Site icon All About Music

„Bardzo ważne w przypadku piosenki [Inaczej] były dla mnie emocje, które mi towarzyszyły gdy zaśpiewam ją po raz pierwszy” Wywiad z Natalią Krakowiak

Znana z teatrów muzycznych Natalia Krakowiak od niedawna próbuje swoich sił w nowej, troszkę innej roli. Jakiś czas temu ukazały się jej dwa solowe utwory, osobiste Inaczej, oraz powstałe na potrzeby filmu 365 Dni: Ten Dzień, Secrets.

W związku z ich premierą miałyśmy okazję porozmawiać między innymi o tym jak powstawały, co dalej z muzyką i jak Natalia łączy wszystkie swoje zadania i wcielenia. Nie zabrakło też oczywiście odrobiny teatru.
Przeczytajcie zapis wywiadu.

Adrianna Małolepszy: Bardzo się cieszę, że możemy porozmawiać! Ogromnie dużo się ostatnio u Ciebie dzieję! Po pierwsze serdecznie gratuluję nowego singla! Opowiedz mi troszeczkę o Inaczej.

Od dłuższego czasu planowałam wydanie własnego materiału. W międzyczasie powstało wiele piosenek i naprawdę wszystkie je lubię, ale gdy nadszedł czas podjęcia decyzji o wyborze pierwszej piosenki, poczułam, że musi to być Inaczej.
Dość długo czekała w szufladzie, a ja wciąż do niej wracałam i czułam, że jeśli nie ta to chyba żadna inna. To jest dokładnie to czego chciałam. Pomyślałam, że gdybym miała już nigdy nie wydać żadnej muzyki, to chciałam, żeby kojarzono mnie właśnie z tym utworem.
Trochę się bałam, bo jest bardzo osobisty, ale odbiór jest niesamowity.

Adrianna Małolepszy: Bałaś się tego odbioru?

Chyba każdy artysta zastanawia się jak zostanie odebrany, czy zagrają go w radiu. Szczególnie, jeśli jest to pierwszy singiel. 

Bardzo ważne w przypadku tej piosenki były dla mnie emocje, które mi towarzyszyły gdy zaśpiewam ja po raz pierwszy.
To co słychać,  to tak naprawdę wersja demo. Weszłam, zaśpiewałam i taka wersje słyszycie. Nie chciałam jej poprawiać ani nagrywać kolejny raz. Dograłam potem już tylko chórki.

AM: Ooo! To ciekawe.
Ten tekst jest bardzo osobisty. Jak duży wpływ miałaś na tworzenie tego utworu?

Spotkaliśmy się w studio z Patrykiem Kumorem i Dominikiem Buczkowskim i podczas tego jednego spotkania powstał ten utwór. 

Bardzo dobrze rozumiem się z Patrykiem. Mamy podobną energię i emocjonalność. Kiedy przysłał mi już cały tekst to popłakałam się ze szczęścia. Napisał też dla mnie kilka innych tekstów i nigdy nie miałam zastrzeżeń. Mam ogromne szczęście.
Wszystko przy tej piosence poszło po mojej myśli. Teledysk zrobił Adam Romanowski. Praca z nim była wydawałoby się tylko w sferze marzeń, a jednak się zgodził i stworzył piękny, subtelny, delikatny i kobiecy obrazek.

AM: Ale Inaczej nie jest jedynym utworem, który wyszedł, bo mamy jeszcze Secrets do filmu 365 Dni. Patrząc na te piosenki mam wrażenie, że są to trochę skrajne emocje, dwa różne oblicza kobiecości. Do którego bliżej Ci prywatnie?

Z jednej strony jest coś w tym, że te piosenki pokazują dwa różne oblicza kobiecości, ale z drugiej strony dla mnie są dość podobne. W obu wersjach czuje się sobą. Taka właśnie jestem. Mam gorący temperament i raz jestem bardzo eteryczna, delikatna, a kiedy indziej zabijam wzrokiem.
Pamiętam gdy usłyszałam pierwsze fragmenty Secrets i pomyślałam “To jest dokładnie to, co czasem czuje!” Przeszedł mnie dreszcz emocji.
Jestem niesamowicie szczęśliwa, bo czekałam na ten moment wiele lat i tak się złożyło, że dwa single ukazały się w bardzo krótkim odstępie czasu. To się wydarzyło przypadkiem i nie do końca taki był plan.

AM: A jaki był?

Odwlekałam premierę singla ze względu na sytuację za naszą granicą. Nie w głowie było mi wydawanie piosenki choć jej premiera  była zaplanowana na prawie 2 miesiące wcześniej niż się ostatecznie ukazała.
Biłam się z myślami czy ja mimo wszystko wypuścić. W międzyczasie ukazał się film do którego wykorzystano utwór Secrets i tym samym wyprzedził premierę Inaczej. 

AM: Wydaje mi się, że każdy ma podobnie, ale myślę, że muzyka jest teraz potrzebna. Może nawet bardziej niż zwykle.

Tak. Utwierdziłam się w tym przekonaniu po wiadomościach od osób, które dzielą się ze mną praktycznie połową swojego życia i opowiadają mi niekiedy bardzo osobiste historie. Jestem w szoku jak bardzo ta piosenka trafiła do odbiorców.

