Site icon All About Music

„We’re all living in Amerika”, czyli Capital of Rock 2016, relacja Dominiki Mrówczyńskiej

Pierwsza, żeby nie powiedzieć debiutancka edycja festiwalu Capital of Rock za nami. Było to nic innego jak pół dnia dobrego, ciężkiego brzmienia, z niesamowitą oprawą i przy wyprzedanym stadionie wrocławskim. OCN, Red, Gojira, Limp Bizkit i w końcu gwiazda wieczoru – Rammstein ożywili na te kilka godzin kilkudziesięciotysięczny tłum ludzi, ale zacznijmy od początku.

Fani headlinera festiwalu czekali przed bramami już od wczesnych godzin porannych. Jednak otwarcie bram nastąpiło dopiero na godzinę przed pierwszym koncertem. Wyścig pod barierki i zostało już tylko czekać na rozpoczęcie eventu. Festiwal otworzyli rodowici mieszkańcy Wrocławia, zespół OCN. Jednak dopadło ich przekleństwo pierwszego koncertu. Mimo iż sam zespół radził sobie świetnie, tłum zgromadzony pod sceną musiał się rozkręcić żeby wspomóc zespół. Wokalista OCN, Maciek Wasio cały czas zachęcał do szaleństw pod sceną, jednak udało mu się to dopiero po dłuższym czasie. Podczas niespełna godzinnego koncertu OCN usłyszeliśmy utwory sprzed kilku lat jak Czas by krzyczeć, ale również kompozycje z najnowszego krążka zespołu Demon i Karzeł.

Stosunkowo szybka zmian sprzętu i na scenie zawitali Amerykanie z Red. Miałam wrażenie, że sam zespół spodziewał się więcej po polskiej publiczności. Jednak nie wpłynęło to na odbiór mało spotykanego rocka chrzecijańskiego. Zespół zagrał zarówno utwory z ostatniego krążka Of Beauty and Rage, ale także swoje największe hity jak Faceless, czy kończące występ Breathe Into Me. Jak zaznaczył sam Michael Barens jest ich to pierwszy występ w Polsce i nie mógł obejść się bez tak znanych utworów. Następnie na scenie pojawiła się Gojira, która do line-upu dołączyła na kilka dni przed samym festiwalem. Ich zadaniem było godne zastąpienie Bullet For My Valentine, którzy z powodów logistycznych musieli odwołać koncert w Polsce. Czy udała im się ta sztuka? Zdecydowanie tak! Zapewnili dużą dawkę metalu promując najnowszy album Magma. W między czasie tłum co raz bardziej się powiększał, bo już za chwilę miała pojawić się kolejna gwiazda – Limp Bizkit.

Ten koncert jednak zrelacjonuję z lekko innej perspektywy, gdyż szczęście uśmiechnęło się do mnie w trakcie odpoczynku poza stadionem. Jako jedna z kilku dziewczyn z wybranych spośród kilkudziesięciotysięcznego tłumu (serdecznie pozdrawiam towarzyszki ;) ) otrzymałam opaskę od jednego z techników zespołu, dzięki której koncert oglądałam ze sceny. Powiem tak – ludzie wyglądaliście cudownie! Zazdroszczę artystom, że taki widok dla nich jest codziennością. Fred Durst z ekipą dali niesamowity koncert, pełen energii, szaleństwa i charakterystycznego powiewu amerykańskiego rapcore’u. Fred zdecydował się zjednać sobie fanów witając się z nimi twarzą w twarz. Podczas jednego z utworów zeskoczył ze sceny by oddać się tłumowi. Wtedy ludzie zaczęli „falować” i przesuwać się w jego stronę. LB zagrali setlistę składającą się z największych hitów Rollin’, Gold Cobra, My Way i zamykające koncert Take A Look Around. Smells Like Teen Spirit i Heart-Shaped Box Nirvany zabrzmiało w ich wykonaniu równie genialnie.

Później godzinna przerwa i koncert gwiazdy, na który mam wrażenie czekało 99% obecnych tam osób. Jednak show jakie zapewnia Rammstein mogą opisać co najwyżej zdjęcia, a i tak nie będą adekwatne do tego co dzieje się na scenie podczas ich występu. Ilość efektów pirotechnicznych przerosła wszelkie oczekiwania, do tego niezawodna charakteryzacja zespołu i nawet konfetti. Podczas koncertu nie zabrakło niczego, na co czekaliby fani. Ramm 4, Keine Lust, Feuer frei, Seemann i kultowa Amerika. Półtoragodzinne show na najwyższym poziomie – tak można podsumować koncert headlinera festiwalu. Tego nie da się opisać – to trzeba zobaczyć.

Wydarzenia tego typu w Polsce zaczęły rozwijać się w niesamowitym tempie i zdecydowanie nie odbiegają od festiwali zagranicznych, a publiczność mamy najlepszą na świecie! Jeśli organizatorzy Capital of Rock zdecydują się na tworzenie jego kolejnych edycji to możliwe, że w kraju narodzi się kolejny festiwal prezentujący najlepsze rockowe brzmienia.

Exit mobile version