
Historia niejednokrotnie pokazała nam, że ruchy społeczne są niezwykle ważne. Kiedyś zazwyczaj takie procesy przejawiały się na ulicach. Dziś jest nieco inaczej. Za sprawą Internetu, czyli nowego medium komunikacji, rozwinęła się także nowa era zrzeszania i solidaryzowania ludzi. Jakiś czas temu spotkaliśmy się z akcją #MeToo, dziś solidaryzujemy się z nowym ruchem, który właśnie kiełkuje na naszych oczach – #artyściprzeciwnienawiści, którego pomysłodawczynią jest Doda.
Wyraźnie można zauważyć, że rola autorytetów w XXI wieku znacznie się pogorszyła. Dziś nie patrzymy na artystów, celebrytów, muzyków, aktorów jak na wyrocznie i wzór, który chętnie będziemy naśladować. Ale nie można zapominać jak dużą moc sprawczą mają nadal osoby popularne. To dzięki nim setki tysięcy kobiet i dziesiątki mężczyzn publicznie przyznało się do molestowania seksualnego. Nie każdy wie, że akcja #MeToo została zapoczątkowana trzynaście lat temu na platformie MySpace przez Taranę Burkę Większość usłyszała o tym ruchu dokładnie 15 października 2017 roku dzięki Alyssy Mirano. Aktorka publicznie przyznała się do tego, że była molestowana seksualnie przez popularnego producenta filmowego i zachęciła wszystkich celebrytów do wsparcia i rozpowszechniania akcji, żeby osoby z niższych warstw społecznych nie czuły się winne całej sytuacji oraz żeby nabrały odwagi do publicznej spowiedzi. Machina ruszyła i w ciągu jednej doby na Twitterze i na Facebooku zostało opublikowane ponad 5 milionów wpisów z tym hasztagiem. To pokazało tylko jak ogromną władzę mają celebryci. Nie wszyscy są świadomi swojej siły, ale Ci świadomi są gotowi coś zrobić. Coś, co może odmienić społeczeństwo i wpłynąć na jego poprawę.
Dziś stajemy w obliczu tragedii, która spotkała cały kraj. Z rąk osoby przepełnionej nienawiścią zginęła osoba. Osoba, która osierociła dwójkę dzieci i zostawiła pogrążoną w rozpaczy żonę. W tym momencie czara goryczy się przelała. W ludziach coś pękło. Wszyscy, jednym głosem uznali, że z mową nienawiści, hejtem, niekonstruktywną krytyką trzeba walczyć. W przestrzeni publicznej nie ma miejsca na tego typu zjawiska. Wszyscy przymykali oczy na krytykę – a Ci, którzy walczyli z krytyką za pomocą usuwania komentarzy czy blokowania poszczególnych osób – byli najzwyczajniej wyśmiewani. Teraz wchodzi wolta. Nikt już nie będzie czuł się bezkarny. Ludzie głośno powiedzieli – DOŚĆ.
To odpowiedni moment na zjednoczenie wszystkich Polaków, bez podziałów politycznych i bez żadnych uprzedzeń. Wszyscy ramię w ramię mają stanąć i głośno powiedzieć “Nie” w kierunku hejtu. Te słowa to główne założenie najnowszego projektu Dody, która postanowiła, że w tej tragicznej chwili nie można milczeć. Trzeba podjąć działania, dlatego na naszych oczach rodzi się właśnie nowe zjawisko – #artyściprzeciwnienawiści. W tym celu Dorota Rabczewska zrobiła pierwszy krok i wyciągnęła rękę w kierunku swoich wieloletnich rywalek – Justyny Steczkowskiej i Edyty Górniak. Pierwsza z nich aktualnie znajduje się za granicą i możemy domniemać, że jest to jakaś bezludna wyspa, na której nie ma ani zasięgu ani Internetu, ponieważ głos zabrał jedynie menadżer wokalistki. Choć wciąż liczę na to, że Steczkowska wróci do świata żywych i zgodzi się na udział w koncercie. Druga otwarcie powiedziała, że udziału w tej inicjatywie nie weźmie, ponieważ nie wolno żerować na śmierci drugiej osoby. Poniekąd mógłbym się z tym zgodzić, jednakże teraz – w obliczu tych smutnych wydarzeń, jest najlepszy moment. Dziś, mamy do czynienia ze społeczeństwem informacyjnym, w którym news żyje maksymalnie 2-3 dni. Co za tym idzie, już za kilka dni wszyscy o tym zapomną i wrócimy do swoich dzikich rytuałów – nie wyciągając żadnych wniosków. A chyba nie o to w tym wszystkim chodzi. Właśnie teraz trzeba głośno pokazać jaki jest problem, stawić mu czoła i zwalczyć go. Bo jeśli nie teraz, to kiedy? Podobne stanowisko przyjęła ponad setka artystów, którzy wyrazili chęć udziału w koncercie #artyściprzeciwnienawiści.
