Cztery długie lata przyszło mi czekać na powrót Birdgit Mendler. Wokalistka potrzebowała jednak czasu, aby odnaleźć samą siebie i dowiedzieć się co tak naprawdę chce tworzyć. Ja postanowiłem jednak czekać cierpliwie. Odpowiedź na pytanie czy było warto w dalszej części recenzji.
Bridgit Mendler z początku rozwijała się jako aktorka. Dziewczyna grała m.in. główna rolę w serialu Good Luck Charlie. W 2011 roku po raz pierwszy mogliśmy ją zobaczyć od strony muzycznej. Aktorka wcieliła się w rolę Olivii w muzycznym filmie Lemonade Mouth. Rok po tym Bridgit wypuściła na rynek swój debiutancki album zatytułowany Hello My Name Is… Od tamtego momentu musiały minąć 4 lata, nim Mendler poukładała sprawy związane z wytwórnią oraz odnalazła swoje muzyczne ja.
Pierwszą zapowiedzią EPki zatytułowanej Nemesis, która ukazała się 18 listopada był singiel Atlantis. Ten utwór był dla mnie pierwszym sygnałem zwiastującym nadejście zupełnie nowej Bridgit. Kawałek w niczym nie przypomina muzyki, którą kiedyś tworzyła dziewczyna. Kompozycja jest skonstruowana w bardzo nietypowy sposób. Momentami słychać, jakby była śpiewana w jakiejś podwodnej jaskini co idealnie oddaje przesłanie piosenki. Dobrym rozwiązaniem było również zaproszenie Kaiydo do tego utworu. Nie wprowadza on wprawdzie nic niezwykłego, jednak służy za kontrast i sprawia, że piosenka jest daleka od bycia monotonną.
Już po pierwszym odsłuchu całej EPki widziałem wielką zmianę, jaka zaszła w wokalistce. Mówię tutaj zarówno o kwestii wokalnej jak i lirycznej. Bridgit napisała wszystkie cztery utwory, które znajdziemy na Nemesis. W Do You Miss Me At All łatwo zauważyć, że nie jest to utwór, który wokalistka zwyczajnie odśpiewuje. Ten utwór to prywatna historia z życia Mendler, którą chce się ona podzielić ze swoimi fanami. Kawałek jest również świetny pod względem muzyki i produkcji. Dodanie fragmentu z gwizdaniem było strzałem w dziesiątkę i sprawiło, że utwór błyskawicznie zapada w pamięć. Gdy pierwszy raz go usłyszałem, to grał on w moich słuchawkach po kilka razy dziennie przez co najmniej tydzień. Drugim najmocniejszym punktem jest piosenka zamykająca mini album. Snap My Fingers idealnie oddaje charakter Bridgit i pokazuje jak bardzo rozwinęła się w kwestii wokalnej. Podoba mi się również fakt, iż jest ona swego rodzaju nawiązaniem do dawnej twórczości dziewczyny i pokazuje ogromny progres jaki w niej nastąpił. Jedyne, do czego mogę się przyczepić, to Library. Nie do końca potrafię zrozumieć co Mendler chciała pokazać poprzez ten utwór. Jest on moim zdaniem trochę zbyt prosty i brzmi, jakby było lekko niedopracowany.
Muszę przyznać, że bardzo podoba mi się kierunek, w jakim rozwija się ta wokalistka. Stara wersja Bridgit została przerobiona na nowszy i o wiele lepszy model. Piosenkarka nie boi się eksperymentowania z muzyką, na co dowodem są powyżej opisane cztery utwory. Każdy z nich jest inny, a pomimo to wszystkie tworzą wspólną całość. Oczywiście jest parę kwestii, nad którymi wokalistka musi jeszcze popracować. Jestem jednak pewien, że przy ciężkiej pracy i porządnej determinacji Mendler osiągnie swój cel i wprowadzi do muzyki coś zupełnie nowego.

