
Wprowadzenie do wieczoru pełnego elektronicznych uniesień zapewnił support pod postacią Atomic Gypsy. Kryjący się pod tym pseudonimem muzyk – Kuba Jaworski, znany z wcześniejszego projektu Gypsy and the Acid Queen, pojawił się w zupełnie nowej odsłonie. Zamiast psychodeliczno-bluesowych rozwiązań, które jeszcze rok temu prezentował podczas krakowskiej Off Sceny, wpisał się w klimat gwiazdy wieczoru z predyspozycją do tworzenia tanecznych melodii. Z pewnością entuzjazm wypełnionej po brzegi sali to potwierdził.
Bass Astral (Kuba Tracz) i Igo (Igor Walaszek), czyli duet piekielnie utalentowanych ludzi z Krakowa, zawitał na scenie Kwadratu punktualnie o 21.30. Niemal dwugodzinną ucztę muzyczną spod szyldu tanecznej elektroniki wypełniły kompozycje ze świetnie przyjętego debiutu Discobolus oraz kontynuującego sukces albumu Orell. Nie obyło się więc bez singlowych Juno, Lipstick, istnych petard pod postacią Feeling Exactly, Suspicious Mind, Pussy Cock & God, emocjonalnych The One i It’s Only Emotion, czy wreszcie tytułowego Orell.
W krakowskim klubie po raz kolejny mogłam się przekonać jak idealnie muzycy dopełniają się na żywo. Pierwszy raz udowodnili to supportując koncert Hurts w Warszawie, teraz ponownie potwierdzili swoje atuty – Igor siłą i charyzmą swojego głosu, Kuba zdolnością rozpalenia parkietu. Porywające wykonanie całego show doprawiła gra świateł dostrojona do muzyki. Scenę rozświetliły różnobarwne „iksy” pełniące funkcję głównych efektów wizualnych podczas występu.
Do samego końca koncertu panowie nie mogli rozstać się z publiką Kwadratu. Zaserwowany na bis klubowy cover utworu Would zespołu Alice in Chains skutecznie rozniecił emocje na nowo. A oliwy do ognia dolał sam wokalistą oznajmiając, że wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej. Jak przystało na rodzinne miasto Bass Astral x Igo, koncert w Krakowie po prostu musiał się udać. Spore uznanie w tym temacie należy się publice tłumnie zgromadzonej w klubie. Okrzyknięta przez duet najgłośniejszą z całej trasy poddawała się mimowolnie jego działaniom. W końcu Bass Astral x Igo potrzebowali tylko chwili, aby rozkręcić zabawę i wprowadzić całą salę w tanecznym trans, co pewien czas uzupełniany oklaskami i okrzykami. Entuzjazm udzielił się również samym muzykom – o czym świadczyły ruchy sceniczne Kuby czy propozycja wspólnego after party w mieszkaniu Igora.
Muzyka Bass Astral x Igo w jednej chwili przedostaje się do krwiobiegu i dopóki w nim krąży nie pozwala spokojnie ustać w miejscu. Zaraz potem dochodzi przyśpieszone bicie serca i pozytywna energia, którą generują podczas swoich występów. Stan te uzależnia, nie dziwne więc, że ich koncerty tak szybko się wyprzedają!
PS. Jeśli komuś nie udało się zakupić biletu na marcową serię koncertów jeszcze jest szansa na kwietniowe występy. W ramach projektu Bass Astral x Igo Orchestra duet postanowił połączyć elektronikę z klasyką. Zapowiada się na kolejne muzyczne szaleństwo na które ponownie trzeba się śpieszyć – koncert w Teatrze Variete jako pierwszy właśnie zaliczył swój sold out.

