2015 był niezwykłym rokiem. Pierwszy raz podróżowałam sama, pierwszy raz byłam za oceanem, pierwszy raz co niedzielę byłam w kościele (nie, żeby odklepać, ale żeby się rozwinąć), pierwszy raz zaczęłam pisać publicznie i pierwszy raz wytrwałam w moich zeszłorocznych postanowieniach! Pierwszy raz trafiłam na pewnego wykonawcę, który stał się moim absolutnym numerem jeden i nie pierwszy, nie ostatni raz dałam się wciągnąć muzyce tak bardzo, że słuchałam jej kilka razy dziennie w kółko.
TOP 10 ALBUMÓW
Postanowiłam wybrać jedynie 10 albumów z ubiegłego roku, a to dlatego, że z żalem stwierdzam, że niemal żaden nie spełnił moich oczekiwań. Są propozycje lepsze i słabsze na wielu krążkach, ale niemal żaden nie porwał mnie artyzmem, melodiami, a w szczególności niewiele z płyt było spójnych.
10. Matt Dusk & Margaret
Just the Two of Us
Dziesiąte miejsce przyznałam klimatycznej płycie Just the Two of Us. Głosy Kanadyjczyka i Polki idealnie współgrają, aranżacje utworów są świeże, a jazz jest lekki i uskrzydlający. Ta płyta to dla mnie antidotum na hałas i zgiełk dzisiejszych czasów. Sposób śpiewania Matta dosyć przewidywalny, natomiast Margaret zaskakuje całą paletą barw głosu, momentami niezwykle lekkim jak na to do czego jesteśmy przyzwyczajeni. Naprawdę dziewczyna zyskała w moich uszach i mam wrażenie, że momentami dościga Lady Gagę w podobnych aranżacjach.
9. R. Kelly
Buffet
Na miejscu 9. po wewnętrznej walce samej ze sobą umieściłam płytę Buffet. W tym roku odkryłam pewien obrzydliwy fakt o tym artyście (radzę nie googlować), który – nie ukrywam – rzucił mocny cień na jego odbiór. Jednak ostatecznie uznałam, że życie prywatne gwiazd to jedno, a ich twórczość to sprawa zupełnie osobna. Najnowsza płyta R. Kelly’ego jest chyba najlepszą w jego twórczości. Solidne R&B, spójna całość i wiele sensualnych piosenek, które oczywiście oscylują wokół jednego tematu. Muszę jednak przyznać, że intro, które jest recytowane można uznać za kawałek nowoczesnej poezji. Może nie są to wysokie szczyty literackie, jednak na pewno w jakiś sposób poruszą słuchacza.
8. Meghan Trainor
Title
Płyta Title w stylu retro uplasowała się na pozycji ósmej. Uważam że po Amy Winehouse ciężko nagrać coś udanego w tej stylistyce. Jednak Meghan znalazła (zapewne nieświadomie) na to sposób: jej utwory nie są trudne, lecz zabawowe. Zabawne teksty, lekka muzyka i pozytywne fluidy, tak odbieram ten krążek. Utwory soulowe też są zaskakująco dobre, Like I’m Gonna Lose You to świetna piosenka z duszą, której wokal Johna Legenda sporo dodaje. Widzę pole do rozwoju, ale i tak uważam, że to świetny początek w karierze wokalistki.
7. Babyface
Return of the Tender Lover
Po zachwycającym krążku z 2014 roku Love, Marriage & Divorce wydanym wspólnie z Toni Braxton, Babyface wraca z nową dawką soulu i R&B. Od pierwszej nutki słychać duszę i coś co nazywam x-factorem: nieuchwytny geniusz, który nie tyle się słyszy, co czuje. Na pewno nie jest to przebojowa muzyka, ale wystarczy poświęcić więcej niż 10 sekund w biegu, wyciszyć się i nie mam wątpliwości, że te melodie wciągną wielu z dojrzalszych muzycznie słuchaczy. Jeszcze 3 lata temu sama bym nie doceniła tej płyty, teraz jednak coraz częściej podoba mi się muzyka klimatyczna, która karmi duszę.
