Site icon All About Music

Best of 2014 redakcji All About Music. Najlepsze albumy i utwory według Łukasza Jaćkiewicza

2014 rok uważam za udany. Ukazało się tyle dobrych płyt, że bardzo ciężko było mi stworzyć mój top. Nigdy też nie byłem fanem naszej polskiej, rodzimej muzyki. Ten rok jednak mnie bardzo zaskoczył. W samym TOP 20 znajduje się aż siedem krążków polskich wykonawców i naprawdę są to udane albumy. Całość jest trochę zróżnicowana, jak widać nie jestem wierny jednej stylistyce.

Dlatego też mamy i lekką alternatywę obok tej bardziej popowej strony, amerykański rap obok funkowo-soulowego D’Angelo, czy melancholijność Lany Del Rey obok całkowitego freaka jakim jest Natalia Nykiel. Całość to moje subiektywne zestawienie tego co słucham, lubię i mnie kręci. Nie ma na nim typowo rockowych brzmień, metalowych czy country – to nie stylistyka, którą lubię i to nie jest stylistyka, którą oceniam.

Best of 2014 redakcji All About Music

Jak co roku na początku stycznia, redakcja All About Music przedstawi Wam swoje podsumowania minionego roku. Każdy z redaktorów zbuduje listę swoich najlepszych albumów i piosenek. Później na tej podstawie ogłoszone zostaną nominacje do All About Music Awards. Wczoraj mieliście okazję zobaczyć zestawienie Marty, przedwczoraj naczelnego Łukasz, a dziś moje.

Uwaga, dobrnijcie do końca każdego zestawienia, ponieważ to właśnie tych Topów będą dotyczyły pytania w kolejnych konkursach!

[section label=”TOP 20 albumów – początek”]

20 najlepszych albumów roku 2014

20. Ed Sheeran – x

Ed Sheeran – x

Z ciężkim bólem serca umieszczam ten album dopiero na 20. pozycji, bo to naprawdę świetna płyta. Ed stworzył drugi album w odczuciu, że pierwszy był bardzo udany. Udało mu się znieść tego ciężar i stworzył album niejednoznaczny, promowany pharrellowskim Sing. Gdy jednak wsłuchamy się w całość brzmi jak stary, dobry Ed. Niezwykle emocjonalnie, płynący po oceanach dźwięków, często w bardzo klimatycznych, surowych aranżacjach.

Ulubione utwory: Afire Love, Nina, Bloodstream, Don’t, I’m a Mess, Take It Back, I See Fire, Tenerife Sea, Sing

19. Stankiewicz – Lucy and the Loop

Stankiewicz – Lucy and the Loop

Ostatni polski album w TOP 20, ale nie ostatni w zestawieniu. Powrót po kilkuletniej przerwie Kasi Stankiewicz to jeden z bardziej wyczekiwanych momentów w 2014 roku. To również próba powrotu do alternatywnego świata. Trzeba przyznać bardzo udany! Wokalistka stworzyła w moim mniemaniu album – koncept, tak bardzo rzadki na polskim rynku. Stworzyła coś z czym całkowicie się utożsamia, coś bardzo emocjonalnego i osobistego. No i ten klimat, który wydaje się electro popem. Po głębszym wsłuchaniu uzyskujemy jednak paletę świetnie wyselekcjonowanych dźwięków, linii melodycznych i magicznych utworów. To prawdziwy majstersztyk, Kasia trafiła w niszę i doskonale się w nią dopasowała.

Ulubione utwory: Changes, Miracles, Lucy, Up, Alone, Impair, Dancing With Balloons

18. Czesław Śpiewa – Księga Emigrantów. Tom 1

Czesław Śpiewa – Księga Emigrantów. Tom 1

Czesław Śpiewa to kolejny polski artysta w moim TOPie i kolejny, którego twórczość wielbię. Alternatywne, nieszablonowe spojrzenie na muzykę opatrzone nieco humorystycznymi i realnymi tekstami to nietypowe zjawisko na polskiej scenie muzycznej. Całkowicie nie rozumiem krytyki tego albumu przez niektóre środowiska. Dla mnie brzmi on bardzo autentycznie. Płyta, zawierająca trzynaście utworów, opowiada o emigracji, jak trudno kochać nam Polskę i jak łatwo nam bez tej miłości się pogubić. To płyta zarówno o marzeniach, o pragnieniach, codzienności jak i realiach. Czesław w piosenkach opowiada swoje emocje i uczucia, wskazuje rozczarowania, tęsknoty jak i okazuje złość, która tkwi w rzeczywistości. Tak brzmi właśnie artysta!

