Site icon All About Music

Best of 2025. 20 najlepszych albumów 2025 roku wg redakcji All About Music

Czas na nasze zestawienie najlepszych albumów minionego roku. Królowa jest tylko jedna.

Jak to powstało?Jak co roku, każdy z redaktorów wysłał listę swoich ulubionych albumów z całego świata ułożone od miejsca 30. do 1.

W tym roku kontynuowaliśmy rodzaj punktacji zapoczątkowany w 2021 roku. W poprzednich latach każdy album na miejscu pierwszym otrzymywał 30 punktów, miejsce drugie to 29 punktów i tak aż do miejsca trzydziestego. Od 2021, i teraz, zdecydowaliśmy wyróżnić piosenki z TOP 3, a zatem miejsce pierwsze otrzymywało 35 punktów, miejsce drugie 32, miejsce trzecie 30, miejsce czwarte 28, i potem aż co jeden w dół, aż do miejsca 30, które otrzymywało 2 punkty.

Po zsumowaniu punktów powstała nam taka oto lista. Obok teledysków znajdują się krótkie opisy stworzone przez redaktorów. Ułożyło ją w sumie 23 redaktorów All About Music.

20. Florence and the Machine – Everybody Screams

89 punktów

Everybody Scream to album, który wyraźnie odcina się od taneczno-teatralnej estetyki Dance FeverFlorence Welch odeszła od uporządkowanej formuły poprzedniej płyty i wybiera mniej wygładzony kierunek – jest surowo, momentami niegrzecznie i wyraźnie gitarowo. To powrót do korzeni, pozbawiony jednak nostalgii; manifest twórczej swobody, bez cienia skrępowania. W międzyalbumowej przerwie zastanawiałem się, czy Florence jest jeszcze w stanie czymś zaskoczyć. Obawiałem się utknięcia w mitologicznej bańce i twórczej przewidywalności. Ubiegłoroczne wydawnictwo rozwiało jednak moje wątpliwości. Jej twórczość pozostaje świeża, pewna siebie i ma dziś ugruntowaną pozycję na światowym rynku muzycznym.

Everybody Scream, One of The Greats, Witch Dance, Buckle, Kraken oraz You Can Have It All to moje osobiste highlighty, na usłyszenie których w Krakowie czekam szczególnie.

Krzysztof Marcinkowski

19. Benson Boone – American Heart

92 punkty

Czysta energia – tak krótko opisać można drugi album Bensona Boone. Artysta nie potrzebuje skomplikowanych ukrytych symboli w swoich tekstach, aby zaczarować słuchacza. Od mocnego otwarcia jakim jest Sorry I’m Here For Someone Else, przez basowe brzmienia w Man In Me aż do Young American Heart, tworzącego klamrę opowieści o odkrywaniu ścieżki w muzyce. 

Julia Trusewicz

18. Selena Gomez – I Said I Love You First

91 punktów

„I Said I Love You First” to kolaboracyjny album studyjny Seleny Gomez, nagrany po pięcioletniej przerwie we współpracy z jej mężem i cenionym producentem muzycznym Bennym Blanco, wydany 21 marca 2025. Płyta układa się w spójną, narracyjną historię – od doświadczeń nieudanego związku po obraz obecnej, szczęśliwej relacji dwojga zakochanych.

Album Album został zaprojektowany jako osobista, emocjonalna opowieść, łącząca różne gatunki, wyróżnia się eksperymentalnym brzmieniem, łączącym klasyczny pop z elementami alternatywnymi oraz senną, melancholijną estetyką dźwiękową. Jednym z wyraźnych akcentów stylistycznych jest utwór „Ojos Tristes”, w którym Gomez śpiewa w języku hiszpańskim, podkreślając osobisty i kulturowy wymiar płyty. Na tle albumu wyróżnia się również singiel „Call Me When You Break Up” nagrany z Gracie Abrams, charakteryzujący się charyzmatycznym, nowoczesnym popowym brzmieniem. Utwór zadebiutował wysoko na listach przebojów, stając się jednym z najbardziej rozpoznawalnych punktów albumu.