6. Ella Eyre
Feline
Drugą piątkę otwiera Ella McMahon, szerzej znana jako Ella Eyre. Moc głosu dwudziestojednolatki powala, a jej oryginalna muzyka zachwyca. Mimo że źródła podają jej gatunek muzyczny jako mieszankę popu, R&B, neo soulu i drum & bass, to jest to tak ciekawy eklektyzm, że trudno opisać go słowami. Niemal każda piosenka płyty nadaje się na singiel, jednak wszystkie też współgrają razem. Niektóre, mam wrażenie, odrobinę bez pomysłu, ale i tak każda wyróżnia się czymś charakterystycznym. Idealne lekarstwo na chandrę lub brak energii. Comeback to super wzmacniająca piosenka dla wszystkich kobiet, polecam po rozstaniach.
5. Justin Bieber
Purpose
Justin Bieber zaskakuje w tym roku wyjątkowo dojrzałym krążkiem. Mark My Words nieopisanie wpływa na moją muzyczną duszę, po prostu przenosi mnie w inny wymiar. I’ll Show You odsłania wyjątkową wrażliwość artysty, jednak pozostaje silnym „męskim” utworem, chyba dzięki beatowi. What Do You Mean i Sorry to świetne przeboje, które podobają mi się, mimo że fanką house’u nie jestem. Gdyby usunąć Children i Been You już w ogóle bym nie narzekała (za dużo walenia jak kowal w podkowę, prawie nie słyszę muzyki). Jeśli by poprawił image i zrezygnował z tych blond włosków, to istniałyby spore szanse, że zostałabym fanką numer 1.
4. Original Motion Picture Soundtrack
Fifty Shades of Grey
Sama jestem zaskoczona swoim wyborem. Poza muzyką do filmu Pride & Prejudice, która jest po prostu przepiękną muzyką klasyczną, nie trafiłam nigdy na świetny krążek z muzyką filmową! Może jeszcze płyty filmowe z udziałem Beyonce są godne uwagi (ten w sumie też się zalicza do tej kategorii). Do rzeczy: album otwiera cover Annie Lenox, której nienawidzę całą sobą. Jednak tę piosenkę uważam za g.e.n.i.a.l.n.ą.! Cała płyta utrzymana jest w jednolitym stylu, a przecież to zbiór najróżniejszych wykonawców z różnych światów muzycznych. Nie będę wymieniać każdego po kolei, ale wszyscy stanęli na wysokości zadania. Piosenka Sii Salted Wound odrobinę mdła, ale z kolei pasuje na tło filmowe, bo nie przykuwa zbytnio uwagi. Piosenki I Know You (Skylar Grey) I Earned It (The Weeknd) to ponadczasowe muzyczne geniusze, jestem o tym przekonana już dziś. Nawet jeśli nie zyskały rozgłosu na jaki zasługują i tak koją moją duszę.
3. Joss Stone
Water for Your Soul
Mówiąc o duszy, wodę dla niej wydała brytyjska soulowa artystka Joss Stone. Nie dajcie się zwieźć jej dotychczasowej twórczości: ta płyta przełamuje muzycznie to, do czego jesteśmy przyzwyczajeni (i co bywało nudne!). Reggae jest mocno słyszalne w większości utworów – i to jakie!!! To nie jest słodka mieszanka z popem do jakiej nasze pokolenie przyzwyczaiła Rihanna. To solidne, rdzawe, głębokie reggae, momentami fajnie ciężkawe, które nie wiem czy nie bije Mistrza Boba Marleya. Większość utworów jest o nieszczęśliwej miłości, opleciona mocnym wokalem, jednak pojawiają się teksty z przymrużeniem oka, np. „a friend in need is a friend indeed, but a friend with weed is better”. Różnorodność przepięknych linii melodycznych, momentami ciekawie przełamywanych, to coś co powinno przykuć uwagę. Jednolity styl, lecz różne pomysły muzyczne, takie albumy są na miarę złota.
2. Janine and the Mixtape
XXEP
Mimo że to epka, XXEP jest cudownym, oryginalnym albumem nowozelandzkiej artystki Janine and the Mixtape. Martwię się czy artystka będzie w stanie rozwinąć swój oryginalny styl muzyczny w ciekawy sposób, czyli bez powtarzania się. Jednak skupiając się na tej płycie: każda piosenka osobno jest przepiękna. Teksty są wartościowe, pasują do muzyki popularnej, jednak kryje się w nich głębia. Wokal piosenkarki jest jedyny w swoim rodzaju, a muzyka jest idealna dla wszystkich kochających R&B, którzy szukają nowych brzmień w tej dziedzinie. Jak pisałam w recenzji, wydany później b-side jest zupełnie niepotrzebny i psuje całość, jednak epka w formie wyjściowej jest czymś przecudownym.