Ulubione utwory: Nienawidzę Cię Polsko!, Tango Magister, Poszukaj męża, Biały murzyn, Z dala od rodaków, Dom na budowie

17. MØ – No Mythologies to Follow

MØ – No Mythologies to Follow

to kolejna artystka, z której muzyką miałem styczność na Open’erze. To też kolejna artystka, którą poznałem na długo przed jej występem w Gdyni. Bardzo lubię muzykę skandynawską, jednak do tej pory z tą typowo duńską miałem mało do czynienia.  MØ ujęła mnie nowym spojrzeniem na synthpop i indie pop, bogatym dźwiękowo i wokalnie. Warto dodać, że na koncercie najsłabsze dla mnie kawałki brzmiały równie dobrze jak najlepsze. Ma ona obycie ze sceną, tworzy wokół siebie kult zimno wyglądającej wokalistki z ciepłym spojrzeniem na twórczość

Ulubione utwory: Maiden, Waste of Time, Never Wanna Know, Glass, XXX 88, Don’t Wanna Dance

16. Sam Smith – In the Lonely Hour

Sam Smith – In the Lonely Hour

Mam do tej płyty sentyment wielki. Był to pierwszy krążek nad którym udało mi się załatwić patronat medialny.Był to też pierwszy krążek w tym roku, który spodobał mi się od deski do deski, łącznie z deluxe. Sam posiada cechę rzadką, wszystko co tworzy jest bardzo autentyczne, nic nie robi na pokaz, wszystko wypływa z głębi jego serca. Drugą rzadką cechą jest głos, jego wokal powala na kolana wręcz każdego. No i trzecie, jego piosenki są po prostu świetne, dopracowane do ostatniego ułamka. Talent leje się strumieniami do tego stopnia, że już teraz jestem ciekawy jego nowych kompozycji, na które z niecierpliwością czekam.

Ulubione utwory: Stay With Me, I’m Not the Only One, Like I Can, Leave Your Lover, Money on My Mind, Restart

15. Maria Sadowska – Jazz na ulicach

Maria Sadowska – Jazz na ulicach

Jazz nigdy nie był moją dobrą stroną. W wykonaniu Marii jednak zyskał u mnie bardzo wiele. Pokochałem go wręcz w jej wykonaniu. Wokalistka pokazała, że i ta stylistyka pasuje do przeciętnego Kowalskiego. Nie zrobiła jednak z niego radiowej sieczki, pozbawionego głębszego sensu. Inteligentne teksty połączone z pięknymi melodiami i charyzmatycznym głosem wokalistki to atut tej płyty. Pani Mario, czekam na więcej! Czuję mały niedosyt i mam nadzieję, że kolejna płyta potwierdzi moją i Pani tezę, że jazz na ulicach też może występować.

Ulubione utwory: Jazz na ulicach, Baba, Life is a Beat, Raise Your Hands, Klikam, Anyway, Kro dogoni wiatr

14. Hozier – Hozier

Hozier – Hozier

Hozier pewnie do końca życia zostanie niewolnikiem Take Me to Church. Świetna piosenka, która osiągnęła niebywały sukces. Ja jednak przesłuchałem cały jego krążek i zasługuje on na większą uwagę, niż by się niektórym mogło wydawać Wokalista ujmuje mnie swoją wrażliwością, umiejętnym przekazem, charyzmą i pięknymi melodiami. Maluje swoje historie w coś wartego uwagi dla przeciętnego człowieka, przekazuje swoje uczucia słuchaczom.

Ulubione utwory: Take Me to Church, From Eden, In a Week, Jackie and Wilson, It Will Come Back, Someone New

13. D’Angelo and the Vanguard – Black Messiah

D’ Aneglo and the Vanguard – Black Messiah

14 lat czekaliśmy na nowy album D’Angelo. Przyznam się, że znałem go wcześniej z pojedynczych utworów i nie było mi dane poznać jego dyskografii w całości. Czego spodziewałem się po tym albumie? Nie wiem. Co dostałem? Charakterystyczny pomysł na muzykę, niezłe funkrockowe, mało spotykane brzmienie i coś, czego nie umiem określić – moc (?). Bardzo spodobały mi się psychodeliczne, często awangardowe podkłady, które trącają o eksperymentalność. Brzmią często jak wyjęte z innej dekady. No i ten głos – cudo!

Ulubione utwory: Prayer, Sugah Daddy, Ain’t That Easy, The Door, Really Love

12. Sia – 1000 Forms of Fear

Sia – 1000 Forms of Fear

Się znam od dobrych kilku lat. To nie jest tak, że poznałem ją dzięki Chandelier. Jej twórczość poznałem za nim zaczęła być grana w każdym radiu. 1000 Forms of Fear to płyta wyjątkowa, gdyż od tego momentu świat zaczął o niej mówić również w kwestiach wokalistki, a nie tylko songwriterki. Owszem, jest to płyta trochę mainstreamowa, inna niż poprzednie. Trochę bardziej żywiołowa, przebojowa, stworzona na warunki przebojowego Chandelier. Nie utraciła jednak charyzmy wokalistki, jej charakterystycznego stylu, głosu i akcentu. Pewnie, gdyby była Amerykanką zawojowałaby świat. Na razie cenią jej głównie wierni fani, do których należę.

Ulubione utwory: Chandelier, Dressed In Black, Elastic Heart, Fire Meet Gasoline, Big Girls Cry, Eye of the Needle

11. Jessie Ware – Tough Love

Jessie Ware – Tough Love

Całkowicie zachwycony – takie były moje pierwsze wrażenia po przesłuchaniu całej płyty. Ba! Miłe odczucia miałem już po ujawnianych co chwilę utworach z tej płyty, którymi wokalistka nas co chwilę raczyła. Jessie lubiłem już za czasów debiutu, owszem niektóre utwory mi się po prostu mniej podobały. Tough Love lubię natomiast prawie od początku do prawie końca. Zachwyciło mnie Say You Love, świetne są piosenki napisane przez Miguela, no bajka. Może i Jessie jest u nas najbardziej popularna, ale życzę jej powodzenia także w innych krajach. Artystka pełną parą!