17. Marina – Princess of Power

99 punktów

Dla mnie album kompletnie popowy, na którym Marina pokazała swoje muzyczne korzenie, a te są głęboko umocowane w latach 70. i 80. ubiegłego wieku. W mojej osobistej liście Princess of Power znalazło się w na drugim miejscu listy albumów, a to wszystko przez dojrzałe spojrzenie na kicz, który często towarzyszy muzyce popularnej. Marina bawi się tutaj kampem, tworzy swoje alter ego i to wszystko ubiera w chwytliwe i energiczne rytmy.

Marcin Jaguś

16. Damiano David – Funny Little Fears

101 punktów

Dla wielu pierwszy solowy album Damiano David’a jest bardzo kontrowersyjny, ponieważ jego styl muzyczny znacząco różni się od zespołu Måneskin. Artysta porzucił rock dla klasycznych popowych ballad o miłości. Z pozoru taki motyw może się wydać oklepany, ale piosenki na albumie Funny Little Fears są naprawdę przemyślane, spójne i słychać, że David dojrzał do śpiewania ich. Cieszy fakt, że artysta odnalazł swoją drogę, w której może się spełniać.

Zuzanna Korycińska

14. The Favors – The Dream

105 punktów

The Favours to duet, który tworzą Ashe oraz Finneas (dla niewtajemniczonych – brat Billie Eilish).  Grupa w aktualnym kształcie i pod tą nazwą zaistaniała oficjalnie dopiero w czerwcu minionego roku, a już we wrześniu pojawiło się The Dream. Artyści sami mówią, że stworzyli ten zespół, aby uciec od presji ciążącej na ich solowych karierach i to zdecydowanie czuć w ich muzyce. Za niczym nie gonią, niczego nie muszą udowadniać, nie muszą się wspinać na listach przebojów. A i tak udało im się dostać do naszego zestawienia.

Zuzanna Korycińska

14. sombr – I Barely Know Her

105 punktów

Ból młodego złamanego serca to wątek często przeplatający się na debiutanckich albumach. Od razu przyciąga słuchaczy, którzy pozostają na dłużej aby poznać całą historię nieszczęśliwej miłości. Płyta I Barely Know Her nie jest wyjątkiem od tej zasady. Sombr za sprawą swojej melancholii, wielkich emocji i współczesnych inspiracji muzycznych szybko przebił się do mainstreamu. Jego muzyka wpasowuje się w świat indie artystów, takich jak Cigarettes After Sex lub The Neighbourhood. A zaraz jest ona bardzo chętnie puszczana w radiu. Piosenka 12 to 12 z tego albumu jest przykładem dobrego bilansu między bardzo emocjonalnym bridgem, a tanecznym i charyzmatycznym dźwiękiem. Cała płyta jest skonstruowana tak że brzmieć znajomo, a zarazem w niespodziewanym momencie rozdzierać serce na pół.   

Daria Mościcka

13. Hayley Williams – Ego Death At a Bachelorette Party

109 punktów

2025 rok to wielki powrót solowej twórczości Hayley Williams – i to jaki! Ego Death At A Bachelorette Party to pierwsze niezależne wydawnictwo wokalistki Paramore, a jej muzyczną samoświadomość i swobodę czuć od jego pierwszych dźwięków. Williams śmiało sięga po popowe akcenty, łącząc je ze swoim dobrze znanym rockowo-punkowym charakterem. Album jest nie tylko konsekwentnie poprowadzony w kwestii brzmienia, lecz także tekstów, pozwalających słuchaczowi w pełni poznać i zrozumieć emocje Hayley, która dosadnie, czasem wręcz ironicznie, opowiada o swoich przeżyciach, w efekcie prezentując najlepszy solo album w swojej karierze.

Julia Dumitrescu

12. Tate McRae – So Close To What

111 punktów

Tate McRae wydała w tym roku swój trzeci album studyjny i bez wątpienia jest to najlepszy krążek w jej dotychczasowej karierze. So Close To What to projekt bardziej dojrzały i świadomy. Płyta swoim brzmieniem balansuje między popem a R&B, którym towarzyszy taneczna energia – czyli coś co Tate McRae kocha. Czuć tu również dużą emocjonalność. Piosenkarka udowodniła tym albumem, że nie jest jednosezonową gwiazdką, a artystką z konkretną wizją, która chce pobyć w świecie muzyki pop trochę dłużej. Krążek So Close To What promowały takie hity jak Sports car, czy Revolving door – jedne z najpopularniejszych kobiecych numerów 2025 roku

Jakub Rys

11. Doja Cat – Vie

114 punktów

„Vie” to lżejsza i bardziej melodyjna odsłona artystki po agresywnym „Scarlet”. Już singlem „Jealous Type” utwierdziła fanów, że najnowsza propozycja skupi się na dance-popowych, funkowych brzmieniach. Czerpiąca inspiracje z brzmień lat 80. i pełna przebojowych momentów, takich jak „AAAHH MEN!” czy otwierające album „Cards”, propozycja udowadnia, że Doja potrafi tworzyć pop-rapowe krążki, które przyniosły jej największy rozgłos. Na uwagę zasługuje również jedyna współpraca na płycie „Take Me Dancing” z udziałem SZA, która dopełnia disco-popowy charakter albumu, sprawnie łącząc go z pop-rapowym stylem Doji Cat.

Julia Maciąg

10. YUNGBLUD – Idols

120 punktów

Album, który łączy pokolenia. Pełen nostalgii i inspiracji ikonami muzycznymi. Jednocześnie YUNGBLUD pozostaje tym samym symbolem rewolucji, pełnym energii i emocjonalnej wrażliwości. Pod względem brzmienia klasyczny rock wybrzmiewa tu głośno i dumnie.

Jest tu nieco mniej punku i jawnej złości na skorumpowany świat, a więcej dojrzałych introspekcji na różnorodne tematy. Słychać większą pewność siebie, szczególnie w procesie odnajdywania własnej tożsamości, choć nadal jest to podróż, w której obecny pozostaje ciężar przeszłości. Idealizowanie idoli, partnerów czy nawet byłych wersji siebie niczego nie dało. Koniec udawania bycia kimś innym. Teraz nadszedł czas, by spojrzeć w lustro i zobaczyć, co pozostaje.

To także pierwszy album w karierze artysty, który dał mu dwie szanse na nagrody Grammy. Otrzymał nominacje w kategoriach Najlepszy album rockowy oraz Najlepszy utwór rockowy za Zombie. 

Julia Staromłyńska

9. FKA Twigs – Eusexua

128 punktów

Jedna z najlepszych pozycji z pogranicza alternatywnej elektroniki tego roku. FKA twigs ponownie dała pokaz kreatywności i artyzmu, tworząc wokół wymyślonego słowa świat euforycznych uniesień i transcendentalnych brzmień. Przy powstawaniu płyty artystka inspirowała się podziemną sceną techno, ale wpływy na EUSEXUA sięgają znacznie dalej. Wydawnictwo stanowi spójną kompozycję przeszywających tekstów i chaotycznej (w pozytywnym znaczeniu tego słowa) produkcji. To porywająca i niezwykle sensualna podróż dla wszystkich, którzy szukają na parkiecie pokrewnych dusz. Album doczekał się wersji alternatywnej oraz kontynuacji w postaci EUSEXUA Afterglow.

Robert Płachta

8. Tame Impala – Deadbeat

140 punktów

Deadbeat to przykład charakterystycznego dla Kevina Parkera trybu pracy – artysty, który wydaje płyty rzadko, ale każda z nich jest wyraźnym krokiem naprzód. Długie przerwy między albumami naturalnie podkręcają apetyt fanów, a po premierze pozwalają dostrzec szersze spektrum zmian w jego twórczości. Parker nigdy się nie spieszył i słychać to również tutaj.

Przewodni singiel End of Summer to produkcyjny pokaz swobody i formy, dający słuchaczowi poczucie pełnego komfortu. To brzmienie które już zawsze będzie kojarzyć się
z sierpniowymi nocami. Choć utwór nie stał się przebojem lata, rolę sezonowego hitu bez trudu przejęło Dracula, które wyrasta na jeden z najmocniejszych momentów płyty i było wyraźnym hitem ubiegłorocznej jesieni.

W szerszym ujęciu Deadbeat to po prostu dobra płyta – spójna, przemyślana i co najważniejsze, wolna od pokusy powielania sprawdzonych schematów.

Krzysztof Marcinkowski

7. twenty one pilots – Breach

143 punktów

W tym roku Twenty One Pilots wydaniem nowego albumu zaskoczyli nawet największych fanów. Wydany we wrześniu „Breach” jest emocjonującym i niezwykle dopracowanym zwieńczeniem historii pełnej metafor i ukrytych znaczeń, opowiadanej przez zespół w głównej mierze poprzez teledyski i teksty piosenek. Ten wyjątkowy storytelling, pełen fikcyjnych miejsc i postaci, przez dziesięć lat i pięć albumów był główną osią, wokół której skupiała się cała twórczość duetu z Ohio. Muzycznie jest to solidny, alt-popowy krążek, któremu nie brakuje oryginalności w brzmieniu, jak i dozy przebojowości.

Sebastian Dziuda

6. Sabrina Carpenter – Man’s Best Friend

154 punktów

Man’s Best Friend to album pełen uzależniających, popowych numerów i kolejny dowód na magnetyzm Sabriny. Uwielbiam to jak dziewczyna bawi się słowem wiecznie puszczając oczko do publiczności i prawdopodobnie wzbudzając delikatne oburzenie u co bardziej konserwatywnych.

Chyba nikt z nas nie był w stanie nie zauważyć furory jaką zrobiły kawałki Tears czy Manchild. Znajdziemy tam też absolutną perełkę w postaci Goodbye.

Adrianna Małolepszy

5. Olivia Dean – The Art Of Loving

221 punktów

Przez przestrzeń pomiędzy poprzednim związkami, a nowymi uniesieniami w The Art of Loving niesie słuchacza ciepły i subtelny głos Olivii Dean. W niebanalny, choć znajomy sposób artystka chce przedstawić jak wygląda życie romantyka w XXI wieku. Tekstowo czasem z przymrużeniem oka, a dźwiękowo w towarzystwie wpływów indie oraz jazz. Piosenkarka śpiewając „I’m the perfect mix of Saturday night and the rest of your life” przywraca romantyczną intymność do popu. 

Daria Mościcka

4. Miley Cyrus – Something Beautiful

273 punkty

Something Beautiful to twór dla mnie wyjątkowy. Chyba właśnie takiego projektu oczekiwałam od Miley już od jakiegoś czasu. 

Album z naprawdę ogromnym potencjałem, nieoczywisty i różnorodny. Eksperymentalny, choć wciąż popowy, ukazał Cyrus jako artystkę skupioną w pełni na muzyce i emocjach jakie wzbudza dźwięk. Miley po raz kolejny udowodniła, że jej osobowość i charyzma są zbyt duże być dać się zamknąć w tradycyjne ramy. Przez odważny utwór tytułowy, złożone Walk of Fame czy bardzo popowe Easy Lover chyba jedyne czego w tej układance zabrakło to odpowiednia promocja.

