Site icon All About Music

Radiowa autobiografia. Charlie Puth – CHARLIE, 2022 (recenzja)

Charliego Putha raczej nikomu przedstawiać nie trzeba. Jest to artysta, który na różne sposoby nie zapomina o swoim istnieniu. Swoje 5 minut sławy wykorzystuje najlepiej, jak potrafi. Przez cztery lata czekaliśmy na następcę Voicenotes, a w tym czasie wokalista wydał kilka piosenek, które ostatecznie nie znajdują się na jego jnajnowszym albumie, np. Cheating On You, Girlfriend. CHARLIE, które zostało również przez Putha wyprodukowane, samo w sobie ma mieć charakter autobiograficzny, a sam autor zaprasza słuchaczy do zapoznania się z nią.

Co mnie przede wszystkim zaskoczyło, to długość piosenek. Może to nic wielkiego, bo 2-minutowe piosenki mogą okazać się naprawdę dobre (chociażby That’s Hilarious czy Left And Right z Jung Kookiem z BTS). Jednak przez to album szybciej się kończy i nie pozostawia nas z jakimś efektem wow. Początek albumu zaczyna się od wcześniej wspomnianej, szczerej pozycji, czyli That’s Hilarious, a kończy No More Drama, przy czym utwór w porównaniu z resztą jest nijaki. Minusem CHARLIE jest również ciągłe wydawanie coraz to większej ilości utworów przed premierą albumu, co psuje też tę radość oczekiwania na nowe wydawnictwo. Muszę przyznać, że mimo to Puth dzięki sile Tik Toka, zyskał na nowo na popularności i w stu procentach wykorzystuje to.

Zaserwowano nam 12 utworów w głównej mierze o złamanym sercu i żalu zrobionych w bardzo popowym stylu piosenkarza. Charlie Be Quiet! jest piosenką o wstrzymaniu się ze swoimi wyznaniami do obiektu westchnień, aby nie wpaść ponownie w rozpacz. Puth bawi się tu swoim głosem, szemrając coś pod nosem, a potem zaczyna być głośniejszy, wyrażając swoje uczucia już nie w myślach, a na głos. W Loser sam przyznaje, że jest przegrywem, bo stracił wybrankę i przyznaje, że to całkowicie z jego własnej winy.

Na uwagę zasługują wszystkie single, które możemy usłyszeć na albumie. Nawet Smells Like Me, który nie ukrywam, że ma dosyć dziwny tekst, to jednak jego chwytliwa, syntezatorowa melodia jest przyjemna. Ballada When You’re Sad I’m Sad jest, w porównaniu ze wszystkimi popowymi kawałkami do skakania, poważniejsze. To jest czas na łzy i żal, który z akompaniamentem pianina były potrzebne na tym krążku. Choć to tylko jedyna taka pozycja, to przypomina wszystkim, jakie świetne ballady dostarczał nam kiedyś wokalista i szkoda, że nie dostaliśmy jeszcze jednej takiej perełki na CHARLIE

Trochę ten ból zakończenia dawnego związku łagodzą Light Switch oraz Left And Right, opisujące powolny proces zauroczenia. Ciekawe wstawki, takie jak włącznik do światła w Light Switch czy przechodzenie z jednej słuchawki do drugiej w Left And Right na pewno są charakterystyczne i są od tego narzekania na rozstanie dobrą odskocznią. Swoją drogą, Jung Kooka głos i Charliego współgrają ze sobą wyśmienicie.

Może to jest najpoważniejszy dla Putha album w jego karierze, ale nie jest on też najlepszy. CHARLIE dostarczył świeżości w repertuarze muzyka, który dalej tworzy popowe majstersztyki, jednak tym razem nie sprostał moim oczekiwaniom. Oczywiście dalej będę sięgać po tę pozycję, bo naprawdę lubię muzykę Putha, ale w moim osobistym rankingu Voicenotes jeszcze poczeka na godnego następcę. 

Exit mobile version