Ulubione utwory: Cruel, You & I (Forever), Kind Of…Sometimes…Maybe, Pieces, Sweetest Song

10. Banks – Goddess

Banks – Goddess

Kolejny bardzo udany debiut. I kolejny, na której koncercie byłem. Już blisko 40-minutowy występ na Open’erze dał mi wiele do myślenia. Banks to kolejna wokalistka, która podąża za głosem serca i tworzy muzykę sobie bliską. Odzew jest tak duży, że chyba sama się tego nie spodziewała. Ma bardzo hipnotyzujący głos, niewymuszoną charyzmę. Piosenki posiadają ciekawe bity, niezłe pogłosy i łączą się w w doskonałe klimatycznie kompozycje. I nie chcę tego szufladkować, bo nie jest to ani typowe R&B, ani typowa elektronika, ani typowa alternatywa – to muzyczny misz masz w najlepszych tego słowa znaczeniu.

Ulubione utwory: Alibi, Goddess, Waiting Game, Drowning, Beggin For Thread, Someone New, Change, Warm Water

09. Julia Marcell – Sentiments

Julia Marcell – Sentiments

Bardzo ciasne mam TOP 10. Tak naprawdę ta płyta mogłaby być nawet o wiele wyżej. Nieco niższe miejsce jednak zrekompensuję pięknymi słowami. Wydana na jesieni tego roku przez Mystic Production nowa płyta Julii Marcell – Sentiments pokazała nam nową odsłonę wokalistki. Jeśli ktoś spodziewał się kontynuacji jej twórczości z June, mógł być nieco zaskoczony. Julia pokazała swoje nowe brzmienia i trochę przemyciła kontrastu z poprzednich krążków. Sentiments to płyta dla wymagających słuchaczy, nie spodoba się każdemu. Materiał na niej zawarty jest oparty na cięższym brzmieniu, dużo w niej gitar, a całość brzmi bardziej osobiście. Chyba wyrosła nam jedna z czołowych wokalistek polskiej sceny alternatywnej. Taka z prawdziwego zdarzenia. Taka, jakiej nam potrzeba.

Ulubione utwory: Manners, Maryanna, Teacher’s, Cincina, Twelve, Superman

08. Royal Blood – Royal Blood

Royal Blood – Royal Blood

Zdecydowanie najcięższa z płyt w moim zestawieniu. I kolejny muzyczny debiut (chyba mam do nich słabość). W muzyce szukam nieszablonowych rozwiązań, czegoś nowego, zaskakującego, czegoś co zostanie ze mną na dłużej i nie wypadnie z ucha po jednym przesłuchaniu. Mam też słabość do gitar elektrycznych, których tu dużo. Do niezłego, męskiego wokalu i ciężkiego bitu. Panowie wykonali naprawdę kawał dobrej roboty. Życzyłbym sobie więcej takiej muzyki, takie ostrego „pierdolnięcia”, podczas którego można odpocząć. Czekam z niecierpliwością na drugi album i liczę na więcej panowie!

Ulubione utwory: Little Monster, Out of the Black, Figure It Out, You Can Be So Cruel, Ten Tonne Skeleton, Loose Change

07. Lari Lu – 11

Lari Lu – 11

To był dobry, 2014 rok dla debiutantów w Polsce. Lari Lu (czyli Anna Józefina Lubienicka jakby ktoś nie wiedział) na scenie jest już od dobrych kilku lat. Dopiero teraz jednak zdecydowała się wydać pierwszy, solowy album. Płytę, która nota bene ukazała się pod naszym patronatem i z czystym sumieniem mogę ją Wam polecić. 11 to płyta również dla wymagającego słuchacza, na pewno nie spodoba się każdemu. Najbardziej przebojowe Nad Ziemią, nie oddaje do końca klimatu albumu. Warto posłuchać całości, od początku aż do końca. Jedenaście historii zostało opowiedzianych na jedenaście różnych sposobów.

Ulubione utwory: Nad Ziemią, Rana, Strzelec, Las, 11, Ha Ha

06. Lana Del Rey – Ultraviolence

Lana Del Rey – Ultraviolence

Znam chyba ze 300 utworów Lany Del Rey. I Choć tak naprawdę wydała dwa albumy i EP-kę, do sieci trafiły dziesiątki jej niewydanych utworów. Ultraviolence to zdecydowanie udana płyta. Nadal bardzo melancholijna, nieudawana, taka po prostu „lanowa”. Może i nagrana bardziej mainstreamowo, ale wciąż słyszymy w niej prawdziwą Lanę. Czemu tylko miejsce 6? Może brakuje mi pewnej kropki nad i, utworu który zachwyciłby mnie bardziej, takie och i ach. Jest Money Power Glory, Shades of Cool, West Coast i Cruel World – jednak  wciąż mi czegoś brakuje. Jest to jednak płyta warta uwagi, warta osłuchania i polecenia każdemu bez względu na gust muzyczny.

