Site icon All About Music

Bing Crosby & London Symphony Orcherstra – Bing at Christmas (2019), recenzja Sebastiana Torbicza

Bing Crosby za życia był wielkim artystą. Człowiekiem o wielu talentach – legendarny wokalista, a także jeden z najpopularniejszych aktorów amerykańskich dwudziestego wieku. Pomimo iż nie ma go już na tym świecie od 42 lat, to dzięki staraniom jego drugiej żony i jego dzieci, udało się wydać album ze świątecznymi piosenkami śpiewanymi przez Binga, do których zostały nagrane współczesne aranżacje w wykonaniu Londyńskiej Orkiestry Symfonicznej.

Zanim jednak o samym krążku, warto nieco przypomnieć postać Binga Crosby’ego, gdyż czerpało z niego wielu późniejszych artystów. Był on wzorem dla innych legend późniejszych czasów takich jak Frank Sinatra, Dean Martin, czy też obecnych np. Michaela Buble. Jego twórczość muzyczna obfitowała w wiele sukcesów, udało mu się zdobyć 4 Oskary za muzykę (w sumie 13 nominacji). Został on również wyróżniony jako pierwszy artysta w historii nagrodą Grammy za całokształt twórczości w 1962 roku. Wyśrubował rekord w ilości czterdziestu singli, które dotarły na pierwsze miejsca list przebojów, zaś utwór White Christmas, stał się najlepiej sprzedawanym singlem w historii muzyki rozrywkowej.

Bing At Christmas, jest albumem ciekawym, gdyż wykorzystano na nim archiwalne nagrania utworów z głosem Crosby’ego, do których aranżacje stworzyła LOS. To nie jedyna niespodzianka, na płycie znalazły się również dwie wersje wcześniej wspomnianego White Christmas. Jedna z solowym głosem Binga, natomiast druga z dogranymi partiami wokalnymi Pentatonix, które tworzą akompaniament do utworu. Trzeba przyznać, że druga z wersji brzmi dość oryginalnie. Bardzo fajnie wypadło połączenie kojącego głosu artysty ze współczesnymi akompaniamentem wokalnym grupy.

Nie zabrakło również archiwalnych nagrań z innymi artystami. Jednym z takich jest Peace On Earth/Little Drumer Boy w duecie z Davidem Bowie. Głos Binga robi tu tło, nad nim wybija się Bowie, fajny zabieg w zwrotkach, jednak nieco wybijający słuchacza z rytmu. Lepiej wypada to w refrenach. Kolejnymi nagraniami z gościnnym udziałem są utwory The Twelve Days Of Christmas oraz słynne Jingle Bells, w których artyście towarzyszą siostry z grupy The Andrews Sister. Okres świetności działalności artystycznej tych sympatycznych pań przypadł na czasy przed i w trakcie drugiej wojny światowej. Wtedy to właśnie nagrały wiele kompozycji m.in z Crosbym. Jingle Bells zostało nagrane w przyjemnej dla ucha aranżacji jazzowo-swingującej. W refrenach górują Siostry Andrews, w stylu dawnego boogie-woogie. Znów ciekawa mieszanka, tym razem stylowo muzyczna. W tle obecne świąteczne dzwonki, natomiast muzycznie prym wiedzie tutaj szybka i zawiła linia melodyczna kontrabasu. Pojawiają się też inne, mniej, lub bardziej znane świąteczne przeboje np. I’ll Be Home For Christmas.

Sleigh Ride, jest kompozycją, która bardzo przypadła mi do gustu w tej aranżacji, pomimo tego, że jest dość krótka. Jeszcze lepiej brzmi Let It Snow! Let It Snow! Let It Snow!, któremu obecność orkiestry dodała dodatkowego muzycznego smaku. Dużym plusem jest wszechobecna tu sekcja dęta, a także liczne zmiany tempa. Wszystko oczywiście stylistycznie w klimacie, w którym tworzył i śpiewał Crosby. Oprócz wyszczególnionych kompozycji na albumie są także utwory takie jak Winter Wonderland, The Christmas Song w wersji solo, oraz z udziałem The Tenors, czy też otwierające całość It’s BegginingTo Look A Lot Like Christmas.

Powstanie Bing At Christmas, było pomysłem bardzo trafionym. Po 42 latach nieobecności, muzyka Binga Crosby’ego powróciła na notowanie UK Album Charts, gdzie wystartowała na 9 pozycji. Pozwoliło to na przywrócenie twórczości tego wielkiego muzyka do życia i przypomnienie o nim współczesnym słuchaczom. Dodatkowo dzięki pięknym i oddającym ducha świąt, ale i nie tylko, bo również klimatu jazzu i swingu, aranżacjom Londyńskiej Orkiestry Symfonicznej, utwory te zyskały drugie życie. Myślę, że jest to bardzo dobry album, by posłuchać go w te zimowe (chociaż aktualnie za oknem jakby bardziej jesień lub końcówka wiosny) wieczory, przy kubku gorącej herbaty, bądź w rodzinnym gronie w trakcie świąt.

Exit mobile version