1. The Weekend
Beauty Behind the Madness
No i mój ABSOLUTNY NUMER JEDEN. To nie była prosta droga. Słysząc The Hills czy I Can’t Feel My Face miałam w głowie jedno wielkie WTF, a grzecznie mówiąc o co chodzi i skąd ten zachwyt niektórych. Jednak w listopadzie byłam na wycieczce i miałam sporo czasu do zabicia. Postanowiłam więc posłuchać The Weeknda. Na początku byłam znudzona (zaczęłam od wcześniejszych płyt), jednak gdy tylko zaczęło grać Real Life, zostałam stracona bezpowrotnie. Zakochałam się w Ablu po uszy i nie mogę uwolnić się od słuchania jego muzyki. Ciekawe połączenie PBR&B, R&B i popu, a także funku, piękne, lecz różnorodne melodie, a przede wszystkim teksty o miłości zarówno z punku widzenia osobowości narcystycznej, a także do takiej osoby (Shameless) i nie tylko, sprawiają, że płyta ma charakter. W międzyczasie mocno polubiłam wymienione wyżej single. Poza As You Are, które uważam za odrobinę bezpłciowe (lecz też rozpoznawalne), nie ma dla mnie słabej piosenki na tej płycie. Dlatego też w zestawieniu najlepszych piosenek 2015 roku utwory tego artysty przeplatają się w równych odstępach i posegregowane są od mojego ulubionego do najmniej ulubionego (taka logika przy takim zachwycie). Serdecznie polecam do kilkukrotnego posłuchania jego muzyki (także 3. epki: Echoes of Silence), może się niektórym przyjmie jak mi.
Poza kolejnością chciałabym polecić album nigeryjskiej artystki, Tiwy Savage R.E.D. Nie jest może wybitny, ale dla mnie to wspaniała etniczna odskocznia od codziennej muzyki i zachodniego świata. Rae Sremmurd natomiast stworzyli bardzo obiecującą płytę SremmLife, która ma dużo oryginalnego hip hopu. Muszę przyznać, że niedojrzałe (choć dobre) głosy chłopaków nieco mi przeszkadzają w odbiorze hardcorowych tekstów, dlatego też nie umieściłam ich w moim Top 10. Niewątpliwie genialną płytą była też Communion. Years & Years naprawdę przenieśli muzykę elektroniczną na nowy poziom. Nie jest to coś, co czuję i moje serce porywają tylko Memo i King, jednak album jest wyjątkowo dobry i bardzo serdecznie zapraszam do posłuchania całości.
TOP 100 PIOSENEK
Aby uniknąć zapełnienia pierwszej dziesiątki jednym artystą, grupy 11-100 otwierają piosenki The Weeknda, posegregowane według chwilowych upodobań (które się zmieniają i są w sprzeczności z kolejnością, którą ustanowiłabym myśląc o obiektywnie, w sensie np. najlepszej kompozycji muzycznej). W pozostałych przypadkach starałam się wybrać po jednej piosence każdego artysty, która zrobiła na mnie największe wrażenie (jednak nie zawsze się to udało). Starałam się jak mogłam najlepiej utworzyć odpowiednią kolejność, jednak nawet na pozycji 70-tej którejś znajduje się utwór, który NIEZMIERNIE mi się podoba. Kolejne ukochane piosenki spadały coraz niżej, gdy przypominałam sobie o innej, chyba fajniejszej. Zachęcam zatem do przeczytania całości i poszukania perełek dla siebie.
