Site icon All About Music

Apocalyptica – Wagner Reloaded Live in Leipzig (2013), recenzja Filipa Wiącka

22. maja bieżącego roku swoje dwusetne urodziny obchodziłby (gdyby oczywiście żył) wybitny niemiecki kompozytor Richard Wagner. Zasłużył się m.in. napisaniem kilku oper. Życie kogoś takiego należałoby godnie uczcić. Na taki krok zdecydowała się Apocalyptica. Przez trzy lata (od razu po wydaniu 7th Symphony) przygotowywali specjalny koncert właśnie na tę okazję. Żeby w końcu, 5. i 6. lipca, móc go na Leipzig Arena zagrać. Do współpracy zaprosili MDR Symphony Orchestra. Wyszło coś niezwykłego.

Wszystkie kompozycje na Wagner Reloaded – Live in Leipzig są, jak nietrudno się domyśleć, inspirowane twórczością Wagnera. Zostały jednak przygotowane specjalnie na to wydawnictwo. Napisane przez członkinię zespołu – Eicca Toppinen. W niektórych utworach wsparł ją Niemiec Sven Helbig. Warto też zaznaczyć, że w przeciwieństwie do ostatnich krążków grupy Worlds Collide oraz 7th Symphony najnowsze wydawnictwo jest całkowicie instrumentalne.

Nie znam wszystkich dotychczasowych albumów Apocalyptici. Jedynie trzy, które zostały wydane przed Wagner Reloaded – Live in Leipzig. Czyli kolejno: Apocalyptica, Worlds Collide oraz 7th Symphony. Wszystkie są moim zdaniem bardzo udane. Muzyka prezentowana przez grupę idealnie trafia w mój gust. Wysoko cenię bowiem wszelakie połączenia klasyki z rockiem i metalem. W kapeli oprócz wiolonczelistów bardzo ważną rolę odgrywa perkusista Mikko Sirén. Mimo wszystko nieco obawiałem się nowego wydawnictwa. Na znanych mi płytach najbardziej trafiły do mnie bowiem utwory wokalne (m.in. Bittersweet, I’m Not Jesus, Not Strong Enough). Czy tak samo bardzo przekonują mnie instrumentalne? Jak się okazuje – tak, jak najbardziej.

Wszystkie utwory skomponowane przez Eiccę są fantastyczne. Nieco bardziej klasyczne od tych z poprzednich albumów. Słychać tu spory wpływ Wagnera. Największe wrażenie robią rzecz jasna wiolonczele, na których grają członkowie grupy. Jednakże i zaproszona do współpracy MDR Symphony Orchestra doskonale się spisuje. Choć to wydawnictwo koncertowe nie słychać tu cienia fałszu, nie ma tu żadnych niedociągnięć. Piosenki są także bardzo równe. Wyjątkowo trudno wyróżnić tu któreś na plus bądź na minus. Najbardziej jednak do gustu przypadło mi Ludiwg – Wonderland. Cudowne, potężne, trzymające w napięciu. Poza tym uwielbiam także piękne, odprężające, ale i każące się przy nich choć na chwilę zatrzymać Running Love oraz Lullaby. Ogólnie jednak jest to muzyka dość trudna. Takie brzmienia trzeba lubić. No i należy nastawić się nie na przebojowość, nośność melodii, ale niesamowity klimat.

Przyznam, że podchodziłem do tego krążka sceptycznie. Osobiście nigdy nie byłem na koncercie Apocalyptici, poprzednich koncertowych wydawnictw nie widziałem. I zwyczajnie nie wiedziałem, czego mam się spodziewać. Grupa jednak mnie nie zawiodła. Przeciwnie – bardzo pozytywnie zaskoczyła. Na żywo wypadają wprost znakomicie. Czarują, odprężają, lecz kiedy trzeba potrafią też zahipnotyzować i wgnieść swą potęgą w fotel. Wielki plus także za niepójście na łatwiznę. Mogli przecież zwyczajnie przerobić najbardziej znane i lubiane dzieła Richarda Wagnera. Zamiast tego skomponowali jednak własne piosenki inspirowane jego twórczością. Wyszło dzieło trudne, ale fantastyczne i niezwykle piękne. Naprawdę polecam.

Exit mobile version