Druga część stanowiska Edyty Górniak też nie brzmi najciekawiej i nie rzuca na nią zbyt pozytywnego blasku fleszy. Nawet w tak smutnej chwili, w której ikona polskiej sceny muzycznej mówi o modlitwie, ciszy i o przekraczaniu granic przyzwoitości ludzkiej, znalazła miejsce na przejaw negatywnych emocji i w dość, co trzeba przyznać, subtelny sposób wbiła kolejną szpilę w Dorotę Rabczewską, uznając, że artystka (i setka innych, którzy wyrazili chęć uczestnictwa w koncercie) kreuje się na bohaterów i robi to wszystko dla nagłówków i poklasków. Kto w tym momencie przekracza granice przyzwoitości ludzkiej? Bierność jest zła, ale zdaje się, że przejaw aktywności jeszcze gorszy.
Dlaczego nikt nie głosił tak irracjonalnych poglądów dwa lata temu, kiedy na koncercie Ariany Grande w Manchesterze doszło do zamachu? W trakcie ataku zginęły 23 osoby, a ponad 800 zostało rannych. Prawie dwa tygodnie później artystka wraz z całym zespołem zorganizowała koncert “One Love Manchester”, w którym wzięła udział m.in. Miley Cyrus, Katy Perry i Chris Martin z zespołu Coldplay. Wszyscy stanęli obok siebie i solidaryzując się z ofiarami aktu terrorystycznego, w ogóle nie myśląc o tym, że Ariana Grande może chcieć wzmocnić swój PR i stworzyć swojego rodzaju pole do lepszego marketingu. Więc dlaczego w Polsce, dwa lata później, zupełnie nie wiedząc czemu – pojawiają się takie słowa z najbliższego otoczenia. Trzeba patrzeć na korzyści i długofalowe efekty, a nie jedynie na czubek swojego nosa. To szlachetna inicjatywa, w której udział powinien wziąć każdy. Gdyby ktoś chciał wzmocnić swój wizerunek w mediach, na pewno zrobiłby to w inny sposób.
Można też byłoby pójść śladami Agnieszki Chylińskiej, która przyjęła chyba najbardziej etyczne, pod pewnym kątem, stanowisko. Niesforna artystka uznała, że udziału w koncercie nie weźmie, ponieważ zmiany trzeba zacząć od siebie. To prawda. Trudno podawać argumenty przeciw. Ale co w momencie kiedy równolegle można zmieniać siebie i pokazywać innym, że też powinni zmienić swoje zachowanie czy rytuały, które nie są odbierane pozytywnie przez środowisko?
To trudny okres dla naszego kraju, dla naszej społeczności. Dlatego warto usiąść na chwilę i na spokojnie przemyśleć swoje życie. Wyjaśnić i wybaczyć stare kłótnie oraz niedopowiedzenia. Wyzbyć się nienawiści, żalu, agresji. Dać dobry przykład, wykonać pozytywny uczynek. Zrobić coś dobrego dla siebie, dla kogoś bliskiego lub zupełnie obcego. Doda i setki innych artystów chcą właśnie zaprezentować przejaw miłości i zwalczyć zło. Pozwólmy jej na to, niech się dzieje. Lepiej być czynnym niż biernym. Wspierajmy, a nie krytykujmy. Niech każdy wyzbędzie się gromadzonego przez dni, tygodnie, miesiąca i lata – jadu.

