Site icon All About Music

Bear’s Den – Red Earth & Pouring Rain (2016), recenzja Justyny Rojek

Obecnie nie jest sztuką stworzyć romantyczną historię muzyczną, sztuką jest jej rozbudzenie przy użyciu nostalgii. Potrzeba wysmakowanego sposobu, który sprawi, że słuchacz nie odczuje nudy, a wręcz przeciwnie – będzie ekscytował się każdą nadchodzącą nutą. Brytyjski zespół Bear’s Den ten sposób ukrył w zjawiskowej płycie Red Earth & Pouring Rain i z pewnością chętnie się z nim podzieli!

Brytyjczycy Andrew Davie i Kevin Jonas części z nas mogą być już znani z ujmującego kawałka Agape (płyta Islands) oraz supportowania Mumford & Sons oraz Daughter. Co ważne do tej pory wydali dwie płyty i dwie epki, jednak dopiero z drugim albumem pokazali co oznacza niepowtarzalność dźwięku. Jak im się to udało? W jednym z wywiadów przyznali, że udział w licznych koncertach i festiwalach wiązał się ze spędzaniem dużej ilości czasu w busach i samochodach. To z kolei zaowocowało poszukiwaniem konkretnego rodzaju muzyki, który odpowiadał klimatowi nocnej jazdy. Z jakiś powodów właśnie słuchając Bruce’a Springsteena i Fleetwood Mac narodziły się muzyczne inspiracje do stworzenia najnowszej warstwy dźwiękowej. Za to tematykę płyty odnajdziemy na jej okładce. Przedstawienie kobiety, która prowadzi auto i spogląda w lusterko wsteczne to niczym próba ruszenia naprzód ze swoim życiem, ale z ciągłym spoglądaniem za siebie.

Przesłuchując najnowszą płytę Bear’s Den nie znajdziemy na niej ulubionego kawałka. Wynika to z prostego faktu, że nadzwyczajność jaka bije z każdej piosenki zniechęca do poszukiwania tej jedynej. Metafizyczność, baśniowość czy zagadkowość to i tak mało jeśli chodzi o ich charakterystykę. Można natomiast próbować podzielić album na historie muzyczne z większą dawką niepokojącej emocji i te subtelniejsze z większą dozą tęsknoty. Zaczynając od pierwszej grupy wybór musi paść na tytułowy kawałek Red Earth & Pouring Rain. Warto wspomnieć, iż inspiracją do owej nazwy był poemat o tym samym tytule, znaleziony przez Andrew w jednym z hoteli w Indiach. Szarpany gitarowy riff plus unosząca się w tle pewna przestrzenność dźwiękowa nieuchronnie osiągają swoje apogeum w końcowej fazie refrenu. Powtarzane jak mantra słowa: Nie pamiętasz miłości? Nie pamiętasz niczego? Tylko ty i ja kochanie … samowolnie wwiercają się w umysł i przekornie napędzają całą piosenkę. Z Emeralds czekają nas chwile bardziej taneczne, pozwalające na beztroskie poddanie się folkowej melodii roznieconej elektronicznym brzmieniem. Piosenka posiada jakby drugie dno muzyczne, bo wraz z jej zakończeniem otrzymujemy spotęgowane wrażenie dźwiękowe w postaci genialnego połączenia gitary z rogiem. Singlowy Auld Wives sprowadzi nas ponownie na bardziej niespokojne tory. Odnajdziemy tutaj pulsujący gitarowy bass oraz zsyntetyzowane dźwięki keyboardu idealnie oddające dramatyzm historii rozgrywającej się w tle. Tytułowe Auld Wives Lifts to taka ciekawostka w postaci znajdujących się w Szkocji skał, na których z niewiadomych przyczyn powstały wyrzeźbione twarze. W ich pobliżu mieszkał kiedyś ukochany dziadek Andrew chorujący na Alzheimera. Wokalista próbując pogodzić się z nieuchronnością losu: Wołam twoje imię, Ale ty mnie słyszysz, Nie rozpoznajesz mojej twarzy, daje upust dręczącym go emocjom.

Drugą kategorię warto rozpocząć od urzekającej ballady Roses On A Breeze. Przepiękna strona liryczna z wyznaniem: Gdzieś w głębi serca, nadal wierzę, że zawsze będziesz miłością mego życia, trafia w najczulszą stronę duszy. Z Fortress zanurzamy się w otchłani mroczniejszego brzmienia. Unoszące się w tle jakby jęczące dźwięki co rusz przywodzą na myśl otwieranie się bram tytułowej twierdzy. Miejsce to izoluje kochanków od siebie, ale zostało zbudowane na skutek zadanej rany: Nic nigdy bardziej mnie nie przerażało niż myśl, że mógłbym Cię skrzywdzić. Jak mogłem to zrobić? Choć można odnieść wrażenie, że szanse na przebicie muru dzielącego zakochanych są niewielkie, to z końcem utworu pojawia się nadzieja w postaci wyznania: Myślę, że nikt nie byłby w stanie pokochać kogoś, tak jak ja kocham Ciebie. Słuchając kompozycji Gabriel ponownie dajemy się ponieść lżejszym klimatom. Sam tytuł od razu nasuwa skojarzenie z biblijnym aniołem stróżem o imieniu Gabriel. Jest to jak najbardziej słuszny kierunek. Andrew przyznał w jednym z wywiadów, iż w pewnym momencie stracił sens tego kim jest. Jednak na jego drodze pojawili się ludzie, którzy znali go na tyle dobrze, że pomogli mu zrozumieć jego położenie i wyjść na prostą. To właśnie oni noszą imię Gabriel. Warto zwrócić uwagę, iż melodia wsparta akordami wygrywanymi na banjo dodaje harmonii i ciepła, które z kolei stwarzają ciekawy kontrast w zestawieniu z bardzo osobistym tekstem. Zamykająca płytę kompozycja Napoleon także zawiera w sobie wątek autobiograficzny. Tytułowy Napoleon to metaforyczne porównanie do ojca Andrew. Nadal widzę cię tam, wysoka szklanka z Napoleonem i skórzane krzesło w kolorze złamanej bieli, zapijasz jutro – nawiązanie do jego problemów z alkoholem. Mamy tylko jeden strzał Napoleonie – nie jest za późno naprawić co zepsuliśmy – odniesienie do francuskiego przywódcy i ojca narodu, ale także agresora i despoty. To wszystko utrzymane w brzmieniu marszu orszaku królewskiego napawa złudnym poczuciem otuchy.

Aktualna twórczość Bear’s Den w porównaniu do płyty Islands przeszła na zdecydowanie wyższy poziom. Zamiast tylko lekkich folkowych melodii dostajemy pejzaże dźwiękowe, a w miejsce romantycznej liryki otrzymujemy magię poetyckich tekstów. Chociaż tworzeniu płyty Red Earth & Pouring Rain niekoniecznie sprzyjały komfortowe okoliczności. Odejście trzeciego członka zespołu Joeya Haynesa na początku 2016 roku oraz dająca się we znaki trasa koncertowa – były w stanie złamać chłopaków. Mając jednak poczucie, że tworzą album z którego mogą być tak na prawdę dumni, postanowili kontynuować tą podróż. Co najważniejsze potencjalne problemy przekuli w okazję do stworzenia solidnych podstaw zespołu. A to wszystko wsparte nieskazitelnymi melodiami w duchu Fleetwood Mac czy Foreigner  nie pozwala oprzeć się magnetyzmowi Red Earth & Pouring Rain!

https://www.youtube.com/watch?v=8mkHbSpc7Wo

 

Exit mobile version