Ulubione utwory: Brooklyn Baby, Money Power Glory, Old Money, West Coast, Crue World, Ultraviolence, The Other Woman, Guns And Roses

05. Natalia Nykiel – Lupus Electro

Natalia Nykiel – Lupus Electro

Jeśli ktoś wydaje tak dobry debiutancki album, to musi być wielki. Przyznam, że nie zapamiętałem Natalii zbyt dobrze z programu The Voice of Poland. Poznałem ją na nowo za sprawą Wilka, piosenki oryginalnej jak na warunki Polski. Całość brzmi bardzo nowatorsko, album oparty na niebagatelnej elektronice, dobrych tekstach i czymś co brakuje na polskiej scenie muzycznej – pomysłu na siebie. Może nie jest to płyta bezbłędna, ale warto do niej sięgnąć. Nie spodoba się każdemu, mimo wydźwięku nie jest prosta w odsłuchu. To płyta raczej dla wymagalnego słuchacza, który umie docenić to piękno. Natalio, poproszę Zagadkę Pawiego Wzoru, na kolejny singiel.

Ulubione utwory: Zagadka Pawiego Wzoru, Wilk, Rzeźba, Dym, Pół Dziewczyna, Sick Dance, Pusto

04. J. Cole – 2014 Forest Hills Drive

J. Cole – 2014 Forest Hills Drive

Najnowszy album w tym zestawieniu i jedna z kilku największych niespodzianek. Lubię hip hop, szczególnie ten amerykański. Żaden krążek jednak nie wywarł na mnie większego wrażenia w tym roku. Zmienił to J. Cole z niesamowitym krążkiem 2014 Forest Hills Drive. Zaskakujący był już singiel. Apparently to trochę taki utwór odmienny od reszty, trochę pod publiczkę. Brzmi jednak znakomicie i warto go posłuchać. Nie mówiąc już o prawie 15(!) minutowym Note to Self, świetnym G.O.M.D czy równie zaskakującym Intro. Panie Cole, wykonał Pan kawał dobrej roboty. Dziękuję za małą promocję, wydanie albumu prawie w tajemnicy. Ludzie doceniają takie gesty, docenili i Ciebie ja!

Ulubione utwory: Apparently, Note to Self, Intro, 03′ Adolencence, St. Tropez, G.O.M.D, Hello, January 28th

03. Natalia Przybysz – Prąd

Natalia Przybysz – Prąd

Wielkie zaskoczenie tego roku. Lubiłem Natalię i za czasów Sistars i za czasów solowych, i tych w projektach. Nigdy jednak nie sądziłem, że aż tak bardzo. Prąd to płyta bezkompromisowa, stworzona od A do Z pod dyktando przekonania, a nie mody. Piękne nawiązania do lat 60., do klasyki bluesa i rocka i piękny cover Czesława Niemena. Cudowne dźwięki muzyki, piękne teksty, bardzo charyzmatyczny, ale nie zmanieryzowany głos. Zdecydowanie jedna z najlepszych płyt tego roku w Polsce, i nie mówię tu tylko o swoich gustach. Takie płyty właśnie powinno się nagrywać, w których liczy się muzyka a nie chęć zdobycia sławy. Natalio, XJS, poproszę na nowego singla…

Ulubione utwory: Miód, XJS, Nie Będę Twoją Laleczką, Kwiaty Ojczyste, Prąd, Nazywam się Niebo, Do Kogo Idziesz?

02. Lykke Li – I Never Learn

Lykke Li – I Never Learn

Ten album długo był na pierwszym miejscu, ostatecznie spadł o jedną pozycję. Propozycja Szwedzki wydała mi się bardzo ciekawa już od samego początku. Wokalistka ujawniała poszczególne utwory, a ja popadałem w zachwyt. Słyszałem ją też na ubiegłorocznym Open’erze, uwierzcie, że te utwory brzmią autentycznie też na żywo. Lykke opowiada w nim swoje życie, swoje emocje, które przelewa na słuchacza. To ewenement na skalę europejską, tworzący nie to co ludzie chcą, tylko to co sama czuje. Dzięki temu chyba ludzie ją polubili. Cieszy mnie też, że nie jest postacią mainstremową, nie zeszmaciła się jak inne „gwiazdy”. Lykke – tak trzymaj!

Ulubione utwory: Never Gonna Love Again, Gunshot, Love Me Like I’m Not Made of Stone, No Rest For the Wicked, Silver Line, I Never Learn

01. Mela Koteluk – Migracje

Mela Koteluk – Migracje

Gdy usłyszałem ten album na kilka dni przed premierą, od razu wiedziałem, że znajdzie się właśnie na tym miejscu. Uwielbiam Melę za czasów jej debiutu i wiedziałem, że będzie jej ciężko przebić pierwszy album. Wokalistka przeszła jednak samą siebie. Nagrała krążek odważny, bardzo różniący się od Spadochronu. Tak bardzo zróżnicowany, że każdy znajdzie sobie w nim coś dla siebie. Wracam do niego praktycznie codziennie, słucham od pierwszej piosenki do ostatniej. To chyba wystarczający powód na pierwsze miejsce. Żaden album w tym roku nie wywarł na mnie aż takiego wrażenia jak ten, żadnego nie słuchałem tak często. Byłem też na koncercie promocyjnym w Toruniu – to uświadomiło mnie już całkowicie. I tu specjalne podziękowania dla naszej Marty, która sprezentował mi go na święta.

Ulubione utwory: Pobite Gary, Migracje, Żurawie Origami, Fastrygi, Stan Dusz, Tragikomedia, Na Wróble
[section label=”Albumy warte uwagi – początek”]

A to jeszcze nie koniec! Albumy warte uwagi!

