Calvin Harris z dnia na dzień, czy też z miesiąca na miesiąc stał się jednym z najgorętszych nazwisk dj-skich i producenckich. Wszystko za sprawą hitu We Found Love, który stworzył dla Rihanny. Wszyscy już się trochę przejedli Davidem Guettą, więc Harris znalazł sobie własne miejsce. I stał się gwiazdą.
Jednak po kolei. 18 Months wcale nie jest debiutanckim albumem brytyjskiego DJ-a. Jest to jego trzeci studyjny krążek po Ready for the Weekend z 2009 i I Created Disco z 2007. Wspomniane dwa albumy były zupełnie inne niż ten. Zawierały kompozycje bardziej house’owe i nie miały na pokładzie takiego tabunu gwiazd. To wszystko zmieniło się, dzięki We Found Love. Muszę też dodać, że ja również jestem fanem post-wefoundlove’ym, tzn. twórczość Harrisa poznałem dopiero po przeczytaniu jego nazwiska w tytule hitu Rihanny (feat. Calvin Harris).
Mnie osobiście do gustu przypadły kolaboracje z Kelis, Florance Welch czy Example. To naprawdę świetne, taneczne kawałki. Świetnie sprawdzają się również instrumentalne kawałki (bez wokali) takie jak Iron (stworzone z Nicki Romero), School (baaardzo chilloutowe) oraz Awooga. Nie lubię natomiast Let’s Go z Ne-Yo oraz kawałków z brytyjskimi raperami – Drinking from the Bottle z Tinie Tempah oraz Here 2 China z Dillonem Francisem i Dizzee Rascalem. Here 2 China w ogóle jest najsłabszym i najbardziej nijakim utworem z tego krążka. Podsumowując, 18 Months to naprawdę dobry, brytyjski album. Świetny zamiennik dla wszystkich znudzonych Davidem Guettą. Harris – w moim przekonaniu – jest dużo lepszy od zmanierowanego i wyświechtanego Guetty, który nadużywa wciąż tych samych beatów i sampli.
