Site icon All About Music

Camila Cabello – Romance (2019), recenzja Dariusza Kozery

Niespełna dwa lata po wydaniu debiutanckiego solowego albumu Camila Cabello powraca z nową płytą. Czy zaprezentowany przez nią świat romansu sprawi, że zakochają się w niej kolejni słuchacze? Czy dotychczasowi fani z łatwością pokochają nowe muzyczne dziecko wokalistki, czy może wręcz przeciwnie? Odpowiedzi na te pytania znajdziecie w dalszej części recenzji. Zapraszam do czytania.

Pierwsze zwiastuny płyty Romance bardzo, ale to bardzo przypadły mi do gustu. Señorita została wydana w idealnym momencie, leciała dosłownie wszędzie i błyskawicznie stała się hitem, co chyba nie za bardzo kogokolwiek zdziwiło. Nic więc dziwnego, że tylu fanów zaczęło czekać na kolejne nowości od obu artystów. Osobiście zacząłem się jednak niecierpliwić w momencie, kiedy Cabello wydała utwory Shameless oraz Liar. Pierwszy z nich był dla mnie sporym zaskoczeniem. To zdecydowania nowa, o wiele bardziej pikantna odsłona wokalistki, która momentalnie pokochałem. Druga kompozycja, połączenie latynoamerykańskiego brzmienia z dźwiękami charakterystycznymi dla flamenco, to piosenka idealnie pasująca do charakterystycznego głosu wokalistki. Mogę jej bez znudzenia słuchać godzinami.

Wśród kolejnych zwiastunów Romance znalazły się takie utwory jak Easy oraz Cry For Me. Tutaj niestety pojawiły się u mnie pierwsze obawy, że nowy album wokalistki może nie do końca przypaść mi do gustu. Wspomniane przeze mnie kompozycje wprawdzie nie są złe, jednak każdej z nich czegoś brakuje. Pierwsza ma naprawdę uroczy tekst, jednak niezbyt wyróżnia się na tle wielu tego typu utworów, co czyni ją dość przeciętną piosenką. Cry For Me jest z kolei nieco przekombinowane, co poskutkowało tym, że momentami dobrze mi się go słucha, a czasami mam ochotę przeskoczyć na kolejny utwór. Ostatnią zapowiedzią płyty był singiel Living Proff, który bardzo pozytywnie zaskoczył mnie w refrenach. Gdy usłyszałem utwór po raz pierwszy bardzo się ucieszyłem, że Camila postanowiła nieco więcej bawić się swoim wokalem, nad którym w ciągu ostatnich lat naprawdę sporo pracowała.

Nie do końca rozumiem czemu utwór My Oh My znajduje się jedynie na cyfrowej wersji płyty. Kompozycja jest wprawdzie bardzo uboga pod względem lirycznym, jednak błyskawicznie wpada w ucho i jest idealnym materiałem na kolejny singiel, który z pewnością byłby często grany przez stacje radiowe. Gdybym miał jednak zaproponować kolejny singiel na podstawie tego, co usłyszymy na fizycznej wersji Romance, to bez wątpienia postawiłbym na Should’ve Said It. Świetna produkcja, dobry i wpadający w ucho tekst oraz całkiem sporo popisów wokalnych. Bez zawahania mogę ten utwór określić perełką i zaliczyć do tych najlepszych. Skoro mamy już te mocne strony, to trzeba również poruszyć temat tych słabszych. Z początku nawet polubiłem Bad Kind of Butterflies, jednak im dłużej go słuchałem, tym bardziej zaczynał mnie on irytować. Wielka szkoda, bo wokalizy zaprezentowane pod koniec utworu są genialne, jednak refreny bardzo zniekształcają ten utwór. Na raz jak najbardziej, jednak nie wyobrażam sobie zapętlania tej nuty.

Album Romance ciężko jednoznacznie określić jako ten lepszy, czy też gorszy od debiutanckiej płyty Camila. Pod wieloma aspektami płyta ta jest z pewnością dojrzalsza i bardziej ryzykowna niż ta wydana w 2018 roku. Z pewnością widać rozwój w twórczości Cabello, a jednocześnie większą jej swobodę w tworzeniu muzyki. Wydaje mi się, że z artystki zeszła swego rodzaju presja i parcie, co pozwoliło jej nagrać tak osobiste utwory jak romantyczne i urocze Dream of You oraz First Man, które z pewnością należy uznać za jeden z najlepszych utworów na całej płycie. Jestem pewien, że tato artystki, któremu dedykowana jest ta kompozycja, bardzo długo płakał ze wzruszenia, gdy usłyszał ją po raz pierwszy. Piękny gest, a jednocześnie doskonała ballada. Oby więcej takich utworów.

Podobnie jak na debiutanckim albumie na drugiej płycie również znalazły się liczne wolniejsze kawałki. Feel It Twice to smutna ballada, która moim zdaniem mogła być o wiele lepsze. Nie zrozumcie mnie źle, naprawdę lubię ten utwór, jednak widzę w nim ogromny potencjał, który zaginął gdzieś w trakcie produkcji kawałka. This Love z kolei z pewnością skradnie serca tych, którzy kochają ciągnące się powoli kompozycje zawierające mocne wokalne momenty. Ta piosenka przypomina mi nieco dawniej często nagrywane nostalgiczne, a zarazem prezentujące siłę utwory. Pod sam koniec znajdziecie również jednego z moich faworytów. Used to This to intrygująca piosenka, która buduje odpowiednią atmosferę z każdą kolejną zwrotką i zwyczajnie hipnotyzuje słuchacza.

Z łatwością mogę stwierdzić, że Romance to bardzo dobry album. Ma on jednak kilka słabszych punktów, które przy wielokrotnym odsłuchu albumu dają się mniej lub mocniej we znaki. Momentami płyta jest bardzo skrajna, bowiem obok takich perełek jak First Man, Shameless czy Liar, mamy wpadki takie jak Bad Kind of Butterflies, czy mniej dopracowane albo nadprodukowane utwory. Nie zmienia to jednak faktu, że po drugi solowy album Cabello naprawdę warto sięgnąć. Może i nie pokochacie każdego utworu z osobna, jednak z pewnością znajdziecie na tym albumie więcej niż jeden kawałek dla siebie.

Exit mobile version