Wszyscy wiemy, że w 2014 roku ukazało się wiele wartych uwagi płyt. Nie zmieściły się one jednak w zestawieniu dwudziestu płyt. W kilku kartach znajdziecie albumy, które mnie zaintrygowały, zaciekawiły i są warte uwagi. I niekoniecznie są gorsze niż te wyżej.

[tabs]
[tab title=POLSKA]

To był dobry rok dla polskiej muzyki. Tyle albumów naszych rodzimych artystów jeszcze nigdy nie umieściłem w TOP 20. Na dodatek niżej znajdziecie jeszcze kilka, które powinny znaleźć się wyżej, ale miejsca było zbyt mało…

Dawid Podsiadło to jedna z najbarwniejszych postaci polskiej sceny muzycznej ostatnich lat. Płyta nagrana ze swoim zespołem Curly Heads urzekła mnie dojrzałością, podejściem do tematyki rocka, pewnego typu nowatorstwem, ale i powrotem do korzeni. Brakowało nam takiej świeżynki w Polsce, brakowało nam takiej muzyki.

Karolina to muzyczny freak. O ile zaskoczyła mnie popularność Hery, Koki Hasz, LSD (ludzie chyba nie zrozumieli przesłania utworu), to byłem trochę zawiedziony odzewem publiczności po Córce. To zdecydowanie EP-ka warta uwagi, stworzona po swojemu, z aktorskim podejściem. Niestety wielu z nas nie zrozumiało podejścia do niej. A szkoda. Karolina, tak trzymaj!

Jeden z lepszych debiutów tego roku. Nowatorskie podejście do muzyki elektronicznej połączone z ciekawym wokalem to strzał w dziesiątkę. Szukając podobnego połączenia, nie umiem znaleźć czegoś takiego na polskiej scenie muzycznej. Jestem dla nich pełen podziwu i liczę na dalszą kontynuację świetnie obranej drogi.

XXANAXX to także duet z stylistyki elektronicznej. To także duet warty polecenia tym, którzy szukają czegoś nowego w muzyce. Warto tworzyć się na taki sposób patrzenia na kompozycje. Bo nie jest to mainstream, jest to coś głębszego i wartego posłuchania.

Dwupłytowe wydawnictwo Natalii Sikory to płyta na pewno nie doceniona w tym roku. Wokalistka nagrała krążek odważny, nie wchodzący w kanony muzyki popularnej opartej na radiowej sieczce. Stworzyła to co czuje, kompozycje bluesowo-rockowe z pazurem ukształtowane przez jej ostry głos.

To jedno z zaskoczeń jeżeli chodzi o program X Factor. Szczerze myślałem, że Grzegorz przepadnie jak inni uczestnicy tego programu. Mile mnie jednak zaskoczył. Nagrał krążek popowy w dobrym tego słowa znaczeniu. Single podbiją listy przebojów, a i miło się tego słucha.

Po Milionach monet nie zostało nic. Mrozu nie został niewolnikiem jednego utworu, co udowodnił wydając płytę Rollercoaster. Może i czekaliśmy na nią długo, ale było warto. Wokalistka udowodnił, że umiejętnie tworzy różne gatunki, a jego muzyka łączy ludzi. Świetnie dobrane single, tylko to potwierdzają.

Płyta magiczna od pierwszych dźwięków. Nagrana z pomysłem, i wciąż świadcząca o tym, że wokalistka istnieje na polskim rynku muzycznym. Co ważniejsze, że ma się na nim dobrze i jest jedną z najbardziej utalentowanych. I ten głos,chyba najładniejszy w Polsce!

Renata zawsze lubiła zaskakiwać. Elektroniczne pobudki jednak zaskoczyły i mnie. W przeciwieństwie jednak do innych, czuć że wokalistka tego chciała i wyszło jej to znakomicie. Kto jeszcze nie słyszał, niech szybko nadrabia zaległości!

Gdy, czytam, że jest to zła płyta, krew mnie zalewa. Okej, może i jest to płyta mainstreamowa, bardzo radiowa. Z drugiej strony jednak jest dobrze wyprodukowana i nieźle zaśpiewana. Piosenki wpadają w ucho i z niego tak szybko nie wypadają. Dla mnie płyta udana jeśli chodzi o tę stylistykę.

[/tab] [tab title=LEGENDY]

Lenny’ego trzeba zaliczyć już do legend. Wciąż jednak jest na TOPie i wciąż nagrywa muzykę, którą wielbią miliony. Na nowym albumie pokazał kolejną cząstkę siebie, zarówno nawiązując do swoich największych przebojów, jak i próbując stworzyć coś zupełnie nowego. Efekt końcowy – niezły.

 

Prince to jeden z moich ulubionych wokalistów. Z powodzeniem działa od kilkudziesięciu lat i z powodzeniem umie zaskoczyć swoich najwierniejszych fanów. Może ten nowy krążek nie jest świetny, ale warto na niego zwrócić uwagę. Stary, dobry Prince nadal istnieje. Nowy, dobry Prince nadchodzi

Jednocześnie z Art Official Cage, PRince wydał drugi album z żeńską grupą 3RDEYEGIRL. Moim zdaniem trochę lepszy, aczkolwiek bardziej radiowy, bardziej zrobiony pod publiczkę. Są na nim dobre utwory, ale niektóre powinny zostać po prostu pominięte.

 

To klasyk sam w sobie. Jeśli ktoś będzie oferował Wam pójście na jego koncert, idźcie z czystym sumieniem. Polecam. Nowym albumem może nie zaskoczył niczym szczególnym, ale na pewno jest warty uwagi.

