Ten zespół chyba nigdy mi się nie znudzi. Piątkowa wizyta w Parlamencie była moim czwartym spotkaniem z B.O.K, jednak za każdym razem jest to dla mnie wyjątkowe przeżycie. Świetnie jest popatrzeć na grupkę ludzi, która robi swoją robotę z pasją, tworząc przy tym kawał dobrej muzy. Za to Biszu i spółka mają u mnie dożywotni props.
Żeby nie było niejasności: chciałbym podziękować nie tylko Biszowi, jednak także każdemu z instrumentalistów. Wymienię ich z ksywki, bo traktuję ich na równi z frontmanem i głupio byłoby o nich nie wspomnieć. Oer – jak zwykle kapitalnie wspierał swoim wokalem Bisza, Kay – fantastyczne klawisze plus nieziemski wokal, DJ Paulo – dbający o techniczną stronę koncertu, za dekami robi cuda, Bartyna – cudowny klimacik ze swoją gitarą (Za bardzo spod Twoich palców jest sztosem), Bromba – pieści ciało swym basem jak nikt inny, Pestka – trafia w punkt z każdą stopą, werblem i hi-hatem, Syluch – najlepszy skrzypek w mieście. Dzięki, panowie!
Wracając jednak do koncepcji relacji z samego koncertu, to oczywiście zespół zastosował bardzo wiele ciekawych patentów, które jak zwykle zróżnicowały występ. Na początku mogliśmy usłyszeć mały mashup kilku piosenek, w postaci paczek zwrotka + refren. Do tego parę utworów uległo zmianie na stricte koncertowe warunki, w mniejszym lub większym stopniu. Ciekawie zabrzmiała nowa aranżacja Banicji, która z pewnych względów musi być tworem kombinowanym w trakcie występów B.O.K (bardziej obeznani z tematem wiedzą o czym mówię). Wszelkie eksperymenty ze zmianą tempa także wypaliły na plus, chociaż momentami, gdy chciałem wykrzykiwać teksty piosenek razem z Biszem, irytowało mnie to, że przez zróżnicowane tempo nie mogłem tego dobrze czynić. Jednak taką irytację byłem w stanie znieść :)
Setlista była bardzo zróżnicowana, jednak z przewagą najnowszych kompozycji wprost z Labiryntu Babel (2014). Nie zabrakło Flaków, Jurodiwego, Nic przez c z kreską czy Prometeusza. Dla fanów starszych płyt trafiły się perełki z takich wydawnictw jak Raport z Walki o Wartość (2010) czy W Stronę Zmiany (2011). Końcówka należała jednak do Za Bardzo, które to definitywnie zamknęło cały koncert. Dla cierpliwych i tolerancyjnych zamieszczam poniżej nagranie z tego kawałka, które to tym razem nagrywane było przy pomocy selera.
Pchamy Ten Syf!

