Piotr Bukartyk to artysta, kompozytor, muzyk, stały gość Przystanku Woodstock, gdzie z Jurkiem Owsiakiem i tłumem młodych ludzi na scenie kończy festiwal swoją piosenką – hymnem Z tyłu chmur. Kilkanaście lat temu zadomowił się w radiowej Trójce u boku Wojciecha Manna. Od tego czasu, co tydzień z czwartku na piątek pisze piosenkę-felieton, którą wykonuje z gitarą w porannej audycji. Bohater dzisiejszej recenzji od zawsze kochał muzykę, lecz nie zawsze na niej zarabiał. Poznajcie więc Piotra Bukartyka i jego zwariowane życie.
Kiedy padła propozycja zrecenzowania książki bardzo się ucieszyłam. Z twórczością Piotra Bukartyka spotkałam się wraz z hymnem, który śpiewany jest zawsze na Przystanku Woodstock, a później w audycji Wojciecha Manna w Radiowej Trójce. To była miłość od pierwszego wejrzenia, a właściwie pierwszych taktów jego muzycznych felietonów. Nic dziwnego, że Wydawnictwo Bukowy Las zdecydowało się wydać autobiografię mistrza słowa. Autor takich piosenek jak: Kobiety jak te kwiaty, Małgocha, Co to za film, Kup sobie psa, Sznurek, Piosenka z praniem w tle, to bardzo barwna postać.
W książce Bukartyk. Fatalny przykład dla młodzieży znajdziemy wszystko, co każdy fan muzyka chciałby wiedzieć. Od początków z muzyką, poprzez historię z Babcią Kazimierą, która jest prekursorką rodzinnego freestyle’u, aż do pracy w Radiowej Trójce. Czytając tę książkę możemy zapoznać się również z historią jak pełen zapału muzycznego młody chłopak wygrywa konkursy muzyczne i dzięki daleko posuniętej umiejętności ściemniania dostaje tydzień wolnego w szkole i wyjeżdża do Warszawy. Zdradzając wszystkie talenty, jakie posiada Piotr, zepsułabym przyjemność czytania, ale żeby Was zachęcić zdradzę tylko, że w książce możemy przeczytać m.in., że kiedy było naprawdę źle w jego świecie muzyki, Piotr Bukartyk dorabiał jako pomoc dentystyczna, sprzedawca przemycanych papierosów i wędzonych śledzi oraz prowadzący program telewizyjny Powrót Bardów.
To były recitale moich gości nagrywane w Starej Prochowni w Warszawie, przeplatane fragmentami osobno rejestrowanej rozmowy. Domoich obowiązków należało opracowanie scenariusza, rozmowa z gościem i w miarę potrzeby konferansjerka.
Największa zaleta tejże pozycji? Sama postawa Piotra Bukartyka. Wielka dawka pozytywnego podejścia, rzadko kiedy autora opuszcza humor. Dzięki tej książce możemy zobaczyć, że niektóre znane osoby również nie zawsze miały kolorowe życie, jak nam się czasem wydaje. Autobiografia czyta się tak naprawdę sama. Soczysty język, zabawne i nostalgiczne wspomnienia z czasów młodości autora, teksty piosenek i archiwalne zdjęcia wtłoczone w blisko 300 stron pochłoną każdego czytelnika, który tylko otworzy książkę. A rekomendacje Artura Andrusa, Jurka Owsiaka, czy Elżbiety Zapendowskiej mówią same za siebie.

