Site icon All About Music

BRIT Awards 2015, gościnna relacja Dominiki Konaszewskiej

Sam Smith - Stay With Me

BRIT Awards, popularnie nazywane również po prostu BRITs, określane są często mianem brytyjskiego odpowiednika Grammy bądź brytyjskimi muzycznymi Oscarami. W tym roku gala odbyła się 25-go lutego w londyńskiej o2 Arena. Od kilku lat marzyłam, aby kiedyś udać się na ten event i w tym roku wreszcie się udało. Jak się okazuje, nie było to wcale trudne – bilety są dostępne w normalnej sprzedaży, a ich koszt to 70 funtów, czyli przy obecnym kursie funta około 400 złotych. Za taką ilość gwiazd i prestiż imprezy myślę, że nie jest to wygórowana cena.

Czerwony dywan również dostępny jest dla publiczności: od niedzielnego południa można było odebrać specjalne bransoletki, które upoważniały do wstępu na ten teren imprezy, zostało mi również powiedziane, że nawet jeśli nie mam bransoletki, a będzie miejsce – zostanę wpuszczona. Niestety, miasto mnie trochę „wciągnęło” i do o2 dotarłam już po czerwonym dywanie. Organizacja takiego eventu to wielkie wyzwanie, któremu często ciężko podołać, jednak wieloletnie doświadczenie organizatorów BRITsów, którymi jest British Phonographic Industry, sprawia, że wszystko było doskonale zorganizowane nie tylko dla gwiazd, a także dla publiczności biorącej udział w gali.

Ważny jest fakt, że biletów nie dostaniemy do domu. Trzeba je odebrać w dniu imprezy w punkcie na hali – jeśli wybieracie się tam w przyszłym roku, radzę to zrobić tuż po godzinie otwarcia, unikniecie wtedy kolejek, które wieczorem były ogromne, co lepsze: będziecie mogli spokojnie zrobić sobie zdjęcie pod ścianką i na czerwonym dywanie, którym wieczorem będą przechadzać się gwiazdy. Wraz z zaproszeniem otrzymacie materiałowe bransoletki, które są również świetną pamiątką.
Dostanie się na miejsca przebiega bardzo sprawnie, wszędzie znaleźć można Customer Service, którzy chętnie pomogą odnaleźć drogę, gdy się zgubicie. Gdy już zajęłam wyznaczone siedzenie, miałam czas na przyjrzenie się całej sali. Jeszcze przed samą galą neonowe napisy z tekstem, który znajdował się również na tegorocznej statuetce, wisiały nad stolikami zarezerwowanymi dla gwiazd i osób im towarzyszących, co tworzyło wspaniały efekt. Instalacja ta wyglądała świetnie podczas BRITsów i była naprawdę pomysłowa. Scenerii różnym występom dodawały również mieniące się światła na samych stolikach – zależnie od występu zmieniały kolor.

Przed samym rozpoczęciem gali do publiczności i gwiazd na sali przemówił jeden z organizatorów, prosząc o oklaski dla gwiazd w trakcie wydarzenia, o szacunek i o brak przekleństw, których jednak niektórym nie udało się uniknąć przy odbiorze nagród. Ten sam mężczyzna wychodził również w trakcie przerw i rozgrzewał publiczność pytaniami o poprzednie występy i zapowiadając kolejne. Upominał również gwiazdy o zajmowaniu swoich miejsc przed ponownym wejściem na wizję a także instruował ich, gdzie dokładnie mają patrzeć, jeśli otrzymają statuetkę – kilku wykonawców miało z tym problem i często byli tyłem do głównej kamery.

Tu ciekawostka: w przeciwieństwie do prowadzących BRITs, osoby wręczające nagrody nie mają wyświetlanych tekstów na kokpitach, więc ich niekiedy nieśmieszne interakcje i żarty są w dużej części spontaniczne.

Gala rozpoczęła się video z prowadzącymi – w tym roku byli to znani prezenterzy Ant i Dec – w kuchni, gdzie spotkali kilku wykonawców, by ostatecznie rozpocząć całe wydarzenie jako… głowy podane na tacy. BRIT Awards otworzyła Taylor Swift z Blank Space, choć byłam przekonana, że wystąpi ze Style, które w końcu jest jej najnowszym singlem. Występ nie zachwycał – ku mojemu rozczarowaniu Taylor wspomagała się playbackiem, by zająć się choreografią, która jednak nie była powalająca. Spodziewałam się po niej lepszego występu, jednak nawet pomimo to, Swift otrzymała w tym roku swoją pierwszą statuetkę w kategorii Najlepsza Artystka Międzynarodowa.

Występy podczas BRIT Awards były naprawdę świetnie przygotowane, a akustyka o2 genialnie oddawała każdy dźwięk. Od każdego gitarowego riffu w Figure It Out Royal Blood, którego scenografia była prosta, ale wystarczająca, poprzez każdą nutę Let In The Sun Take That, gdzie ognista półkula rozpaliła się, imitując słońce, przez każde słowo w All Day Kanye Westa i towarzyszącego mu miotacza ognia, aż do huku mikrofonu przy upadku Madonny podczas jej widowiska z Living For Love.

https://www.youtube.com/watch?v=IawGbR_10RQ

Jeśli miałabym wybrać TOP3 koncertowych występów BRIT Awards, na pierwszym miejscu ex aequo znalazłby się Ed Sheeran z nowym singlem Bloodstream, którego bit odbijał się od klatki piersiowej, razem z Palomą Faith, której skąpane w deszczu Only Love Can Hurt Like This brzmiało genialnie i miało naprawdę piękną oprawę wizualną. Zaraz za nimi uplasowałby się Sam Smith, który również zaprezentował swój najnowszy singiel, Lay Me Down. Sam urzekł prostotą, a co najważniejsze, przede wszystkich swoim anielskim głosem. Zaraz za podium wpisałabym George’a Ezrę i jego Budapest. Głos tego chłopaka urzeka!
Pomimo tego, że gala jest również emitowana w telewizji, nie jest to odczuwalne dla obecnej tam publiki, co często zdarza się przy takich eventach. Każdemu, kto kiedykolwiek marzył o zobaczeniu takiego wydarzenia poniekąd „od środka”, a nie tylko na ekranie telewizora bądź laptopa, polecam oczekiwanie na bilety w grudniu – przy okazji można zwiedzić Londyn, który z pewnością muszę niedługo ponownie odwiedzić!

https://www.youtube.com/watch?v=QuQwxTU21G0

Autorką relacji jest Dominika Konaszewska.

Exit mobile version