Mało mamy na polskiej scenie takich muzycznych kameleonów jak Brodka. Wokalistka od prostych, chwytliwych radiowych przebojów pokroju Miałeś Być, Miał być ślub… czy Dziewczyna Mojego Chłopaka przeszła gładko przez inspirowaną folkowymi brzmieniami, przełomową dla polskiego popu Grandę aż do niezwykłych, alternatywnych brzmień Clashes. Tym ostatnim albumem studyjnym z 2016 roku jej muzyka osiągnęła poziom międzynarodowy. Potem cisza. Chociaż na przestrzeni ostatnich lat Brodkę mogliśmy usłyszeć w kilku ciekawych projektach (cover Wszystko czego dziś chcę, rework Grandy z The Dumplings, koncertowy album MTV Unplugged), na nowy studyjny krążek czekaliśmy aż do teraz. Tym razem artystka zamienia Varsovie w brutalistyczne miasto. BRUT – to tam zaprasza nas tym razem.
Wszystko zaczęło się od Game Change – ciężkiej, syntezatorowej kompozycji, która mimo swej surowości porywa do tańca. To właśnie ten singiel rozpoczyna naszą przygodę z historią wykreowanej przez artystkę kobiecej postaci, która po śmierci swojego męża przejmuje jego rolę. BRUT jako całość okazuje się fenomenalnym (i czasami nieco przewrotnym) obrazem sytuacji kobiet na świecie. Utwierdza w tym przekonaniu kolejny promujący wydawnictwo utwór Hey Man – zupełnie szalony, niekonwencjonalny numer, w którym czuć inspirację brytyjskim rockiem lat 90., a zabawa wokalem artystki całkowicie hipnotyzuje.
Żadna z tych kompozycji (swoją drogą, kompletnie innych) nie jest jednak reprezentatywna dla całości, bo na płycie dzieje się tyle różnych rzeczy, że trudno byłoby wybrać jeden utwór, który mógłby komuś zarysować, czego może się spodziewać. Album otwiera się indie-rockowym, poruszającym i na swój sposób wzniosłym Come To Me, które nieco przywodzi na myśl stylistykę Clashes. Mnogość dźwięków robi wrażenie, a to i tak jeszcze nie najlepsze co czeka nas na tej płycie. Choć tak mocnych uderzeń jak Game Change i Hey Man już tu nie znajdziemy, Brodka oferuje nagrania zarówno dynamiczne, jak i poruszające, niebanalne ballady – i w obu tych opcjach wypada fenomenalnie. BRUT muzycznie trochę jeszcze wzdycha do poprzedniego albumu, ale zdecydowanie więcej tutaj inspiracji z gatunków gitarowych – grunge’u, punk rocka, indie rocka.
Z nagrań energicznych znajdziemy tu wirujące Imagination – dynamiczne, hipnotyzujące, ze świetną wiodącą melodią wygrywaną na gitarze i zaskakujących solowych, instrumentalnych partiach. Jest też przywołujące na myśl stylistykę retro Falling Into You – jedna z najbardziej chwytliwych kompozycji, mająca wielki potencjał koncertowy. Na światowym poziomie wybrzmiewa You Think You Know Me – rockowa kompozycja z zaskakującym mostkiem uwikłanym w dziwne dźwięki. Na granicy ballady i rockowego bangera oscyluje In My Eyes z fascynującym, słodkim śpiewem Brodki, interesującymi wokalami w tle, wyraźną grą werbla w bridge’u i elektroniczną, basową końcówką. Pulsująca elektronika powraca w niezwykle przestrzennej kompozycji, jaką jest The World Is You.
Ballady na tej płycie wcale nie stoją na niższym poziomie – mistyczne wręcz Fruits wykorzystuje interesujące dźwięki i (naprawdę) bardzo subtelną elektronikę, dzięki którym kompozycja ta nie zginie wśród innych tego typu. Poruszające, delikatne Sadness pięknie zamyka album, a najlepiej z grupy tych utworów wypada długie, rozbudowane, przesiąknięte smutkiem i mrokiem Chasing Ghosts.
Ta płyta zaskakuje, nie tylko w kontekście mnóstwa muzycznych inspiracji, genialnych udziwnień i samego brzmienia, ale i tego jak inne okazało się od tego, czego się spodziewałam po singlach zapowiadających to wydawnictwo. Po usłyszeniu Game Change prostolinijnie założyłam, że Brodka idzie w modną, ale okrutnie dobrą jakościowo elektronikę. Hey Man trochę namieszało w głowie swoim artystycznym bałaganem, z którego wynikła okrutnie dobra kompozycja. Koniec końców BRUT jest albumem przesiąkniętym emocjami i nie zawsze jest tak tanecznie jak w tych dwóch piosenkach. To rzeczywiście surowa płyta, ale warta czasu. Kompozycje mogłyby nie robić wrażenia, ale ich aranżacje, w których mnóstwo muzycznych smaczków, sprawiają, że te nagrania są niesamowite. Ten album to zresztą nie tylko muzyka, lecz wspaniałe treści i genialnie zaprojektowana otoczka – łącznie z nowym wizerunkiem wokalistki i teledyskami, po których obejrzeniu trzeba zbierać szczękę z podłogi. Brodka kolejny raz udowadnia, że ma ogromny potencjał na podbijanie światowej sceny muzycznej i trzymam za to kciuki. Najlepsza polska płyta 2021? W tym roku wielka konkurencja, ale na ten moment BRUT jest na prowadzeniu.

