Niniejszym mam bezsporną i dobitną sposobność przedstawić jedną z największych postaci amerykańskiej sztuki współczesnej. Bing Crosby zawsze niósł ze sobą dokumentny i urozmaicony warsztat potencjału twórczego, którego wykorzystanie w muzyce oraz filmach rozwinęło inspiracje w wielu innych sławnych artystach.
Przykładowo będą to Frank Sinatra, The Beatles, Elvis Presley lub też Michael Bublé. Niedościgniony i wspaniały talent Crosby’ego posłużył mu do zmontowania gruntownej ekspresji, która znalazła swoje uosobienie w jednej z najciekawszych propozycji świątecznych. Istnieje bardzo dużo wydań oraz kombinacji jego ceremonialnych pieśni na rynku muzycznym, ale zazwyczaj różnią się one od siebie w niewielkim stopniu (np. kolejnością piosenek). Moja recenzja dotyczy zestawu Christmas With Bing Crosby z 2002 r., lecz równie dobrze można ją odnieść do pozostałych dostępnych kompilacji.
Bing Crosby urodził się na początku XX wieku, w czasach gdy jazz zaczął dopiero świeżo raczkować. Dzięki dorastaniu w tych warunkach na kontynencie amerykańskim, przyszły muzyk nabył dużo ważnych wskazówek, które naprowadziły go na trop uprawianej przezeń sztuki. Jego oryginalna barwa głosu, a także szeroka skala dźwięku, którym się posługuje, uczyniły z niego bardzo charyzmatycznego i sławetnego artystę w świecie muzyki. Warto na początek nadmienić, iż część z piosenek zawarta na omawianym albumie została wykorzystana w postaci ścieżki dźwiękowej do filmie o tytule White Christmas. Dodatkowo ważny jest też fakt, iż na krążku wystąpiło słynne kobiece ugrupowanie The Andrews Sisters, któremu przydzielona została odpowiedzialność za partie chóralne (słychać je np. w Mele Kalikimaka). Poza tym swój udział w tym materiale muzycznym przypieczętowała także znana kompozytorka Carole Richards (zaśpiewała z Bingiem utwór Silver Bells). Cała konstrukcja projektu Crosby’ego jest niebywała i imponująca.
Bing łączy w sobie cechy niskiego basu oraz umiarkowanego barytonu zarazem, dlatego z łatwością przychodzi mu ustawianie częstotliwości głosu na wysokie odległości przy jednoczesnym utrzymywaniu ich w mocnym usposobieniu. Widać już w nim zalążki nie tylko smooth jazzowego ukierunkowania jego następcy Franka Sinatry, ale również początki techniki, którą możemy dziś podziwiać chociażby w twórczości artysty rocka alternatywnego Nicka Cave’a. Umiejętne rozdysponowanie głosu Binga może nawet poniekąd przypominać niektóre z wyczynów Davida Bowiego, gdy są podtrzymywane na niższych fazach . Wykorzystanie tej wspaniałej specyfiki wokalnej w ramach świętowania Bożego Narodzenia jest pomysłem równie oryginalnym, co i doniosłym.
Melodycznie, utwory Binga zawarte na jego wydaniu świątecznym przypominają znamienite projekty słynnego kompozytora Leroya Andersona. Zarówno rytmy, jak i dobór grających przyrządów oraz harmonika zaświadczają ewidentnie o tej estetycznej analogii. Dość wyeksploatowanym instrumentem muzycznym na albumie są trąbki, aczkolwiek niektóre spośród zaprezentowanych utworów zostały ich całkowicie pozbawione (np. Silent Night). Natomiast ich kluczowa rola jest utwierdzona np. w takich kawałkach, jak Santa Claus Is Comin’ To Town, Jingle Bells, Here Comes Santa Claus, czy Mele Kalikimaka. Na płycie są też obecne udziały części smyczkowych, które przemiennie wchodzą w fazę kojącego, falowanego dryfu (np. przy Christmas Song), a innym razem tworzą sekwencje z bardziej wypunktowanymi tonami (np. fragmenty White Christmas). Mamy również szansę podziwiać na utworze Mele Kalikimaka bardzo wyraźne, wysokie i płynne odgłosy skrzypiec pocieranych twardo w radykalny takt legato. Są to cudowne i profesjonalnie przygotowane kompozycje, które wywierają intensywne i wzniosłe impresje. Rozbudowana koneksja wokalna i instrumentalna wzbudza podziw wobec muzyka.
