Site icon All About Music

Ariana Grande – Yours Truly (2013), recenzja Filipa Wiącka

Czasem, gdy po ciężkim dniu chcę się wyluzować i odmóżdżyć, włączam sobie kanały dla dzieci. Kilka lat temu na Nickelodeon zadebiutował serial Victoria znaczy zwycięstwo. Ani to śmieszne, ani mądre, ale chociaż śpiewali. Jedną z występujących tam aktorek była Ariana Grande. I aktorka z niej żadna.  Ale może to wina postaci? Grana przez nią Kat to bohaterka wręcz żenująco głupia i słodka. Bałem się, że muzycznie wokalistka pójdzie w podobnym kierunku – banalny pop, dance. Na szczęście wokalistka postawiła na nieco inną muzykę.

Przy pierwszym przesłuchaniu Yours Truly uśmiechnąłem się. Nie ze względu na to, że album wydał mi się wybitny. Taki na pewno nie jest. Cieszę się jednak, że Ariana zdecydowała się sięgnąć po rytmy r&b. W nowoczesnym wydaniu. Połączyła to z lekko przyswajalnym popem. Płyta zainteresowała mnie tym bardziej, że wokalistkę wielokrotnie porównywano do Marii Carey. Możliwości wokalne ma podobne. Obie charakteryzują się mocnymi, pięknymi głosami. Pod względem repertuaru Mariah jednak wygrywa. Yours Truly przypomina trochę muzykę, którą Carey prezentowała w latach 2002-2007. Czyli w najgorszym okresie swojej twórczości.

Płytę otwiera utwór o tytule Honeymoon Avenue. Słuchając go po raz pierwszy, miałem wrażenie, że pomyliłem ten kawałek z Pusher Love Girl Justina Timberlake’a. Niemal identyczny, nieco filmowy (smyczki) początek, utrzymana w średnim tempie, rhythm and bluesowa melodia oraz nieco przetworzona końcówka. Mam jednak pewne zastrzeżenia, jeśli chodzi o ten ostatni element. W Pusher Love Girl końcówka była ciekawa, wciągająca. Tutaj sprawia wrażenie przekombinowanej. Samo Honeymoon Avenue jest też nieco zbyt długie. Dlatego zdecydowanie wolę następujące po nim Baby I. W piosence tej słyszymy, że Ariana ma naprawdę niesamowity wokal. Szczególnie przy wzmocnieniach świetnie wypada. Samo Baby I jest też przyjemne i łatwo wpada w ucho. Podobnie mógłbym napisać o Right There, które dodatkowo urozmaica rap Big Seana, oraz The Way. Jednak najbardziej do gustu przypadły mi dwie piosenki. Almost Is Never Enough to jedyna na płycie ballada. Prosta, nieprzekombinowana i naturalna. Dźwięki pianina działają na mnie bardzo kojąco. Wokalistka zaśpiewała ślicznie. Podobnie zresztą jak partnerujący jej Nathan Sykes. Aż szkoda pomyśleć, że na co dzień zajmuje się muzyką taneczną. Uwielbiam również Popular Song. Tym razem Grande została wsparta przez MIKĘ. Wprowadził on do nagrania sporo radości i pozytywnej energii. Piosenka jest więc skoczna, przyjemna oraz przede wszystkim charakterystyczna. Wyróżnia się z tłumu nijakich, radiowych numerów. Uważam, że na kolejnej płycie piosenkarka powinna postawić na podobne melodie.

A jak wypada reszta? Na tym tle bardzo blado. Yours Truly skrywa bowiem sporo utworów mało charakternych, nudnych. I nawet sama Ariana pokazuje w nich, że nie do końca jeszcze potrafi korzystać ze swojego wokalu. Mówiąc wprost – brzmi przeciętnie. Tak jest chociażby w nieco spokojniejszym Tattooed Heart. To nudne i męczące nagranie. Zwykły zapychacz, podobnie zresztą jak niewpadające w ucho Daydreamin’ czy posiadające chaotyczny refren Lovin’ It. Z kolei Piano wyróżnia się (jak można się domyśleć po tytule) dźwiękami pianina. Zostały one niestety zestawione z mało pomysłowym bitem, który czyni utwór bardzo zwyczajnym. Jednak on i tak dobrze wypada przy Better Left Unsaid. Zupełnie nie rozumiem, po co wrzucono tu tę piosenkę. To radiowy, electropopowy kawałek, który nijak nie pasuje do pozostałych. Zaczyna się przyjemnie, spokojnie. Jednak już w refrenie otrzymujemy sporą dawkę syntetycznych, do bólu przewidywalnych dźwięków. Czarę goryczy przelewają ten pokrzykujący co jakiś czas facet oraz sama Ariana, która brzmi w Better Left Unsaid po prostu okropnie. Szkoda.

Ariana współtworzyła sześć z dwunastu zawartych tu piosenek. W tym m.in.  Honeymoon Avenue oraz Almost Is Never Enough. Mam niestety wrażenie, że te teksty powstały, żeby były. Nic nie wnoszą. W większości są też nudne i nijakie. Podobne miłosne bajeczki słyszeliśmy wielokrotnie. Ciekawy jest jedynie tekst do Popular Song. Odpowiada za niego MIKA. Opowiada o dziewczynie, która w szkole była bardzo popularna. A jak skończyła? Selling popular corn (PL: Sprzedając popcorn). W rolę tejże dziewczyny wciela się sama Ariana. Natomiast MIKA jest chłopakiem, który w szkole żył w cieniu popularnej koleżanki, ostatecznie stając się znacznie większą gwiazdą. O pozostałych tekstach nawet nie warto wspominać.

Jak na debiut płyta Yours Truly zła nie jest. To połączenie rhythm and bluesowych melodii z popem. Choć to przyjemne, to jednak nieco wtórne i mało odkrywcze. Podobne płyty słyszeliśmy wielokrotnie. Wierzę jednak, że gdy wokalistka nauczy się w pełni wykorzystywać swoje możliwości wokalne i odważniej postawi na ballady takie jak Almost Is Never Enough bądź numery w stylu Popular Song, będzie naprawdę dobrze.

Exit mobile version