Wydawać by się mogło, że Ängie udało się zaskakująco łatwo. Wytwórni płytowej spodobała się najwyraźniej szybko, przekonując do siebie wydawców poprzez filmiki umieszczane na Snapchacie, w których ukazywała swoje raperskie umiejętności. Jej przeszłość nie wygląda jednak tak kolorowo. Odrzucana przez otoczenie z powodu orientacji popadła w psychiczny dół, a ukojenie próbowała znaleźć w narkotykach. Przyznaje jednak, że uzależnienie minęło, a sama najwyraźniej przestawiła się na zdrowszą metodę radzenia sobie z emocjami – muzykę, oczywiście. Zatytułowany intrygująco minialbum, Suicidal Since 1995 to jej debiut na muzycznym rynku. Udany?
Suicidal Since 1995 to także krążek spójny i zdecydowany. Niekiedy aż za bardzo, co sprawia wrażenie, iż w głowie Ängie ma nieco za mało pomysłów. Przymykam jednak trochę na to oko i daję jej pozwolenie na takie błędy, zważając na to, że to dopiero początek jej drogi w muzycznym świecie. Tymczasem wolę zwracać uwagę na pozytywy, słuchając miłego i klimatycznego Boss, czy relaksującego 2013, w którym jednak wokalistka zdaje się wspominać swoją przeszłość:
I skipped school, I’m too cool, stay drunk with the locos.
Nieźle słucha się i zamykającego epkę, melancholijnego Venus In Furs, czy fajnie rozpoczynającego się Coke Ain’t Brain. Za to zapoznając się z Here For My Habits mam wrażenie, że artystka przesadziła niekiedy z „efektami specjalnymi”.
Choć debiutanckie dzieło Ängie odbieram całkiem przychylnie i zauważam w niej niezmiernie duży potencjał, obawiam się. Mimo, że cała otoczka, którą wokół siebie tworzy, a nawet same teksty utworów sprawiają, że warto się przy jej twórczości na chwilę zatrzymać. Co więcej, dysponuje niezwykle przyjemnym głosem, którym umiejętnie i zgrabnie operuje. Sprawia wrażenie autentycznej. A więc o co się obawiać? O to, że przepadnie w gąszczu innych wykonawców. Trochę jeszcze za mało tu wyjątkowości i różnorodności, ale myślę, że warto śledzić jej poczynania. Zważając chociażby na to, że kompozycje z Suicidal Since 1995 biją na głowę jej poprzednie single.