Myśląc o legendzie, miałem na myśli Tonny’ego Bennetta oczywiście. Jednak biorąc pod uwagę całość, na pierwszy plan wysuwa się Lady Gaga. Jazz to kierunek, w którym powinna iść, mimo wielu sprzeciwów. To w nim czuje się najlepiej i w nim najbardziej efektownie się prezentuje. Jazzowe standardy w ich wykonaniu to po prostu klasa sama w sobie.

[/tab] [tab title=RÓŻNE]

Jeśli ktoś nie zna twórczości Palomy, czym prędzej powinien nadrobić zaległości. To niezwykle charyzmatyczna wokalistka, która wydała świetny album. Krążek zapowiadał bardzo energetyczny singiel Can’t Rely on You, który już powinien zachęcić do słuchania. Płyta zróżnicowana, warto się z nią zapoznać.

 

Patrząc na recenzje tego krążka, raczej nie zachęcają one do jego przesłuchania. Ja uważam jednak, że to płyta, którą trzeba zrozumieć i się z nią osłuchać. Może nie najlepsza w jej dyskografii, ale warto ją mieć w swojej biblioteczce.

Jeśli spojrzymy na jej debiutancki album i Little Red dostrzeżemy wiele różnic. Byłem zwolennikiem jej bardziej energetycznej, zawadiackiej strony. Dziś jednak twierdzę, że oblicze nowej płyty również jest piękne. Crying for No Reason po prostu zachwyca.

 

Jestem wielkim fanem Robyn od dawna. Z racji jej twórczości, znałem też Royksopp. Wspólne wydawnictwo bardzo mi się spodobało. Urzeka swoją tajemniczością, współbrzmieniem podkładów z wokalem i pewną dozą tajemniczości.

Dobre czasy This World w reklamie Kinder Bueno już dawno za nami. Wokalistka zanim wyda nowy krążek, uraczyła nas jego przedsmakiem. Jeżeli w takim kierunku pójdzie, to na pewno otrzymamy znakomity materiał. Trzymam kciuki.

 

Byłem nieco sceptyczny co do tej płyty. Czekałem na nią dobrych kilka lat i po pierwszych odsłuchu byłem trochę zawiedziony. Kolejne jednak sprawiły, że zakochałem się w tym materiale. Nie jest to po prostu duet La Roux a już tylko wokalistka La Roux. Ta zmiana chyba była jej po prostu potrzebna.

Kto z nas spodziewałby się, że jeden z braci Jonas odsunie się od nijakiego popiku i muzyki dla typowych małolat, w stronę ambitnego popu? Okej, wydał coś już wcześniej co odsuwało się od Jonas Brothers, ale dopiero teraz można o nim powiedzieć wokalista. Dobry wokalista.

 

Jedna z gwiazd 2014 roku i twórczyni hitu Hideaway. Na swojej płycie pokazuje jednak wiele obliczy, nie tylko tych typowo komercyjnych. Płyta przeszła bez echa, jednak polecam się z nią zapoznać. Niektóre kawałki na pewno Wa się spodobają.

Można by stwierdzić, że to kolejna szwedzka wokalistka, która zabłysnęła i tak szybko jak zaświeciła, zgaśnie. Materiał na płycie pokazuje jednak, że tkwi w niej potencjał i głęboko wierzę, że to nie kolejna sezonowa gwiazda, która wylansowała jeden przebój.

 

Sześcioutworowa EP-ka Broods to jedno z moich objawień 2014 roku. Znalazłem ich przypadkowo przesłuchując nowe materiały na Spotify.Od razu się w nich zakochałem, a ich materiał uznaję za bardzo udany. Potem ukazał się debiutancki album – kolejny plus.

Nigdy nie przepadałem za Taylor Swift i jej stylistyką country. Nowy album, pozbawiony okropnego brzmienia amerykańskiej wsi (country) bardzo mi się spodobał. Może rzeczywiście jest na nim zbyt dużo radiowej papki, ale to lepsze niż poprzednia stylistyka.

 

Dla mnie pojawiła się znikąd. Poznałem ją dzięki Digital Witness. Dopiero potem odkryłem, że za sobą ma już… cztery płyty. Wokalistka nieźle porusza się po stylistyce indie rockowej i czegoś co podobno nazywa się noise pop. Bardzo piękne połączenie.

[/tab] [tab title=R&B]

Tyle zwolenników, ilu przeciwników. Pharrell ma swój własny styl i ciężko znaleźć kogoś mu podobnego. Mi ta stylistyka bardzo się podoba. Może warto posłuchać innych piosenek niż tylko radiowego Happy?

 

Jennifer Hudson to wokalistka wyjątkowa. Obdarzona niezwykłym, mocnym i zadziornym głosem, raczej średnio radzi sobie na rynku muzycznym. A szkoda. JHUD to dobra dawka R&B i nie można jej niczego zarzucić.

Po kompletnie niezrozumiałym dla mnie albumie Chapter V, wokalista powrócił z bardzo dobrym krążkiem Trigga. Nieco stonowany, bliski korzeniom R&B, stawia raczej na muzykę a nie mainstream (choć i takie piosenki się tu pojawiają).

