25 lutego miałam okazję posłuchać materiału Tomka Ziętka z jego solowego albumu Some Old Songs w katowickim klubie Hipnoza. Wcześniej wokalista wydawał muzykę w zespole The Fruitcakes, a także działał z solowym projektem The Ape Man Tales.
Sam koncert okazał się kameralnym widowiskiem, z którego naprawdę się ucieszyłam. Jako osoba, która dużo jeździ na koncerty i była w zeszłym tygodniu po dwóch dużych koncertach, nie ukrywam, że byłam nabuzowana emocjami. Tomek Ziętek sprawił, że one wszystkie mi opadły i mogłam wręcz w spokoju rozkoszować się muzyką bez żadnej presji, że muszę faktycznie od deski do deski znać każdą piosenkę. Warto dodać, że aktor, bo większość osób kojarzy Tomka Ziętka z aktorstwem, gra bardziej bluesową muzykę, co dodawało koncertowi kolejnego uroku.
Początek zaczął się od przyjazdu muzyka i zespołu do Katowic po koncercie z Gdańska oraz żartu. Dosyć często sobie żartował, co sprawiło, że na koncercie nie było grobowej atmosfery, ale wszystkich żartów nie zapamiętałam. Pewna za to jestem żartu nawiązującego do ronda w Katowicach im. Jerzego Ziętka oraz o nagraniach, które miały się odbyć w Rio de Janeiro, a odbyły się w Katowicach. Przy okazji tej historii zadedykował statystkom z nagrywek piosenkę Going Back.
Jeśli chodzi o setlistę koncertową, podkreślał, że jest ona fenomenalna. Oczywiście nie zabrakło singli z najnowszej płyty Your Kiss, C’mon, Some Old Gum. Co ją charakteryzowało to niewydane utwory, które kto wie, może ukażą się w najbliższej przyszłości. Choć szokiem był dla mnie fakt, że dziewczyny z pierwszego rzędu znały teksty tych piosenek, a ja nie żyję dalej w muzycznej niewiedzy, bo mnie te utwory zaintrygowały.
Moimi faworytami na koncercie były zdecydowanie najbardziej żywiołowe na płycie Tangerine Trees, Your Kiss, a także Cinnamon Girl (nie ma tego utworu w streamingach). Nie ukrywam, że doceniłam bardziej utwór Lullaby, który wydawał mi się nużący na płycie. Dopiero jego urok zyskał dla mnie na żywo, zdecydowanie niebo a ziemia!
Po zagraniu ostatniego, nowego utworu w repertuarze Tomka Ziętka, publiczność wstała i przez dosyć długi czas biła brawo. Widać było po twarzach, że wiele osób oczarowała energia muzyka, której mu nie brakowało. Na zakończenie koncertu na bis został zagrany ponownie utwór Right Time zaproponowany przez publiczność.
Sam koncert był dla mnie ciekawym przeżyciem. Tomek Ziętek razem ze swoją gitarą i charyzmą potrafi na scenie przekazać wszystkie emocje, które chciał dostarczyć widzom. Dla każdego, kto chce faktycznie doświadczyć przyjemności ze słuchania muzyki na koncertach, zdecydowanie polecam się wybrać na koncerty piosenkarza.

