Site icon All About Music

Bez celu, ale z uczuciem. The Driver Era – Girlfriend, 2021 (recenzja)

Być może znacie Rossa Lyncha z jego osiągnięć aktorskich. Ja osobiście kojarzyłam go z roli Harvey’a w Netflixowym serialu Chilling Adventures of Sabrina, ale fani Disney Channel mogą go pamiętać jako Austina z Austin & Ally. Chociaż od jakiegoś czasu byłam świadoma, że Ross wraz z bratem Rockym parają się również muzyką, dość długo czekałam na odpowiedni moment, aby zapoznać się z ich twórczością. Po przesłuchaniu debiutanckiego albumu ich projektu The Driver Era pod tytułem Girlfriend ciężko mi uformować jednoznaczną opinię na jego temat. 

Ross i Rocky Lynch, ich brat Riker, siostra Rydel oraz perkusista Ellington Ratliff w latach 2009-2018 tworzyli zespół R5. Grupie udało się wydać dwa albumy studyjne. W roku 2018 Ross i Rocky, obaj utalentowani wokalnie oraz potrafiący grać na gitarze, postanowili odłączyć się od grupy – tak powstało The Driver Era. Chociaż nie są oficjalnie członkami zespołu, Riker i Rydel towarzyszą braciom podczas tras koncertowych. Grupa zadebiutowała w 2018 roku singlem Preacher Man, który później znalazł się na ich debiutanckim albumie X, wydanym w 2019 roku. Trudno zaprzeczyć, iż popularność remake’u przygód nastoletniej czarownicy Sabriny miała bezpośredni wpływ na popularność The Driver Era; nie zmienia to faktu, iż młodzi muzycy mają prawdziwy talent i wiedzą, jak go wykorzystać.

Tytuł krążka zobowiązuje – na Girlfriend znajdziemy głównie utwory o miłości, romantyczne i rozmarzone, w ogromnej części balladki i tzw. pościelówy. Typowymi “bedroom songs” są w moim odczuciu: podbite delikatnymi dźwiękami fortepianu cray z babe e, bujające #1 Fan oraz Heaven Angel, które intryguje, a jednocześnie nieco przytłacza nagromadzeniem stylów i niepasujących do siebie dźwięków. Do kategorii balladowej spokojnie możemy zaliczyć również OMG Plz Don’t Come Around wraz z poprzedzającym je Plz don’t come around interlude.

Krążek otwiera Heart of Mine, któremu delikatne brzmienie gitary w tle nadaje letniego klimatu. Interesująco wyszło również Leave Me Feeling Confident – muzycy sięgnęli po brzmienia typowe dla R’n’B z lat 90. Utwór jest wręcz naładowany seksualną chemią i opowiada o gorącym uczuciu do ukochanej dziewczyny.

Jeśli chodzi o zabawę konwencjami i różnymi dekadami w muzyce, The Driver Era posługują się tym trickiem również w utworze When You Need a Man, który brzmi jak rockowa ballada rodem z lat 80. Te dźwięki gitary pod koniec! Datę powstania utworu zdradza jedynie użycie w tekście słowa “fuckboy”.

Wrażenia niestety nie zrobiły na mnie utwory Places czy Beautiful Girl, które w swoich najsłabszych momentach brzmią niczym muzyka do windy, która wpada jednym uchem, a wypada drugim. 

Druga połowa albumu jest zdecydowanie ciekawsza od pierwszej. Najlepszy utwór na krążku, A Kiss, jest szalenie melodyjny, chwytliwy i świeży. To właśnie takiego optymistycznego, pop-rockowego klimatu w stylu 5 Seconds of Summer spodziewałam się sięgając po album The Driver Era. W pamięci pozostanie mi na długo również kawałek flashdrive – nieco spokojniejszy, bawiący się nowoczesnymi brzmieniami, a zarazem lekki i nieprzesadzony.

Fade to miłosna ballada rodem z lat 90. – takiego utworu nie powstydziliby się Backstreet Boys czy *NSYNC. Muzycznie bardzo podoba mi się też Take Me Away z nostalgicznym brzmieniem gitar w tle. Nie zachwyca zamykające krążek Forever Always.

The Driver Era to młodzi, utalentowani muzycy, a album Girlfriend jest dowodem na to, że odnajdują się w wielu stylach i swobodnie posługują brzmieniami charakterystycznymi dla dekad, kiedy jeszcze nie było ich na świecie. Po przesłuchaniu krążka mam jednak pytanie – kim właściwie są Ross i Rocky? Próźno szukać odpowiedzi na albumie. The Driver Era muszą jeszcze sporo popracować, aby odnaleźć swój własny, niepowtarzalny styl.

Exit mobile version