Nikt nie lubi się mylić. Każdy zawsze chce mieć rację. Nie inaczej jest ze mną. Jednak jeśli chodzi o sprawy związane z muzyką, z ulgą mogę przyznać się do własnych błędów. Tym bardziej w sytuacji takiej, jak ta. Recenzując niedawno epkę amerykańskiej raperki Azeali Banks, 1991 EP, pisałam, jak bardzo żałuję, że artystka nie wykorzystała swojej szansy i zamiast skupić się na muzyce, wybrała głupszą drogę do sławy: obrażanie wszystkich wokół. W efekcie Banks przez wiele osób (w tym i mnie) została skreślona jeszcze przed wydaniem debiutanckiej, przekładanej nieskończoną ilość razy, płyty. Za dużo mówiła, za mało robiła. A tu taka niespodzianka. Jej album ukazał się nagle i sprawił, że zaczęłam bić się w pierś. Przeprosiłam się z Azealią, bo takich krążków nie dostajemy codziennie.
Kobieca hip hopowa scena przechodzi ostatnio odrodzenie. Miejsce coraz mniej przypominającej samą siebie Lil’ Kim czy rzadko wychodzącej z ukrycia Missy Elliott zajęły nowe, silne dziewczyny. Sporo zamieszania zrobiła Iggy Azalea, która podbiła listy przebojów chwytliwym kawałkiem Fancy. Na topie jest i Nicki Minaj, która przypomniała o sobie klipem do Anaconda, powracającym do mnie w nocnych koszmarach. O ile wyżej wymienione panie kierują swoją muzykę do masowego odbiorcy, tak twórczość Azeali Banks stacjom radiowym do gustu nie przypadnie. Jest… zbyt pokręcona i eksperymentalna. I całe szczęście, bo dzięki temu płyty Broke With Expensive Taste nie zapomina się tak łatwo. Ten krążek potrafi uzależnić.
Azealia nad swoim debiutem pracowała ładnych parę lat. W studiu młoda raperka wspierana była przez cały sztab najróżniejszych producentów. Prawie każda z szesnastu piosenek ma innego ojca. Podoba mi się to, że lista osób odpowiedzialnych za kompozycje Banks nie razi po oczach znanymi nazwiskami. Nie ma tu ogranych do granic możliwości RedOne, Maxa Martina czy Pharrella Williamsa. Dzięki temu Broke With Expensive Taste słucha się z zaciekawieniem i bez poczucia, że gdzieś się to już słyszało. Miło jest odkrywać nieznane wcześniej dźwiękowe lądy.
Kiedy większość solistów czy zespołów ogranicza ilość piosenek na swoich albumach do bezpiecznej dwunastki, Azealia serwuje nam aż szesnaście kompozycji. Zabawa z utworami będącymi mieszanką klubowych, nieraz house’owych oraz hip hopowych klimatów zaczyna się już od pierwszego kawałka, Idle Delilah. Chociaż piosenka ta jest dość przyjemna i taneczna, mnie porwała dopiero następna kompozycja. Trwające prawie cztery minuty Gimme a Chance muzycznymi rozwiązaniami obdarować by mogło przynajmniej trzy inne utwory. Nieco soft rockowych melodii połączonych z elektronicznymi bajerami przypominającymi mi lata 90., orkiestrowe naleciałości oraz latynoska końcówka mogą przyprawiać niektórych o ból głowy. Ja jednak jestem zachwycona. W tym bałaganie jest metoda.
http://www.youtube.com/watch?v=fdCGptVzqVU
Do moich ulubionych nagrań należy również mroczne hip hopowo-jazzujące Desperado. Lubię także znane od kilku lat klubowe, zadziorne 212 (nie dziwię się, że piosenka ta trafiła na album); schludnie wykonane, wzbogacone arabskimi melodiami Wallace oraz zróżnicowane Ice Princess, charakteryzujące się ciemnymi zwrotkami i radiowym, electropopowym refrenem godnym najpopularniejszych wokalistek. Nie mogę przejść obojętnie obok najbardziej zaskakującej piosenki na Broke With Expensive Taste – zaśpiewanego od początku do końca Nude Beach a Go-Go. Utwór ten swoim klimatem przywodzi mi na myśl lata 70.
Wskazać najsłabsze nagranie spośród pozostałych jest bardzo ciężko. Może i z czasem nabiorę do płyty Banks dystansu, ale dziś nie dostrzegam na Broke With Expensive Taste zniechęcających momentów. JFK (ten zaśpiewany niby od niechcenia refren!); równe, wibrujące Heavy Metal and Reflective; klubowe Soda i Luxury czy taneczne Miss Camaraderie i Miss Amor to propozycje, które stać się mogą obowiązkowymi punktami na liście niejednego DJ’a. Bdb jest zaś porządnym hip hopowym utworem, a Chasing Time ma komercyjny potencjał. Ciekawie przedstawia się również Young Rapunxel – utwór podszyty mocnym komputerowym bitem oraz niesamowitymi efektami (m.in. odgłosy deszczu), także tymi związanymi z wokalem Azeali, przez które raperka momentami brzmi… groźnie.
Można Azeali Banks nie lubić. Ja sama raczej nie chciałabym się z nią zaprzyjaźnić. Jednak nie można powiedzieć, że dziewczyna nie zna się na swoim fachu. Chociaż premiera płyty przekładana była w nieskończoność, warto było czekać na debiutanckie dzieło raperki. Tytuł Broke With Expensive Taste w wolnym tłumaczeniu oznaczać może zerwanie z drogim smakiem. Mimo, iż utwory Azeali pozbawione są elegancji czy wytworności, nie brzmią jak tanie pioseneczki stworzone na kolanie, mające zadowolić zwykłego Kowalskiego. To porcja mocnej muzyki i na imprezę, i do posłuchania w domowym zaciszu.