AM: Nie przytłaczają Cię te historie?

Nie. Bardziej mnie napędzają. Im więcej emocji i historii w życiu artysty, tym większe mamy pole do manewru.

AM: Mnóstwo się teraz dzieje w Twoim życiu. Niedawno zostałaś mamą, jest oczywiście muzyka, jest też teatr muzyczny, w którym grasz obecnie aż w 3 różnych spektaklach… Jak Ci się udaje to wszystko łączyć?

Teatr zawsze był i mam nadzieję, że zawsze będzie. To moja codzienność. Teraz jest o tyle komfortowo, że nie gram codziennie. Jest to kilka spektakli w miesiącu. To daje mi dużo swobody, pozwala złapać oddech i robić coś jeszcze poza teatrem. Gdy gra się codziennie, jest to bardzo wyczerpujące, a ja, jak wspomniałaś, mam dwuletnią córkę, która potrzebuje wiele uwagi.
Przez pierwszy rok nie przyjmowałam żadnych propozycji zawodowych, bo chciałam całkowicie poświęcić się macierzyństwu, a teraz potrzebuję tych artystycznych doznań i może dlatego staram się łączyć wszystko.

AM: Która z tych trzech różnych ról, w które się obecnie wcielasz w teatrze sprawia Ci najwięcej radości?

Zawsze gdy idę do teatru wiem, że będzie wspaniale bo to jest dokładnie to, co kocham robić. To są akurat takie tytuły, które sprawiają mi ogromną radość. Musical Aida był dla mnie chyba jak do tej pory największym wyzwaniem zawodowym. W trakcie prób musiałam uporać się z moimi własnymi psychicznymi barierami. Szczerze mówiąc, nie miałam pewności, czy poradzę sobie z tą rolą. Lubię wszystko robić na maksimum swoich możliwości. 

Po premierze każdy spektakl już bardzo cieszy, tym bardziej, że jest to w pewnym sensie rola komediowa, więc odkrywam siebie, w trochę innym wydaniu. Zwykle dostawałam rolę bardziej posągowe. Teraz mam okazję zobaczyć reakcję publiczności, nawiązać z nią pewien rodzaj interakcji.

AM: Widziałabyś siebie na srebrnym ekranie, czy wolisz jednak scenę?

To są dwa różne światy i ja na pewno wolę scenę. To jest kontakt z żywym człowiekiem, z orkiestrą, z publicznością, nie ma dubli, te emocje zawsze są na 100% dokładnie tu i teraz.
Natomiast film na pewno byłby fajną przygodą i pewnie za jakiś czas powiem, że chciałabym tego spróbować. Póki co, jeszcze nie miałam okazji.

AM: Pomyślałam sobie, że bardzo chciałabym Cię usłyszeć w dubbingu.

Też bardzo chciałabym tego spróbować. Może kiedyś się uda.

AM: Jak myślisz czy teraz chciałabyś bardziej skupić się na swojej muzyce, czy jednak teatr będzie na pierwszym miejscu?

Układ, który jest teraz bardzo mi odpowiada. Jestem trochę tu, trochę tam. Pewnie gdyby mojej solowej muzyki było więcej ciężko byłoby mi to pogodzić jeszcze z życiem prywatnym, bo nawet teraz jest bardzo intensywnie.
Teraz jest idealnie i chciałabym żeby mogło tak zostać. Na pewno nie chcę rezygnować z teatru. Nawet gdybym miała grać tylko jeden spektakl miesięcznie.

AM: Jaka byłaby Twoja wymarzona rola na teraz? W czym się widzisz?

Byłam ostatnio na pożegnalnym Miss Saigon i bardzo żałuję, że nie zagrałam w tym tytule. To byłaby jedna z moich wymarzonych ról, chociaż jestem chyba trochę za stara na Kim, mam zbyt wiele doświadczeń życiowych. A ten spektakl wymaga od głównej bohaterki pewnego rodzaju czystości, naiwności.
Chciałabym sprawdzić się kiedyś w musicalu Chicago, choć nie lubię tańczyć, ale byłoby to dla mnie wspaniałe wyzwanie, a tego właśnie teraz oczekuje od swojej pracy.
Ale prawda jest też taka, że zwykle nie wkładam się w konkretne role. Na pewno sama widzę się też inaczej niż dyrektor teatru Roma. W ogóle nie widziałam się w roli Amneris, a jednak była to świetna przygoda.

AM: Wracając jeszcze do samej muzyki, czy całościowo będzie to EPka czy jednak płyta, są jakieś ramy czasowe kiedy mniej więcej mogłaby się ukazać?

Nie myślałam jeszcze dokładnie nad samą formą. Wszystko opiera się o to jaki będzie odbiór.  Nie widzę potrzeby wydawania płyty dla samej siebie. Nie mam takich aspiracji.  Na pewno nie odkładam tego na lata. Teraz już idziemy za ciosem i pracujemy. 

AM: Bardzo serdecznie dziękuję za rozmowę!

Dziękuję bardzo.

Exit mobile version