Bezczel nie próżnuje. W zeszłym roku ukazał się jego debiutancki, solowy album A.D.H.D., a rok później możemy odsłuchać materiał z jego drugiego krążka Słowo honoru. Zapowiadanie go w materiałach prasowych jako jednego z lepiej zapowiadających się raperów brzmi nieco zabawnie, ponieważ ten kończący 30 lat w tym roku raper już dawno ma swoją pozycję na polskiej rap scenie.
Bezczel wraz z białostocką Fabułą nagrał dwa krążki – Dzieło sztuki w 2009 roku i Made in 2 w 2011. Kolejna płyta, wyprodukowana została przez Donatana, SoDrumatic i NNFOF – 07 na dwóch – i stanowiła efekt współpracy z Kobrą. Solowy debiut rapera – A.D.H.D. – spotkał się zarówno z pozytywnymi, jak i negatywnymi recenzjami. Ja osobiście lubię ten album, dlatego na drugi krążek białostockiego rapera czekałam i byłam ciekawa, co tym razem usłyszymy, co się zmieniło, a co pozostało bez zmian. 14 marca 2014 premierę miał drugi solowy album – Słowo honoru.
Krążek otwiera Intro, które jest zbyt mroczne i bardziej kojarzy się z muzyką filmową. Bene Nati utrzymane jest na podobnym podniosłym bicie. Bezczel nieco się odkrywa, a jego wersy są bardzo osobiste. Siła umysłu #Joseph Murphy to track z gościnnym udziałem Zeusa i z jego kolejną, dobrą zwrotką. W kawałku W głębi duszy Bezczel ciekawie przyspiesza, a Vis a Vis to popis wokalny Kroolika Underwood. Pokazuje on tym samym, że znacznie lepiej wypada w melodyjnych refrenach niż w rapowaniu. następny kawałek – Czarne róże – to najsmutniejszy numer, bardzo szczery i gorzki. To hołd oddany zmarłemu przyjacielowi i tatuażyści – Oskarowi Rudzkiemu. I chociaż numer zawiera oklepane stwierdzenia (spiesz się kochać ludzi tak szybko odchodzą) to w całości ujmuje i chwyta za serce. Paleta bladych uczuć to chyba najdobitniejszy numer i najbardziej szczery w swym przekazie.
Aureole podobnie jak rozpoczynające album dwa tracki utrzymane są w podniosłym tonie i odnoszą się do sytuacji w rap grze.
W wielu kawałkach Bezczel udziela się w śpiewanych refrenach pokazując tym samym swoją wszechstronność. Tematycznie album jest nieco inny od debiutu. Nie mamy tutaj populistycznych tekstów za to Bezczel poszedł w krążek bardziej osobisty. Ponadto porusza on tematy kondycji sceny (Aureole, Kliczko), jednak konkretne ksywki nie padają. Są to trochę zaczepki bezosobowe i nie skierowane do nikogo, co może nieco drażnić, bo jest tak jakby Bezczel mówił do wszystkich a równocześnie do nikogo:
To żaden diss, bo żaden z was nie odpowie
Mało tutaj mamy typowego braggadacio z wyjątkiem takich numerów jak Na przekór czy Krav Bragga.
Mam flow i styl i skillsy te, co kur** każdy ziom i szczyl i sukins** chce
Duży minus albumu to osoba Kaena, którego nawijka jest bardzo niezrozumiała, przez co kawałka kompletnie nie da się słuchać. Co do innych gości: wspomniana wyżej dobra zwrotka Zeusa, świetny refren Kroolika, poprawnie Grizzlee i koszmarny Kaen. Wspomnieć należy również o połączeniu Fabuły z PTP, jednak dla mnie wypadło ono kiepsko, a sam numer wyraźnie odstaje od poziomu całego krążka.
Za warstwę muzyczną albumu odpowiadają: Poszwixxx, Świerzba, Marek Kubik, BobAir, SoDrumatic, Rockets Beats, Welon i Kaszpir. Jest ona na solidnym poziomie i nadaje ciężki klimat, który dobrze komponuje się z wyrazistym i charyzmatycznym wokalem rapera. Można zarzucić, że są one mało różnorodne, jednak jak dla mnie stanowią spójną całość i dobrze do siebie pasują. Co do umiejętności rapera kolejny raz udowadnia on, że należy do czołówki polskiej rap gry.
A.D.H.D. chwaliłam za mocne, agresywne flow i grube bity, za ostry, mocno bujający, a także bijący energią styl Bezczela. A miałam kilka zarzutów, co do warstwy lirycznej. Tak na Słowie honoru warstwa liryczna jest na o wiele wyższym poziomie, technika i flow są na tym samym, wysokim poziomie, a Bezczel zachował swój charyzmatyczny styl.
