Za oknami deszcz i jesienna plucha. Dobrą wiadomością jest jednak, że nasi ulubieni artyści zaczęli swoje nowe trasy koncertowe. Pierwszy koncert ma za sobą również Bovska, na której koncert się wybraliśmy.
Bovska ma za sobą świetny debiut. Jej utwór Kaktus stał się motywem przewodnim jednej z ramówek TVN’u i znanego serialu Druga szansa. Sukces jaki osiągnęła, szybko ewoluował w dużą popularność, a wydana wówczas płyta spotkała się z miłym odbiorem wielu słuchaczy.
To właśnie materiał z tej płyty promuje wokalistka podczas swojej pierwszej trasy koncertowej Kaktus Tour. I jeśli ktoś spodziewał się odtwarzania wszystkiego w skali jeden do jednego, mógł być mile zaskoczony. Zespół stanął na wysokości zadania i prawie w każdej piosence prezentował nam coś nowego. Ciekawe były różne wstawki instrumentalne, które w połączeniu z wokalem Bovskiej brzmiały naprawdę dobrze. Często trochę zaskakująco, przybierając nowe, zróżnicowane barwy.
Słowa barwa i różnorodność to całkowite odzwierciedlenia tego, co się wydarzyło tego wieczora na koncercie. Bovska, ubrana w przepiękną czerwoną sukienkę z wieloma ciekawymi aplikacjami, korespondowała z tym co prezentowała na scenie. Jeśli mielibyśmy określić to gatunkowo, byłoby ciężko. Szeroko rozumiana muzyka elektroniczna łączy się tu z alternatywnym zadęciem. Mamy tu momentami wstawki taneczne, podchodzące pod disco w najlepszym tego słowa znaczeniu. Można było się bawić, potupać nóżką, nudy nie było i chyba nawet sobie jej nie wyobrażałem przed całym wydarzeniem. Sama wokalistka bawiła się świetnie, widać było, że to co robi sprawia jej wiele przyjemności. Nienagannie miła, z szerokim uśmiechem mówiła do nas, opowiadając różne historie. Bez zbędnego patosu, traktowała nas jak własnych przyjaciół, z którymi przyszła się spotkać i pośpiewać.
Oczywiście największy szał wśród słuchaczy zrobił Kaktus. Mi osobiście podobało się bardziej kilka innych kompozycji. Dla przykładu Nie ogarniam to chyba moja ulubiona kompozycja z płyty, która w wersji koncertowej brzmi jeszcze lepiej. W podobnym tonie mogę wypowiedzieć się o Oku dla Oka czy Bombie. Co ciekawe, ballada Wyspy zyskała dodatkowego wyrazu, a jedyny utwór zagrany z poza płyty, Haj, to istna bomba energetyczna. Szczególnie w refrenie, on jest tu świetny.
Trasa Bovskiej dopiero się rozpoczęła. Przed nami jeszcze kilka koncertów, na których warto się pojawić. Dobra dawka muzyki gwarantowana – nudny, deszczowy wieczór może przerodzić się w coś naprawdę pozytywnego!
Fot. Jakub Molin

