Banks od swojego debiutu serwuje nam cudowne i pełne wyczucia melodie, a każda z nich jest wyjątkowa i unikatowa. W grudniu 2018 roku wokalistka zaczęła pracować nad nowym materiałem i w ten sposób powstało III.
W 2014 świat ujrzał debiutancki album Banks. Jej unikatowa barwa głosu i tendencja do mieszania różnych stylów muzycznych, oczarowała wielu słuchaczy na całym świecie. Najnowszy album miał premierę po 3 latach od poprzedniego. Dla jednych będzie to wiele, dla innych idealny odstęp między wydaniami. Co jednak można zauważyć, to wokalistka po tym czasie bardzo dojrzała w tym co robi. Jej najnowsze kompozycje zaczęły być bardziej eksperymentalne.
Może to właśnie dzięki sukcesowi jej poprzedniej płyty, artystka postanowiła wypłynąć na głęboką wodę i zamiast po prostu bezpiecznych melodii, dostajemy bardzo wyrazisty oraz dopracowany technicznie album. III nie jest płytą, która każdemu przypadnie do gustu, ale to akurat na plus. To co znajdujemy tam jest mocno elektroniczne. Teksty jednak w dużej części opowiadają o toksycznej relacji, jednak nie jest to po raz kolejny odgrzewany temat przy smutnej melodii i smętnych tekstach. Dostajemy pewną siebie kobietę, która opowiada te wydarzenia. Banks sama mówi, że ten album jest jej transformacją z naiwnej i pełnej nadziei romantyczki w czarownicę. Szczerze powiedziawszy to wydanie bardziej do mnie przemawia.
Gimme jest wręcz singlem idealnym. Słuchając go można zakochać się w całej koncepcji. Mocna kompozycja wzbudza w słuchaczu niesamowitą siłę, którą można wyczuć w całej płycie. Do tego piosenka sprzedaje się w pierwszych sekundach. Mimo że można określić to jako piosenkę typowo komercyjną, jest ona doskonale dopracowana. Do tego to co przedstawia wideoklip jest wręcz idealnym dopełnieniem całości. Klip oparty na świetle i tańcu to coś, co jeszcze bardziej podkreśla charakter utworu i dodaje tego mistycznego klimatu. Koncepcja ta sprawiła, że wielu fanów z niecierpliwością wyczekiwała III odtwarzając w kółko ten teledysk.
Jednak gdyby cały album był tak dobry jak wyżej wspomniana piosenka, byłoby to chyba zbyt idealne. Problem z piosenką otwierającą album, Till Now jest kilka, ale najbardziej podstawowym jest fakt, że nie zachęca on do przesłuchania reszty. Nie można odmówić utworowi, że jest on bardzo ciekawą wariacją, czymś nowym i bardzo eksperymentalnym, jednak jest on za ciężki jak na otwarcie. Gdyby pojawił się on pod koniec płyty, na pewno byłby on dobrą klamrą tego, co można usłyszeć wcześniej. Jednak w tym momencie jest on zbyt przesycony. Po przesłuchaniu go kilka razy, nie jestem w stanie słuchać go dalej. W pewnym momencie odpycha on od przejścia do kolejnych piosenek i dla wielu będzie powodem, by odrzucić całość albumu.
Stroke można uznać za produkcyjne bóstwo, ilość pracy w to włożona, wszystkie te efekty dźwiękowe mają wielką wartość muzyczną. Jednak w tym wszystkim traci się wokal Banks, który jest niesamowicie piękny i powinien być tym bardziej uwydatniany przez oprawę muzyczną, a nie zatracany, co niestety miało miejsce, a co za tym idzie: zatracenie tego, co chciała przekazać wokalistka w tekście.
Na szczęście utwory takie jak właśnie Gimme, Godless, Sawzall, Alaska czy Hawaiian Mazes, które ciągną całość do góry i które są prawdziwymi diamentami na tym albumie. Warto przesłuchać całość choćby dla tych lepszych pozycji. Szczególnie, że próbując wsłuchać się w tekst można usłyszeć wiele cudownych historii, które pozwolą utożsamić się wielu osobom.

