Site icon All About Music

Bring Me The Horizon – Music To Listen To… EP (2019), recenzja Izabeli Zadury

Bring Me The Horizon swoim ostatnim albumem amo udowodnili, że nie są zainteresowani zamykaniem swojej twórczości w obrębie jednego gatunku. EPkę Music To Listen To… (A właściwie Music to listen to~dance to~blaze to~pray to~feed to~sleep to~talk to~grind to~trip to~breathe to~help to~hurt to~scroll to~roll to~love to~hate to~learn Too~plot to~play to~be to~feel to~breed to~sweat to~dream to~hide to~live to~die to~GO TO) jeszcze trudniej jest zaszufladkować.

Amo, jeden z najciekawszych, jeżeli nie najlepszych albumów rockowych (w szerokim znaczeniu tego określenia) 2019 roku, było odważnym krokiem Bring Me The Horizon w eksperymentalne terytoria. Po zupełnym odejściu od metalcore po wydaniu (znakomitego zresztą) Sempiternal, BMTH z pełną mocą uderzyli w rynek stadionowego pop-rocka z albumem That’s The Spirit. Na tegorocznym amo znalazło się kilka hitów z komercyjnym potencjałem (medicine, mother tongue), poza tym jednak album wypełniony był dość mrocznym alt-rockiem z dużą dawką eksperymentalnej elektroniki.

A jaka jest EPka Music To Listen To…? Jak wariacja na temat utworu nihilist blues (nagranego na potrzeby amo we współpracy z Grimes), z dużo mniej wygładzoną produkcją i setką pomysłów o tyle kreatywnych, co zwyczajnie dziwnych. Bez filtra. Muzycy Bring Me The Horizon powiedzieli ostatnio, że nie chcą na razie, a może nawet już nigdy, publikować zwyczajnych albumów. Wydanie najnowszego EP było całkowitą niespodzianką. Niespodzianką jest również jego zawartość.

Steal Something., w którym uważni słuchacze odkryją dźwięki zarówno z otwierającego amo I apologize if you feel something, jak i z hitu medicine, wprowadza nas w atmosferę nowego wydawnictwa zespołu. Jest to atmosfera ciężka, w której słuchać inspiracje dark popem spod znaku Grimes. Dźwięki instrumentów dętych (lub przypominających je syntezatorów) wysuwają się tutaj na pierwszy plan. Tekst jest szczątkowy –  to tylko kilka fraz na zapętleniu, utwór odchodzi również od klasycznej konstrukcji zwrotka – refren, oferując nam powolne budowanie się, kulminację oraz trąbkowe solo pod koniec. To prawdziwa perełka, o ile tylko jesteśmy w stanie ją strawić. Na Candy Truck / You Expected: LAB Your Result: Green wokale pojawiają się na początku wyłącznie w formie sampli odtwarzanych w tle oraz urywków rozmów, brzmiących momentami dość niepokojąco, z podłożonym pod nie płynnym beatem. W połowie utwór dostaje zastrzyk słonecznego disco w stylu lat 80., z czystymi frazami, które w alternatywnej rzeczywistości mogłyby złożyć się na radiowy przebój. Zanim jednak zdążymy się roztańczyć, utwór zmienia się po raz trzeci, oferując powolne, rozmarzone outro.

A Devastating Liberation brzmi jak typowa muzyka filmowa, która idealna byłaby do blockbustera Christophera Nolana. Jeśli Oli Sykes chce być nowym Hansen Zimmerem, wszystko przed nim. Po orkiestrowe elementy BMTH sięgali już wcześniej (I don’t know what to say z amo, album There Is a Hell, Believe Me I’ve Seen It. There Is a Heaven, Let’s Keep It a Secret, występ na żywo w Royal Albert Hall), nigdy jednak z takim rozmachem. ¿ to długo wyczekiwana kolaboracja z udziałem Halsey. Niektórzy słuchacze mogą być trochę rozczarowani, jest to bowiem remiks linii melodycznej z utworu in the dark z rozbudowanym, synthowym refrenem. Wokal Halsey, chociaż nieco go tutaj za mało jak na utworzony wokół tej współpracy hype, bardzo dobrze wpisuje się jednak w konwencję albumu.

Underground Big {HEADFULOFHYENA} to kolaboracja z BEXEY i Lotus Eater – tym razem ekipa Oli’ego Sykesa eksperymentuje z hip-hopem, nagrywając coś, co spokojnie mogłoby się pojawić na albumie Brockhampton. Taka jest jednak zaledwie część utworu – jest też fragment metalcore’owy z brudnym wokalem, jak również najciekawsza i najbardziej odjechana ciekawostka, którą BMTH zdecydowali się umieścić na EPce – prawie 20-minutowa sesja medytacji, w której Oli Sykes rozmawia ze słuchaczem, szczerze i bez planu, szukając sensu we wszechświecie i naszym współczesnym istnieniu (uwaga: dokładne wsłuchiwanie się grozi kryzysem egzystencjalnym). „like seeing spiders running riot on your lover’s grave” to spokojny, powolny utwór sięgający znowu po orkiestrowe motywy z pięknym gościnnym wokalem Happyalone., poruszającym tekstem oraz, oczywiście, elektronicznym breakdownem.

Gościnny wokal pojawia się również na Dead Dolphin Sounds ‘aid brain growth in unborn child’ Virtual Therapy / Nature Healing 2 Hours – tym razem jest to Toriel. Oli Sykes, który w Underground Big przyznał się, że nie ma talentu wokalnego, zdaje się na EPce nieco odchodzić od śpiewania, powierzając to zadanie gościom, a sam skupiając się na artystycznej spójności utworów (lub jej zamierzonym braku). Tytułowe odgłosy delfinów również pojawiają się w utworze. Kolejną i ostatnią już kolaboracją jest ±ªþ³§, gdzie pojawia się brytyjski zespół rockowy Yonaka, na czele z wokalistką Theresą Jarvis. Utwór jest niezwykle chwytliwy, co zawdzięczamy głównie wokalom Theresy oraz Sykesa. Muzycznie to kolejny narkotyczny eksperyment z refrenami i zwrotkami przeplatającymi się i zlewającymi ze sobą nawzajem.

Najnowsze EP Bring Me The Horizon (tak jak i wcześniejsza twórczość zespołu zresztą) jest polaryzujące. Nawet wśród fanów grupy słychać zdecydowane głosy krytyki niespodziewanego wydawnictwa. To, co jedni uznają za sztukę i ambitny popis kreatywności, inni nazwą DJ setem Oli’ego Sykesa i marnowaniem talentów gitarzystów i perkusisty zespołu. Obecnie Bring Me The Horizon to studnia pomysłów bez dna, o niezmierzonym wręcz potencjale, zaskakująca słuchaczy każdym kolejnym albumem.

Żeby w pełni cieszyć się ich muzyką, musimy tylko zapomnieć, że niegdyś grali metalcore.

Exit mobile version