 

Królowa może być tylko jedna – można by napisać. Nowa płyta to dowód, że Mary odnajduje się w każdej stylistyce i… w naszych czasach. Któż, by się spodziewał oprócz pięknych ballad R&B, żywiołowych kawałków wyprodukowanych przez Dosclosure? Piękny album

To jeden z tych debiutów, na które kazano nam czekać bardzo długo. Azealia mimo problemów z wytwórnią, w końcu wydała swój album. Pokazała tym samym środkowy palec Iggy Azalei i udowodniła, że jest lepszą od niej raperką. Może ma zbyt długo język, ale kto jej zabroni?

 

R&B osiąga w tych czasach nowy wymiar. Przykładem jest tu Tinashe, która nawiązuje do nowej stylistyki PBR&B. Robi to całkiem zgrabnie i już teraz widzę w niej spory potencjał. Tak trzymaj!

To jeden z tych albumów, które ciężko określić w ramach danej stylistyki. Alternatywny hip hop, miesza się tu z R&B i rave. Połaczenie przynajmniej dziwne do zrozumienia, a jednak czasami warto posłuchać czegoś takiego.

 

FKA porusza się w stylistyce elektroniki, alternatywnego R&B i trip hopu. Przez wielu uznawana za debiut roku, jednak nie odnalazła się jeszcze tak na scenie, aby można o niej tak mówić. Mam nadzieję, że pokaże na co ją stać.

Ten album również przesuwany w czasie przynajmniej kilka razy. Chrisowi udało się jednak wydać całkiem zgrabny album, opuszczając nieco złe dla niego dźwięki elektroniki. Zdecydowanie lepiej brzmi w kawałkach typowo nagranych po rytm R&B

[/tab] [tab title=Francja]

To zdecydowanie jeden z mocniejszych francuskich akcentów na europejskiej scenie muzycznej ostatniego roku. Indila wkroczyła mocno z bardzo przebojowym kawałkiem, który spodobał się słuchaczom niefrancuskojęzycznym. Cała płyta jest godna polecenia, każdy z utworów niesie głębszy przekaz.

Shy’m znam od dawna. Jedna płyta wpadała mi w ucho, a jedna nim wypadała. Miała lepsze piosenki, ale wciąż nie miała pomysłu na siebie. Na Solitaire jednak odnalazła siebie i stworzyła całkiem zgrabny krążek. Taki typowo francuski, nie spodoba się każdemu.

Fanom mocnego elektronicznego bitu zawsze polecam Yelle. To jeden z awangardowych ewenementów francuskiej sceny muzycznej. Jej muzyka charakteryzuje się elektropopowym wydźwiękiem, połączonym elementami electroclashu czy i dance-popu.

Jedna z najbardziej znanych francuskich wokalistek, która miała także swoje pięć minut w Polsce. Do dziś słyszymy jej Ma Philosophie w radiach. W tym roku powróciła odważnym albumem Instict, którego warto posłuchać.

Krążek w połowie hiszpański, a w połowie francuski. Płyta obecnie podbija listy sprzedażowe we Francji, a single są często grane w radiach. Mi oczywiście bardziej podoba się ta francuska część, hiszpańską polecam fanom latynoskim brzmień.

[/tab] [/tabs] [section label=”Nie najlepsze albumy roku – początek”]

Nie najlepsze albumy roku 2014

Poznaliście już ponad 50 albumów, które w tym roku mi się spodobały. Poniżej natomiast znajdziecie kilka płyt, które według mnie nie są udane, które nie powinny zostać wydane lub  którymi się zawiodłem.

To nie jest zły album. To po prostu nie jest płyta na miarę Maroon V. Gdzie podział się ten pop rockowy pazur? Na nowym albumie dostajemy za to typową sieczkę radiową  i tylko kilka naprawdę wartych uwagi. Mam nadzieję, że następny album będzie w stylu pierwszych płyt.

To jedna z tych płyt, na które raczej nie czekałem. Przesłuchałem więc tylko raz i miałem dość. Typowy pop, nadający się do radia, ale nic po za tym. Mam wrażenie, że te kompozycje są wszystkie takie same i napisane na jedną nutę. Szkoda.

Chyba nigdy nie zrozumiem fenomenu tej Pani. Dla mnie jej pseudo rap nie jest warty większej uwagi z jednego powodu. Iggy rapuje bardzo ciężko, wszystkie jej wersy w wydźwięku wydają się takie same, nie ma tu urozmaicenia – wszystko jest sztywne i nudne. Na tle Nicki Minaj, Angel Haze czy Azealii Banks, wypada słabo.

Cheryl nigdy wielką wokalistką nie była. Śpiewa raczej słabo, co mieliśmy okazję posłuchać, wtedy gdy nie zadziałał jej playback. Spodobały mi się single, spodobało kilka piosenek. Nadal jednak jest to na raczej słabym poziomie. Niestety, bo lista producentów byłą długa…

Zanim ktoś oceni mnie, że nie lubię Beyonce, powiem że nawet ją lubię. Uważam,że wydała całkiem udany album, ale z promocją było gorzej. Reedycja jednak bardzo mnie zawiodła. Nowe kawałki brzmią jak nieudane odrzuty z sesji nagraniowej. Honoru ratują bardzo dobre remiksy. To wciąż jednak mało – spodziewałem się przynajmniej kilku dobrych utworów.