100. Salman Khan – Main Hoon Hero Tera
99. Josh Groban – Try to Remember
98. Andrea Bocelli & Nicole Scherzinger – No Llores Por Mi Argentina
97. Bryan Adams – Brand New Day
96. Jennifer Lopez – Feel the Light
95. Nicky Jam & Enrique Iglesias – El Perdon (Nesty remix)
94. K Michelle – Love ‘Em All (Toyboy & Robin remix)
93. Chris Brown – Back to Sleep
92. Madonna – Unapologetic B**ch
91.The Weeknd – I Can’t Feel My Face
90. Elina Born & Stig Rasta – Goodbye To Yesterday
89. R. Kelly – Barely Breathin’
88. Jazmine Sullivan – Forever Don’t Last
87. Kelly Clarkson – War Paint
86. Gucci Mane & Lil Kim & Ludacris – Freaky Gurl (remix)
85. John Legend – All of Me (Middle East version)
84. Estelle – She Will Love
83. Seal – Half a Heart
82. Fifth Hormony & Kid Ink – Worth It
81.The Weeknd & Lana Del Rey – Prisoner
https://www.youtube.com/watch?v=DjtJJqYnW0I
80. Keyshia Cole & Young Thug – Don’t Waste My Time
79. Che’Nelle – Hello
78. Rae Sremmurd – This Could Be Us
77. Monica & Akon – Hustler’s Ambition
76. David Guetta & Sia & Fetty Wap – Bang My Head
75. Jamie Foxx – Hollywood
74. FKA Twigs – Figure 8
73. Maitre Gims – Hasta Luego
72. Jess Glynne – Take Me Home
71.The Weeknd & Labrinth – Losers
70. Chanel West Coast – What You Know Bout That
69. Tamar Braxton – Angels & Demons
68. August Alsina – Song Cry
67. Rita Ora & Chris Brown – Body on Me
66. Delta Goodrem – Only Human
65. Big Sean & Lil Wayne – Deep
64. Jhené Aiko & Jessie J & Rixton – Sorry to Interrupt
63. Drake – Energy
62. Alesha Dixon – Love With Life
61. The Weeknd – In the Night
https://www.youtube.com/watch?v=FniAN_6YB7U
60. Melanie Martinez – Pacify Her
59. Justin Bieber – Mark My Words
58. Sia – Cheap Thrills
57. Thomas Rhett & Jordin Sparks – Playing with Fire
56. Joss Stone – Molly Town
55. Sarsa – Zapomnij mi
54. Wiz Khalifa & Charlie Puth – See You Again
53. Christina Aguilera – Anywhere But Here
52. Lindsey Stirling – Crystallize (live)
51.The Weeknd – Shameless
50. Ricky Martin – La Mordidita
49. Taylor Swift – Wildest Dreams
48. Major Lazer & Nyla & Fuse ODG – Light It Up (remix)
47. Gilson Furtado – Na Nos Tera
46. Anastacia – Take This Chance
45. Prince Royce – Handcuffs
44. Cleo – Zabiorę nas
43. Stanfour & Natasha Bedingfield – Power Games
42. Beyonce – Crazy in Love (remix)
41. The Weeknd – Angel
40. Banks – Beggin for Thread (BTS remix)
39. Years & Years – Memo
38. Lady Gaga – Till It Happens To You
37. Robin Thicke & Nicki Minaj – Back Together
36. Ariana Grande – Focus
35. M. Pokora – On danse
34. Leona Lewis – The Essence of Me
33. Fetty Wap – RGF Island
32. Ciara – I Bet
31. The Weeknd & Ed Sheeran – Dark Times
20. Honey Honorata Skarbek – Morze słów
19. Charlie Puth & Meghan Trainor – Marvin Gaye
18. Rihanna– B**ch Better Have My Money
17. Drake – Hotline Bling
16. Ella Eyre – Alone Too
15. Tinashe – Player
14. One Direction – Drag Me Down
13. Janine & the Mixtape – We Could Be Better
12. Little Mix – Hair
11.The Weeknd – Real Life
10. Samantha Jade – Naked
Samanta Jade zaskoczyła mnie w ubiegłym roku naprawdę przebojową piosenką o nieodkrywczym tytule Naked. Nie jestem w stanie zliczyć ile piosenek tak nazwanych już istnieje, do głowy przychodzą mi repertuary Celine Dione, Leony Lewis, Dev, Spice Girls, Red Hot Chilli Peppers, Kelvina McCalla lub Avril Lavigne. Jednak ta różni się znacznie, nie tylko melodią (co jest relatywnie łatwe), ale także tekstem. Zadatki hitu numer jeden w Europie, a może nawet na świecie, szkoda, żeby pozostała nieodkryta.
9. Ne-Yo – Why
Na miejscu 9. najpiękniejsza, opleciona trafną recytacją, zapierająca dech w piersiach melodia Ne-Yo. Why za każdym razem przenosi mnie w inny wymiar. Tym razem nie przetłumaczę tekstu, bo każde słowo jest idealnie dobrane i brzmi jak melodia sama w sobie (szczególnie dla moich językoznawczych uszu). Ta narracja to ni mniej, ni więcej Sztuka współczesna.
