Site icon All About Music

Cage The Elephant – Social Cues, recenzja Weroniki Oszajcy

Kariera Cage The Elephant nabrała tempa, gdy od najmłodszych lat inspirujący się punkiem bracia Shultz przeprowadzili się z niedużego, amerykańskiego Bowling Green do Londynu. Już po wydaniu pierwszego albumu cieszyli się sporym sukcesem komercyjnym i pozytywnym odbiorem przez słuchaczy. Od tamtej pory, na przestrzeni lat wypuścili cztery studyjne albumy, zdobyli nagrodę Grammy oraz najwięcej numerów 1 w ciągu ubiegłej dekady, w amerykańskich stacjach radiowych. W kwietniu powrócili z kolejnym krążkiem, Social Cues.

Uwielbiam wszystkie albumy Cage The Elephant. Każdy z nich, mimo że podobny, ma swoją energię i czymś innym zachęca do powrotów. Z niecierpliwością wyczekiwałam następnego krążka, spodziewając się kolejnego fenomenalnego wydawnictwa. Nie zawiodłam się! Muzyka amerykańskiej grupy to kolejny dowód na to, że Rock’N’Roll nie jest martwy!

Umiejętnie łączący różne gatunki muzyki twórcy, ewoluujący swój styl wraz z każdym albumem, przez lata wytworzyli własne, charakterystyczne brzmienie. Krążek składa się z 10 całkowicie nowych kawałków, przepełnionych wpadającą w ucho dynamiką i ciekawymi rozwiązaniami, które nadają się zarówno by znów zająć czołówki w alternatywnych radiach, jak i by towarzyszyć fanom w codziennych czynnościach. Dawka alternatywnego rocka zaczyna się wraz z bezkompromisowym kawałkiem Broken Boys o nieco psychodelicznym tekście, który mimo że nie trwa nawet trzech minut, w bardzo przyjemny sposób wita się ze słuchaczem. Ciekawy efekt nałożony na wokal Matta Shultz’a przywodzi na myśl stare nuty The Ramones. Album jest połączeniem kawałków w dwóch stylach – jedne są spokojniejsze, skupione na wpadającej w ucho rytmice i bezpiecznych rozwiązaniach wokalnych. Taki jest choćby kawałek tytułowy Social Cues, który kojarzy się z grupą The Verve albo bardziej bluesowe Ready To Let Go. Powrotem do bluesowych korzeni jest też nuta Dance Dance, która wpada w pamięć dzięki nietypowym rozwiązaniom dźwiękowym. Muzyka przekonuje do siebie z prędkością petardy i nie nudzi słuchacza.

Inne kawałki, takie jak mój faworyt House Of Glass wykorzystują nieco mocniejsze brzmienia i bardziej eksperymentalne środki. Połączenie ciekawych rozwiązań wokalnych z kreatywnym brzmieniem gitary oraz dobrze napisanym tekstem sprawiło, że to kawałek, do którego fan cięższego (lecz melodycznego) brzmienia będzie chciał powracać! Warto również zwrócić uwagę na fantastyczne, świetnie wyprodukowane i skomponowane Night Running nagrane we współpracy z Beckiem Hansenem, które moim zdaniem jest prawdziwą perełką tego albumu. Połączenie sił było strzałem w dziesiątkę, a świetne brzmienie kawałka zachęca do częstych powrotów. Na Social Clues nie ma złych pozycji lub niewypałów. Dzięki temu, że muzycy umiejętnie skupili się na tylko dziesięciu kawałkach, nie pojawiło się tu zjawisko zapychaczy lub niedopracowanych nut. Nie zabrakło również emocjonalności, którą możemy odnaleźć w nieco smętnych balladach czy Skin And Bones z nieco ponurym tekstem. Z łatwością możemy zgadnąć, że to Matt Shultz, który w ostatnim czasie rozstał się z żoną przelewa swoje emocje na teksty i brzmienia, wzbogacając je odpowiednią dawką melancholii i uczuciowości. Co jest przecież lepszą inspiracją, niż świeże, złamane serce? Jako miłośniczka smutnej muzyki, jestem jak najbardziej na TAK!

Cage The Elephant zdołali wpleść w ballady nawet skrzypce i klawisze! Smyczkowa solówka otwiera nostalgiczny kawałek Love’s The Only Way, w którym głos wokalisty przeplata się jedynie z delikatną, gitarową melodią. Podobnym balladycznym brzmieniem jest wypełniony też ostatni kawałek na Social Clues, zatytułowany po prostu Goodbye. Tym razem skrzypce zamieniono na rytmicznie brzmiące w tle klawisze. „I wanna scream, I wanna love, I wanna close my eyes…” Melancholijne pożegnanie o głębokim tekście, z którym utożsami się niejedna osoba o złamanym sercu.

Nikogo nie powinno zaskoczyć stwierdzenie, że Cage The Elephant to jedna z najmocniejszych grup na współczesnej scenie alternatywnego rocka. Mimo że nie są już debiutantami, a tegoroczne wydawnictwo to już ich piąty album, artyści wciąż umiejętnie szukają nowych brzmień, nie porzucając przy tym tego, co w ich muzyce najbardziej przekonujące. Social Clues to kolejny świetne wydawnictwo, po które z całą pewnością warto sięgnąć!

Exit mobile version