http://youtu.be/MSvPfZMuwV4
Praktycznie przy każdym wykonaniu, obok artysty, można w tle unaocznić współuczestnictwo delikatnych chórów. Crosby artykułuje wiele wykonań solo (np. Silent Night, The Christmas Song), ale znaczna część utworów świątecznych zawiera dużo barwnych i skocznych udziałów głosów żeńskich, utrzymywanych w stylu swingowych przyśpiewek klubowych. Możemy je usłyszeć w Santa Claus is Comin’ To Town, Jingle Bells czy Mele Kalikimaka. Nieco bardziej podniosły śpiew damski pojawia się przy odgrywaniu Silver Bells, bowiem wyjątkową rolę objął w nim głos Carole Richards. Na tej ostatniej nucie wstawka canto wykonywana przez kobietę nie trzyma już ruchliwej maniery, a wchodzi na grunt patosu i pełnego rezerwy tonu. Niekiedy wspomagająca wokalistka kreśli równocześnie z Bingiem tę samą sentencję, innym razem powtarza minione zwroty w kanonie, by w końcu artykułować akcenty wersu jakimś charakterystycznym wyrazem. W pozostałych fragmentach tego kawałka Crosby odśpiewuje swoją część utworu samodzielnie. Natomiast pieśń zatytułowana The First Noel jest klasycznym, podręcznikowym wręcz przykładem gospelowego śpiewu protestanckiego przesiąkniętego wspaniałymi partiami chóralnymi. Zróżnicowane dobranie różnych elementów oraz stopni śpiewu, daje olśniewająco silne doświadczenia i obdarowuje prawdziwym zachwytem.
Z kolei dwa pierwsze utwory (White Christmas, It’s Beginning to Look a Lot Like a Christmas) są dla mnie czymś na kształt połączenia poważnej muzyki Czajkowskiego, stylistyki śpiewnej Sinatry, stonowanego tempa oraz ewangelickich chórów. Subtelna forma wykonania utworu świetnie obrazuje krajobraz pełen śniegu, czekających sań oraz brzęczących dzwonków. Mają one pewne cechy idyllizmu, obraz wyobrażeniowy jaki się z nich wyłania, jest zasobny raczej w spokojne opady śniegu, niż wiejące zadymy. Od trzeciej nutki (A Marshemellow World) kompozycja coraz bardziej podąża w rejony jazzu, zaczynają się pojawiać stopniowo trąbki, a smyczki stają się coraz mniej wyniosłe. Momentalny zastrzyk wartkości pojawia się, gdy sprzęt audio zaczyna wygrywać pieśń Jingle Bells. Wówczas bowiem wchodzą drapieżne i energiczne partie instrumentów dętych przyspieszające nieco poprzednie tempo albumu, następuje rozpoznawalnie jazzowa atmosfera. Podobna konwencja została zachowana w kolejnym kawałku, tzn. Santa Claus Is Comin’ To Town. Powstaje wrażenie, jakby obok wyobrażonego Mikołaja maszerowało dwóch muzyków obwieszczających jego przybycie za pomocą prowizorycznego dmuchania w trąbki. Sytuacja zostaje przywołana na powrót do umiarkowanych rytmów oraz spokojnych tonacji wraz z nastaniem kawałka The Silent Night, bowiem melodia traci wówczas swoją jarzącą iskrę i wchodzi w zrównoważony krok. Jej cecha charakterystyczna polega na kontemplowaniu podniosłości oraz wyciszeniu myśli, więc naturalnie wtrącenia bardziej jazzowe zostały tymczasowo zawieszone. Zarówno jednak utwory spokojniejsze jak i te bardziej galopujące, oddają ducha świąt i podsycają klimat bożonarodzeniowy.
Dalej mamy do czynienia naprzemiennie z wysubtelnionymi balladami (np. I’ll Be Home For Christmas, Peace on Earth and Little Drume) w tonacjach spokojniejszych, jak i z ruchliwymi rytmami swingowej torpedy (Sleigh Ride, Twelve days of Christmas). Z kolei przy słuchaniu utworu Here Comes Santa Claus odnoszę niekiedy dziwne wrażenie, jakby Bing wyzbył się na moment powagi i śpiewał w pewnym fragmencie odrobinę komicznie, a wręcz kpiąco. Ale są to chwilowe oraz nieuprawnione doznania, a jest to zapewne uwarunkowane nietypową i dość dawną, amerykańską artykulacją zgłosek. Nie jest to w każdym razie istotne, utwór jest doskonale zaprojektowany, śpiew Crosby’ego rewelacyjnie spełnił swoje zadanie. W dodatku swobodne zestrojenie trąbek i fletów na linii melodycznej, ukoronowały dzieło harmonijnym odlotem w muzyczną zadumę.
Reasumując wszystko co dotychczas zostało naszkicowane, należy w moim mniemaniu uznać album świąteczny Binga Crosby’ego za dość niespotykaną i ambitną kompozycję muzyczną. Oprawa dźwiękowa krążka jest materiałem niebywałym i może spokojnie rościć sobie pretensje do statusu jednej z najlepszych kreacji świątecznych, jakie kiedykolwiek zostały wydane. Świetnie opanowane umiejętności wokalne Binga, wspaniałe żeńskie chórki, perfekcyjnie dopasowane odgłosy trąbek i skrzypiec dają efekt sowicie satysfakcjonujący. Jeśli czytelnik gustuje w niebanalnej muzyce, a jednocześnie chciałby ją wykorzystać do udekorowania świątecznej atmosfery, to nabycie tej płyty będzie pomysłem pierwszorzędnym.