8. Demi Lovato & Sirah – Waiting for You
Nie podzielam zachwytów nad najnowszą płytą Demi Confident. Tak, jest lepsza od poprzednich (co nie jest trudne), ale i tak jest dość miałka i sieczkowata. Jednak Waiting for You to nie tylko jedna z lepszych piosenek zeszłego roku, ale ogólnie. Linijki:
Talkin’ ’bout my bad habits
Man, fuck my bad habits
Don’t act like you got none
są już właściwie epickie, ale wcale nie odbiegają od reszty świetnego tekstu. Melodia też jest świetna, a głos Demi zyskuje nową, mniej słodko-plastikową barwę.
7. Selena Gomez & A$AP Rocky – Good for You
Płyta Revival to ogromny postęp muzyczny Seleny Gomez. Jest o wiele dojrzalsza i całkiem spójna oraz ma sporo R&B, które jest najbliższe mojemu muzycznemu sercu. Good for You to zmysłowa piosenka, która mówi o tym, że dziewczyna chce dobrze wyglądać dla swojego partnera i jest gotowa na wiele, żeby pokazać jak dumna jest z tego, że są razem. Lekki sarkazm na bok, ten utwór jest naprawdę zaskakująco dobry i często znajduje się na moich playlistach (choć jak teraz o tym myślę, zazwyczaj w wersji solo).
6. Christina Milian – Liar
https://youtu.be/tr27QKwPRVQ
Piosenek o kłamczuchach jest sporo. Ale od pierwszej linijki „w tą i z powrotem w moim sumieniu, w tą i z powrotem” zostałam wciągnięta. Poza oczywistą warstwą tekstową: „jest oczywiste, że kłamiesz” i całej otoczce nakrywania kogoś na zdradzie, jest drugie dno: „ciągle powtarzam, że odejdę”, ale nie odchodzi, więc też nie mówi prawdy. Analizy na bok, melodyjnie Liar to R&B w najczystszej postaci, które jest tym czego zawsze chcę słuchać.
5. Justin Bieber – Sorry
W ostatniej chwili nieco zmieniłam kolejność na szczycie i przebojowi Biebera ostatecznie przyznaję miejsce piąte. Nie mogłam się powstrzymać i wkleiłam parodię, w której genralnie ma miejsce seria psikusów i takie ironiczne „sorry” się przeplata. nie wiem czy zauważyliście, że często w tym samym czasie wychodzą piosenki o tym samym pomyśle tekstowym, tak jakby to nie tkwiło tylko w artyście, ale kierunku ludzkości lub jakiejś modzie. Swego czasu wyszły dwie piosenki Rehab, tuż przed wydaniem piosenki Małe Rzeczy sama niejednokrotnie myślałam, że należy cieszyć się z drobiazgów. A teraz przepraszają Adele i Justin – każde z nich w inny sposób. Bliższe mojej osobowości są przeprosiny z przymrużeniem oka. Do tego dodam, że w wersji Kanadyjczyka wcale nie brzmią nieszczerze.
4. The Braxtons – Mary, Did You Know
Idealny przykład na to, że aranż może wszystko. Ta piosenka jest tradycyjna i od lat znana. nie raz była śpiewana przez celebrytów i zawsze wydawała się zupełnie nijaka. Podejrzewam, że nie przykłuwała niczyjej uwagi. Natomiast dzięki siostrom Braxton zyskała nowe życie. Przepiękna melodia, mocne wokale i buzujące emocje, które przenikają przez technologię. Bez wcględu na to czy ktoś jest wierzący, czy nie, ta piosenka wzrusza, porusza i moim zdaniem może zmienić świat na lepsze.
3. Naughty Boy & Beyonce & Arrow Benjamin – Runnin’ (Lose It All)
Naughty Boy był w zeszłym roku grzeczny komponując hit i proponując duet dwójce zdolnych wokalistów. Energiczny bit, w stylu jakiego zazwyczaj nie lubię, jest porywający. Owszem, wokal Beyonce jest lepszy i ma się niedosyt, gdy wkracza Arrow Benjamin. Mimo to piosenkę uwielbiam i z czystym sumieniem daję jej 3. miejsce w 2015. roku.