Adrianna Małolepszy

3. Bad Bunny – Debí tirar más fotos

276 punktów

Szósty studyjny album portorykańskiego artysty Bad Bunny, ukazał się już na samym początku 2025 roku i nie dał o sobie zapomnieć aż do teraz. DeBÍ TiRAR MáS FOToS to wydawnictwo, które rozgrzewa serce, niezależnie od aktualnej pory roku. To ciepło płynie z historii jakie są tutaj opowiedziane, z radości, autentyczności oraz dumy swojego pochodzenia. Bad Bunny pokazuje tym albumem, że jest człowiekiem naznaczonym przez swoje korzenia, kulturę, poglądy i relacja z innymi. 

Połączenie tradycyjnego portorykańskiego brzmienia z nowoczesnym reggaetonem ugruntowuje pozycję Bad Bunny jako światowego lidera muzycznego. Ten album to nie tylko połączenie różnych gatunków muzycznych, to też opowieść o miłości i terytorium. Album jest polityczny zarówno w tekstach, jak i w brzmieniu: produkcja muzyczna pozostawia miejsce na wokale, ciszę i instrumenty akustyczne. Wyczuwa się w nim niechęć do nadmiernego szlifowania brzmienia, co jest cechą w mainstreamowym reggaetonie. 

Bad Bunny tym albumem nie tylko podnosi naszą świadomoś, ale tym samym sprawia, że wspólnie celebrujemy codzienne życie. 

Kasia Rynkiewicz

2. ROSALÍA – LUX

360 punktów

LUX” Rosalíi to album celebrujący siłę kobiecej energii, cielesność i nowoczesną popową estetykę. Artystka łączy tu klubowe brzmienia, elektronikę i elementy latynoskiej rytmiki z wyraźnym, globalnym charakterem. Płyta emanuje pewnością siebie i hedonizmem, ale nie traci emocjonalnej głębi. Rosalía bawi się formą, kontrastując surowe, taneczne produkcje z intymnymi momentami wokalnymi. To album mocno osadzony w kulturze wizualnej i trendach współczesnej popkultury. „LUX” pokazuje ją jako artystkę świadomą swojej pozycji i wpływu. Całość brzmi jak manifest nowej ery Rosalíi – odważnej, błyszczącej i bezkompromisowej.

Łukasz Mantiuk

1. Lady Gaga – MAYHEM

389 punktów

Powiedzmy to głośno… ten rok należał do Lady Gagi! To był jeden z najbardziej udanych powrotów w jej karierze – olbrzymia popularność Abracadabra, największy kobiecy koncert w historii świata (prawie 2,5 miliona osób na Copacabanie w Brazylii), rekordy utworu Die With A Smile w duecie z Bruno Marsem oraz wyprzedana światowa trasa koncertowa, podczas której Gaga prezentuje prawdopodobnie największe show w swojej karierze – wszystko za sprawą MAYHEM, który łącznie zebrał aż 9 nominacji do nagrody Grammy. Ten album to kontrolowany chaos z ogromną mieszanką gatunków i stylów, którymi artystka bawiła się na przestrzeni dwudziestu lat swojej kariery, czerpiąc zarówno z The Fame, The Fame Monster, czy Born This Way. Słychać tu również wpływy jej idoli – Prince’a, Davida Bowiego, Michaela Jacksona, The Cure czy RadioheadMAYHEM  jest tak hipnotyzującym krążkiem, że za każdym razem wprowadza w słuchacza w inny nastrój i pozwala odkryć „coś nowego”. Dla mnie MAYHEM  to drugi najlepszy album Lady Gagi, tuż za Born This Way. To absolutny no-skip! Podobne zdanie podzieliła cała nasza redakcja, dlatego MAYHEM  trafił na 1 miejsce albumowego podsumowania. Przy okazji zachęcam do przeczytania recenzji mojego autorstwa tego zwycięskiego krążka :).

Jakub Rys

fff
fff
Exit mobile version