Na naszym polskim rynku muzycznym mamy teraz wielki hype na młodych artystów i nowe zespoły. Wydają oni swoje płyty, niektóre single okazują się wielkimi hitami w radiach. Potem tworzą kolejne utwory, idąc tą samą drogą – dla mnie to trochę nudne i monotonne. Są też zespoły jak BEMY, które tworzą coś więcej – takich nam bardzo potrzeba.
Zespół BEMY rozpoczął w Toruniu swoją mini trasę koncertową, podczas której zaprezentują się w kilku miastach w naszym kraju. I choć zespół dopiero co zadebiutował na rynku muzycznym, to zdążył zyskać już dużą rozpoznawalność i co najważniejsze wielu oddanych fanów (choć słowo to powinno zostać zastąpione na rzecz słowa fanki, bo ich jest zwyczajnie więcej).
Chłopacy do mojego miasta przyjechali promować swój debiutancki album Grizzlin’, który wydali w tym roku. Przyznam, że jestem wielkim fanem tej płyty. Nie jest ona radiowa, nie jest mainstreamowa, nie spodoba się też każdemu. Jest za to bardzo brytyjska, gitarowa, chwilami zahaczająca o garażowe granie. To jednak nie wszystko – Mattia i Ellie stworzyli pewny klimat, którego brakuje niejednemu artyście w naszym kraju. Znaleźli swoje miejsce w muzyce i konsekwentnie podążają wyznaczaną przez siebie drogą. Taki też był koncert. Piosenki z płyty zostały wykonane w takim stylu, w jakim się spodziewałem. Była charakterystyczna gitara w Time, było nieco krzykliwe Oxygen czy najbardziej zmanieryzowane dźwiękowo tytułowe Grizzlin’. Nie zabrakło utworu Islands, dzięki któremu w ogóle ich poznałem. Było wielbione przeze mnie Black Swan. Wszystko na wysokim poziomie, z uśmiechami na twarzach, dla nas. I choć ludzi pod sceną było sporo, czuliśmy ten intymny klimat jaki chwilami nam prezentowali.
Niespodzianką było jednak wykonanie utworu spoza płyty. Panowie wzięli jakiś czas temu udział w projekcie French Touch, który zwieńczony został nagraniem płyty i koncertem. Dzięki temu otrzymaliśmy utwór Quand la musique est bonne, który mimo swojego łagodniejszego wyrazu, nieźle korespondował z materiałem z płyty. Uwielbiany przeze mnie język w połączeniu z tym wokalem brzmiał świetnie. Żałuję jednak, że nic więcej w języku francuskim nie usłyszeliśmy, bo chyba byłoby warto.
Zespołowi życzę, aby nie zboczyli z drogi. W Polsce wciąż brakuje takich bandów jaki oni tworzą. Mam nadzieję jednak, że kiedyś się to zmieni,. Póki co mamy niesamowite BEMY i cieszmy się z ich piosenek!