2. Skylar Grey – I Know You
Moją duszę w zdecydowanej większości porywają piosenki melancholijne. Ta jest swego rodzaju błaganiem. Dziewczyna chce być kochana przez chłopaka, który ewidentnie miłość czuje, ale boi się otworzyć. Piosenka idealnie pasuje do ekranizacji powieści E. L. James, ale też w pewnym czasie do mojego własnego życia. Zapewne dlatego tak mocno ją przeżywałam i tak głęboko we mnie utkwiła. Dodatkowo, gdy czyjaś twórczość jest szczera i płynie z duszy \ serca, a nie jest zlepkiem przebojowych pomysłów to ten fakt przebija. Ta piosenka naładowana jest skupiskiem sprzecznych emocji: nadzieją i poddaniem się, smutkiem i szczęściem, wiedzą i bezsilnością, pasją i przegraną pozycją. A dodatkowo pozostawia w nas coś nieuchwytnego, co w dobrej muzyce jest najbardziej magiczne.
1. The Weeknd – Acquainted
Niby nic specjalnego. Niby prosty tekst i nieskomplikowana melodia. Niby piosenka jakich wiele na płycie Weeknda. A jednak wyjątkowa. Na początku mroczny pulsujący podkład… Potem energiczny mocny podkład R&B z elektronicznymi wyciszonymi dźwiękami w tle powtarzającymi tę samą melodię w okolicy pre-hooku, drugiej połowie refrenu i codzie. No właśnie, do tego coda, a więc muzycznie inna końcówka, która jest esencją utworu i tak wiele do niego dodaje pod każdym względem. Mam wrażenie, że Abel przeszedł sam siebie. Do tego niewymuszony wokal artysty, który zachwyca skalą i delikatnością. A wisienką na torcie jest tekst, który nie przypomina mi nic co w życiu widziałam / słyszałam / czytałam, a naprawdę jest tego sporo.
Niebezpiecznie byłoby mówić, że się kochamy
Ale nawet nie wiesz jak się cieszę, że jestem twoim znajomym (…)
Wiem, że wolałbym być zadowolony
Ale nawet nie wiesz jak się cieszę, że jestem twoim znajomym
Po polsku oczywiście cały xfactor słów się gubi (a szkoda!). Ale naprawdę, tekst mimo że częściowo okołodupny, to zahacza o współczesną poezję. Cała płyta jest właściwie o jakiejś kobiecie, którą podmiot liryczny chce, ale której nie potrzebuje, przez co wchodzi w sferę używek i impulsywnego sypiania z kim popadnie. Ta piosenka idealnie oddaje paradoks prostoty i komplikacji, ilustruje godzenie się na własne nieszczęście dla odrobiny płytkich przyjemności. Facet zaczyna zakochiwać się w dziewczynie, która nie oznacza nic dobrego. Jednak nie odwraca się na pięcie, wybiera cokolwiek i przystaje na sytuację, która go w pełni nie usatysfakcjonuje. Depresyjne? Może. Ale jakże prawdziwe dla sporej części ludzkości, która aby tylko nie być samotna zniża się do bycia z kimkolwiek dla samego faktu. Spłycając jednak podsumowanie, na ile to możliwe: ta piosenka to coś wspaniałego!
Kat Dahlia – Gangsta
Początkowo na miejscu 8. umieściłam ten wymiatacz. Jednak okazało się, że mimo iż płyta została wydana na początku ubiegłego roku, to ten konkretny utwór został wydany przed laty i nie wolno mi nagiąć zasad podsumowania. Trafiłam na to przypadkowo kilka dni temu i padłam z zachwytu! Mocny, zorany wokal, przebijająca silna osobowość piosenkarki i sarkastyczny tekst tworzą wybuchową całość. Mam nadzieję, że nie tylko ja będę sięgać po Gangstę w najbliższym czasie i wzmacniać się wewnętrznie.
Timbaland & Ginuwine – Keep It Real
Podobnie ma się sprawa z tą nutką. Początkowo w Top 10, ostatecznie w gratisie. Nie wiem jak to możliwe, żebym wcześniej na nią nie trafiła! Regularnie sprawdzam czy Ginuwine nie zmartwychwstał muzycznie, non stop śledzę Timbalanda (UFO ssie), a tu nagle na Spotifyu, bum, płyta Here We Come z tego roku, której data wydania mnie zmyliła. Ale nie ma tego złego, może ktoś jeszcze zasłucha się w tym, co by nie mówić, oldschoolowym R&B.
Dla wytrwałych niespodzianka, cała playlista znajduje się tu:

