, szybkie… 

AM: Fajnie, że chcecie to normalizować i zwracacie na to uwagę w swojej muzyce. 

To jest właśnie cel tego utworu. 

AM: Jest singiel, będą kolejne… A będzie płyta?

Będzie. Płyta jest gotowa, ale jeszcze troszkę. Jesteśmy mega szczęśliwi, że mamy teraz taką sytuację, kiedy możemy powoli odsłaniać karty i zająć się tym w jaki sposób chcemy pokazać ludziom ten materiał, a nie jeszcze w stresie dokańczać piosenki.
Wszystko to co na tej płycie jest splata się w jakąś naszą percepcję tego jaki jest świat naszym zdaniem. Nie dobry, nie zły, a szary. Ma wiele różnych odcieni i to sprawia, że życie jest ekscytujące. Bardzo frapują nas takie rzeczy.
Mamy piosenkę o tym, że kiedyś umrzemy, o narkotykach, o miłości, jest piosenka o narodowcach w Warszawie. Jest też piosenka o robieniu sobie krzywdy. To jest jedyny tekst, który napisała sama Karolina Kozak, która współtworzyła z nami też inne teksty.
Czytałem kiedyś artykuł o uczuciu, które nazywa się “wołanie otchłani”. To jest takie dziwne uczucie, kiedy idąc mostem myślisz “A co było gdybym skoczył?” 

AM: Jest coś takiego.

Tak i to jest zupełnie naturalne, w psychologii bardzo popularne i każdy z nas to ma. Jesteś w jakiejś sytuacji i nagle myślisz co by było gdybym zrobił sobie krzywdę. Naprawdę tego nie chcesz, ale zastanawiasz się. Na przykład jedziesz samochodem 200 na godzinę, a co by było gdybym nagle otworzył drzwi.

AM: To się chyba nazywa myśl intruzywna.

Mamy właśnie o tym piosenkę. Ludzie są bardzo ciekawymi istotami i bardzo nas fascynuje człowieczeństwo ze wszystkimi tymi rzeczami. Nie wybielamy się, nie dołujemy się. Staramy się być jak najbardziej obiektywni.

AM: Fajnie, że tak nam zeszło na takie tematy, ale wracając jeszcze na chwilę do płyty, mówicie, że jest gotowa, a teraz na nagrywanie czas jest trochę średni. Czy ta pandemia pokrzyżowała Wam jakoś plany?

Wręcz przeciwnie. Na pierwszy rzut oka pokrzyżowała nam plany, ale wydawnicze, bo były wstępne plany żeby wypuścić pierwszy singiel w zeszłym roku, ale ostatecznie jesteśmy bardzo zadowoleni z tego jak to się wszystko potoczyło, bo mieliśmy czas, żeby się na spokojnie nad wszystkim zastanowić. Mogliśmy kończyć numery na spokojnie, bez pośpiechu i ostatecznie wyszło nam to na dobre i nadało nam pewien sens życia w zeszłym roku. Jesteśmy artystami, którzy grają koncerty, więc zabrano nam dość ważną część naszego życia jak na razie bezpowrotnie.
Mnie psychicznie robienie płyty w zeszłym roku bardzo ratowało, bo nie miałem tego doła. Nie wiesz co robić, nie masz kontraktu, z pieniędzmi krucho…
My podpisaliśmy kontrakt na koniec 2019 roku, więc tuż przed pandemią i wiedzieliśmy, że cały następny rok będziemy pracować nad płytą i to było naszym celem. Skończyliśmy płytę właściwie we wrześniu.
Bardzo się cieszymy, że możemy wrócić, znowu być częścią sceny i obserwować odzew na to nowe co szykujemy. Ten nowy początek jest dla nas bardziej ekscytujący, niż stresujący.

AM: Bardzo Wam dziękuję za poświęcony czas, czekam na płytę i życzę powodzenia.

Dziękujemy bardzo.

Exit mobile version