Site icon All About Music

Backstreet Boys – In a World Like This (2013), recenzja Anny Polcyn

Nick, B-Rock, Howie, AJ i Kev właśnie wyprzedali bilety na kilka swoich show w Ameryce. Nie mylicie się mowa o Backstreet Boys, ich dwudziestoleciu i nowym albumie In a World Like This.

W latach dziewięćdziesiątych ten boysband dał nam ogromną dawkę tanecznych przebojów, ileż dziewczyn kochało się w nich i wzdychała śpiewając ich przeboje, a nawet zbierając karteczki z ich wizerunkami – pamiętacie to? 30. lipca ukazał się ich najnowszy album. Zawiera on 12 kawałków (jeżeli kupicie album w Target będzie to 14 kawałków, a na iTunes 13). Obchody ich okrągłej rocznicy to nie tylko wydanie nowego krążka, ale i Gwiazda na Hollywoodzkiej 'walk of fame’ oraz oczywiście trasa koncertowa.

W 2009 roku wydali płytę klasycznego dancepopu, niczym z ich złotych czasów. In a World Like This jest nieco bardziej dojrzałym popem, ale nadal czuć, że to BSB.

Singiel pod takim samym tytułem jak krążek, napisany przez Maxa Martina (szwedzkiego producenta i autora tekstów, który współpracował z BSB w 2000r. Nagrywał on także z Katy Perry, Pink czy Kelly Clarkson) to klasyczne melodyjne brzmienie BSB, zamykasz oczy, włączasz kawałek i wiesz, że to oni.  Skoczny, lekki i wpadający w ucho. Koniec końców powrót Backstreet Boys, ale i powrót do 1995, czyli ich początków. Singiel ukazał się na świecie 25 czerwca, spotkał się z gorącym przyjęciem fanów i oczywiście krytyką, ale co było dla mnie nie lada zdziwieniem – BSB mają nadal liczną rzeszę fanów, którzy nie mogą doczekać się płyty. Sama, kiedy zobaczyłam, iż powracają stwierdziłam, że muszę to zrecenzować. Bądź, co bądź – są częścią historii mojego dzieciństwa.

Permanent Stain, zaczyna się ciekawie, już myślałam, iż znalazłam faworyta płyty. Jednak dochodzimy do refrenu i stwierdzam, że poszukiwanie jeszcze trwa. Popowo – boysbandowe bity refrenu przytłoczyły mnie, ale trzeba przyznać, że ten kawałek ma coś w sobie, gdy zwalnia, muzyka z lekka cichnie, a my słyszymy ciepły śpiew. Breathe, wolny początek, melodia z lekka kołysze mnie na fotelu. I chyba znalazłam to, czego szukałam i to już przy trzecim utworze. Faworyt, a na dodatek zespół zainwestował w smyczki, które dodają wiele piosence. Your words are a symphony. Music it sings to me. Kolejnie do naszych uszu dociera Madeleine, gitara akustyczna robi od początku dobre wrażenie, proste nuty plus słowa. Jestem zdziwiona, ale muszę to powiedzieć kolejny faworyt – jak na BSB sądzę, iż to bardzo dużo – najwyższy szczyt, jaki mogli osiągnąć w moich osobistych notach. Chyba znowu włączył mi się syndrom zapętlania jednego utworu. Show ’em (What You’re Made Of) lekkie wejście klawiszy, piosenka w średnim tempie. Utwór został napisany przez Richardson i AJ McLean dla ich dzieci. Przy tej piosence zaczynam się zastanawiać, jak to jest, że oni wciąż brzmią tak młodo. Make Believe tu muzyka odchodzi już od czysto popowych dźwięków BSB, ale brzmienie ich głosów sprawia, że nadal czujemy się jak przeniesieni w lata dziewięćdziesiąte. Try idealna piosenka, by zaparzyć sobie herbatkę, usiąść na tarasie i zrelaksować się. Przedłużenia wokalne i chórki, czyli klasyka chłopaków – It’s a favourite song, if we just try. Trust Me, gdybym usłyszała ten kawałek w radiu zajęłoby mi dłuższą chwilę powiedzenie, iż to właśnie Backstreet Boys. Kiedy jednak dochodzimy do refrenu i śpiewaniu w harmonijnym chórku – wszystko jasne. Pozytywna piosenka na lato, oczywiście o miłości. Love Somebody – jeżeli miałabym wybrać jeden z gorszych utworów płyty to to jest właśnie ten. Może, dlatego, iż już mam przesyt słodkości w tej recenzji, a może, dlatego, iż za dużo tu 'uuuu’ i całej słodyczy boysbandowej, podobnie jak w One Phone Call czy Soldier. Feels Like Home i znów mam wrażenie, że zwrotka jest lepsza od refrenu. Utwór ten bardzo wyróżnia się na tle innych, gdyż zaczyna się nieco rockowo. Light On kończy naszą podróż z Backstreet Boys, noga podryguje by wstać i zatańczyć, ale takie były lata dziewięćdziesiąte i takie pozostało jak widać nieśmiertelne Backstreet Boys.

Podsumowując tekstowo chłopaki, a raczej już mężczyźni nie wychodzą poza dotychczasowe ramy – nadal głównym tematem jest miłość. Krążek wyróżnia się tym, że cała piątka śpiewa, nie tylko po jednej linijce, ale całe partie. Okładka pokazuje nam piątkę mężczyzn ubraną w garnitury, można powiedzieć, że to już nie boysband a menband, ale nadal wiedzą jak grać pop. Pogodny album, którego przyjemnie się słucha.  Jak dla mnie wielkie pozytywne zaskoczenie. Możliwe, iż duża konkurencja dla szalejącego na scenie dziś boysbandu nastolatek – One Direction.

Exit mobile version