To miał być wielki powrót Jennifer Lopez do korzeni,. Wsłuchując się jednak w dźwięki płyty nic takiego nie dostajemy. Nie jest to zła płyta, nie spełnia ona jednak wielkich oczekiwań. Bardzo ją lubię, ale tym krążkiem mnie po prostu zawiodła.

Ta płyta nie zachwyciła mnie. Lubię Scarlett, uwielbiam Lwią część i przepadam za Fantasmagorię. Nie czuję jednak tej magii, która była za czasów debiutanckiej płyty tak bardzo przeze mnie uwielbianej. Słucham poszczególnych utworów, całości nie umiem. Nie ciągnie mnie do niej. I zanim zaczniecie pisać, jaki zły jestem że to napisałem, powiem, że to moje subiektywne zdanie, ocenione konstruktywnie przez moje uczucia…

[section label=”TOP 100 Piosenek – początek”]

20 najlepszych piosenek roku 2014

01. Prince – Art Official Cage

Prince to jeden z moich ulubionych wokalistów na przestrzeni lat. To prawdziwa ikona, która zawsze tworzyła pod prąd, nie patrząc na to co akurat modne. Nawet najbardziej mainstreamowe kawałki mają to coś, czego brakuje innym. W tym roku wydał dwie płyty, ale to Art Official Cage stało się moim ulubionym kawałkiem. Zaskakuje ciekawym początkiem, ciągnie słuchacza co raz dalej, aż docieramy do elektronicznego bitu i charakterystycznego głosu Prince’a. To utwór, który najbardziej wciągnął mnie w tym roku, to utwór który trzeba znać.

02. Miguel- hollywooddreams

Niespodziewana trzyutworowa EP-ka Miguela wydana tuż przed świętami, to mój wymarzony prezent. Każda z trzech kompozycji mogłaby się tu znaleźć, każda zasługuje na to miejsce. Patrząc jednak subiektywnie to hollywooddreams najbardziej upodobało mi się i ciągle je zapętlam w odtwarzaczu. Mocne zakończenie 2014 roku, mocna zapowiedź nowego albumu.

https://soundcloud.com/miguel/02-hollywooddreams
.

03. Mela Koteluk – Fastrygi

Album numer jeden, utwór numer trzy. Fastrygi to świetna kompozycja, która doskonale zaprosiła słuchaczy do skosztowania Migracji. Mela w swój charakterystyczny sposób zaprosił nas do swojego świata. Na uwagę zasługuje tez przepiękny teledysk, chyba jeden z lepszych w tym roku. Na pewno jedna z najlepszych kompozycji na polskim rynku muzycznym ostatnich lat!

[tabs] [tab title=4-20]

W pierwszej dwudziestce moich ulubionych utworów znajdziecie między innymi dwa przepiękne utwory Banks, funkowego Marka Ronsona z gościnnym udziałem Bruno Marsa w Uptown Funk czy Eda Sheerana z Afire Love. Polskę reprezentuje tu znakomita Julia Marcell z Cinciną, soulowa Natalia Przybysz z Miodem, eklektyczna Natalia Kukulska z Pióropuszem oraz zaskakująca Kasia Klich z ostatnim singlem. Nie zapominam również o Hozierze, uwielbianym przeze mnie Kendrickiem Lamarem, świetnym Big Seanem i miłym dla ucha Labrinthem.

[/tab] [tab title=Część2]

W tym roku postanowiłem jedynie uszeregować pierwszych dwadzieścia utworów. Reszta jest w kolejności przypadkowej. W tej części zamieściłem między innymi uwielbianą przeze mnie Melę Koteluk z Migracjami, nowoczesną Natalię Nykiel z Zagadką Pawiego Wzoru czy Się z megahitem Chandelier. Do gustu przypadła mi Ella Eyre z Comeback, Grzegorz Hyży z Pustym domem czy Selah Sue z Alone. Na uwagę zasłużyła Lari Lu, Lykke Li czy Olivia Anna Livki.

[/tab] [tab title=Część3]

Wśród moich ulubionych utworów znalazła się także Lwia część od LemONa, Pył od Fisza Emade czy Stolica Karoliny Czarneckiej. Zaskakujący brzmieniowo David Guetta znalazł się obok kolejnych piosenek Natalii Nykiel, Banks czy Lykke Li. Po raz pierwszy pojawia się Ella Henderson z Ghost, Calvin Harris i Haim z Pray to Good, Medina z Giv Slip, Jessie Ware z Say You Love Me czy AlunaGeorge z Supernatural. Nie zapominam również o znakomitej Lanie Del Rey.

https://www.youtube.com/watch?v=WK6woaiPyd0

[/tab] [tab title=Część4]

Czwarta część prezentuje moje ulubione piosenki takich wykonawców jak Foster the People, Little Boots, Jennifer Hudson czy Usher. Bardzo spodobała mi się kompozycja Burning Gold Christiny Perri czy The Chamber Lenny’ego Kravitza. Do moich ulubionych należy Digital Wittness St. Vincent, Break the Rules od Charli XCX czy Gold Imagine Dragons.

[/tab] [tab title=Część5]

Cześć piąta i zarazem ostatnia. W tym miejscu mógłbym wymienić jeszcze pewnie z 20 utworów znanych i nieznanych Wam. Ograniczyłem się jednak do 100 i na tym po przestane. Znajdziecie tu utwory Lily Allen, Jessie Ware, Nicki Minaj, Julii Marcell czy MNEKa.

[/tab] [/tabs]
Exit mobile version