Tego nie spodziewali się chyba nawet najwięksi fani wokalistki. W nocy czasu polskiego swoją premierę miał najnowszy album amerykańskiej wokalistki Beyoncé. Fani są w szoku.
Piaty studyjny album wokalistki nazywa się po prostu Beyoncé i został wydany 12 grudnia przez Columbia Records, bez jakiejkolwiek zapowiedzi. Na albumie znajdziemy czternaście utworów oraz aż 17 teledysków, które zostały nagrane w tym roku w kilkunastu różnych lokalizacjach (m.in. w Houston, Nowym Jorku, Paryżu, Sydney czy Rio de Janeiro). Na albumie znajdziemy cztery duety: z mężem Jay Z, z córeczką Blue Ivy, z Frankiem Oceanem oraz Chimamanda Ngozi Adichie.
Nie chciałam wydawać swojej muzyki w sposób, w jaki robiłam to do tej pory” – tłumaczy artystka. „Znudziło mnie to. Czuję, że mogę przemawiać do swoich fanów bezpośrednio. Zbyt wiele osób często stoi między twórcą sztuki a jego odbiorcami. Specjalnie nie chciałam ujawniać tego, kiedy ukaże się moja płyta. Powinno to nastąpić naturalnie – wtedy, kiedy będzie gotowa.
- Pretty Hurts
- Haunted
- Drunk in Love (feat. Jay Z)
- Blow
- No Angel
- Partition
- Jealous
- Rocket
- Mine (feat. Drake)
- XO
- ***Flawless (feat. Chimamanda Ngozi Adichie)
- Superpower (feat. Frank Ocean)
- Heaven
- Blue (feat. Blue Ivy)
