Site icon All About Music

Anna Maria Jopek zabrała nas w podróż w przestworza podczas koncertu w Operze Krakowskiej

Anna Maria Jopek zabrała nas w podróż w przestworza podczas swojego ostatniego koncertu na deskach Opery Krakowskiej.

Gdy przybyliśmy na miejsce, uczucie ekscytacji można było wyczuć w powietrzu. Przybyło bardzo dużo osób, co nawet mnie zdziwiło biorąc pod uwagę postpandemiczne czasy. Wszyscy przybyli na piękny i w pewnym stopniu tajemniczy koncert. Czemu tajemniczy? Ponieważ zagrane i wyśpiewane utwory nie były nigdy wcześniej wydane na żadnej płycie. Wszystkie aranżacje powstały specjalnie z myślą o tej trasie i nikt do końca nie wiedział czego się spodziewać z wyjątkiem tego, że na scenie pojawi się Anna Maria Jopek z orkiestrą.

Gdy nadszedł czas koncertu i wszystkie światła zgasły, ze sceny można było usłyszeć delikatne dżwięki bębnów i skrzypiec przynoszące na myśl muzykę folkową. Za aranżacje wszystkich utworów odpowiedzialny jest Piotr Wojtasik, który przez cały koncert grał takze na trąbce. Na scenie pojawili się także Dominik Wania, Maciej Sikała, Robert Kubiszyn, Paweł Dobrowolski, Piotr Nazaruk oraz Atom String Quartet. Co zabawne przez dosyć mroczne oswietlenie, dopiero podczas drugiego utworu zorientowałem się, że na scenie cały czas stoi także gwiazda wieczoru.

Ubrana na czarno artystka nie stała na środku sceny, jak jest to zazwyczaj robione, tylko można było ją zobaczyć stojącą w półokręgu wraz z muzykami. Anna Maria Jopek ma niepowstarzalny talent i głos, który nie jest jedynie odpowiedzialny za wyśpiewywanie tekstów piosenek i przekazywanie emocji, ale jej głos jest sam w sobie instrumentem. Nie wiem do końca, czy był to zamierzony efekt, ale stojąc wraz z orkiestrą w jednym rzędzie, można było odnieść wrażenie, że właśnie Anna nie jest tutaj najważniejszą gwiazdą wieczoru, a jedynie jednym z artystów grającym na swoim „instrumencie”.

Usłyszeć Annę Marię Jopek na żywo to nie tylko wielki zaszczyt i niezapomniane przeżycie, ale także coś, co każdy koneser pięknej muzyki powienien chociaż raz w życiu doświadczyć. Żaden inny artysta nie potrafi tak znakomicie połączyć muzyki jazzowej z folkową i panować tak nad swoim głosem, że zabiera ci dech w piersiach. Największe wrażenie zrobiła na mnie piękna aranżacja utworu Bandoska, niegdyś śpiewanego przez zespół Mazowsze, w którym śpiewali rodzice artystki. Było to coś wspaniałego.

„Przestworza” to przepiękny koncert, który każdy powinien zobaczyć, więc jeżeli macie jeszcze szansę wybrać się na koncert w  Katowicach, lub w Gdyni, pospieszcie się z biletami, bo naprawdę warto!

Exit mobile version