7 listopada, niedzielny wieczór w Operze i Filharmonii Podlaskiej białostocka publiczność spędziła z Andrzejem Piasecznym. Choć to daleko nie pierwszy koncert artysty w Białymstoku, tym razem repertuar wokalisty usłyszeliśmy w wyjątkowej muzycznej oprawie.
Po wielomiesięcznej przerwie od wydarzeń kulturalnych w życiu zarówno artystów jak i słuchaczy, każde spotkanie jest na wagę złota. Każdy z nas pragnie doznać w tych niełatwych czasach trochę normalności, odciągnąć myśli od codzienności i po prostu spędzić czas przy ulubionej muzyce. Moja przerwa trwała od lutego 2019 roku, ale na szczęście listopad przyniósł nadzieję na wyjście z koncertowego dołka. Nie mogłam przegapić tej szansy i była to najlepsza decyzja.
O jakości występów Andrzeja Piasecznego miałam okazji się już przekonać przy okazji trasy koncertowej w 2016 roku. Tym razem artysta zawitał do Opery i Filharmonii Podlaskiej w Białymstoku zarówno z największymi przebojami, jak i mniej osłuchanymi. Akustyczne aranżacje zapewniły kameralną atmosferę którą poza samym wokalistą zapewnił kolektyw utalentowanych muzyków w składzie: perkusja – Łukasz Szafrański, bas – Marek Buchowicz, gitara – Maciej Boguta oraz instrumenty klawiszowe – Łukasz Kowalski. Każdy z nich ma nieoceniony wkład w doskonałe brzmienie każdej zagranej kompozycji. O wokalu Andrzeja Piasecznego nie będę się długo rozwodziła – nieskazitelny, na żywo jest to jeden z najbardziej wyjątkowych głosów na polskiej scenie. Warto zaznaczyć, że tego wieczoru artysta zagrał dwa koncerty z rzędu, każdy trwający ponad półtora godziny. W tym czasie zabrzmiały wyselekcjonowane przez Andrzeja ulubione utwory, w tym największe przeboje z różnego etapu twórczości. Klasyczna liryka – Chodź, przytul, przebacz i Rysowane Tobie ze Spisu rzeczy ulubionych, a także Śniadanie do łózka, To co dobre, to co lepsze, aż po starsze utwory z okresu Sax & Dance takie jak Niecierpliwi i Budzikom śmierć, czy energiczne Mocniej. Wśród całego zestawu przebojów pojawiły się również nieoczywiste wybory, numery które nie były grane w radiach, ani nie miały swoich przysłowiowych pięciu minut. Natomiast znalazły miejsce w sercu samego wykonawcy, w tym Wzór cały twój.
Jednym z bardziej nostalgicznych momentów było wykonanie piosenki Pogodniej (Złoty Środek) z kultowego serialu Złotopolscy. Artysta wspomniał o swoich początkach, a także wówczas towarzyszących osobach, których już nie ma wśród nas. Wplatał niedługie wprowadzenia do poszczególnych utworów, w tym podzielił się także historią powstania Przytul mnie życie, którą napisał dla Krzysztofa Krawczyka – duet, który pamiętamy chociażby z Sopotu w 2004 roku.
Główną atrakcją wieczoru z repertuaru były oczywiście nowe kompozycje. Z okazji okrągłego jubileuszu artysta zaprosił cenionych autorów do udziału w powstawaniu nowego materiału. Tak narodziła się płyta zatytułowana 50/50, która ukazała się w maju bieżącego roku. Tytułowy numer, Przedostatni oraz największy faworyt publiczności – Miłość, oddały atmosferę tego wyczekiwanego spotkania, pełnego optymizmu i dobrej muzyki. Gdy artysta odnosi się na scenie z taką klasą oraz szacunkiem do swojej widowni, ona to odwzajemnia. Ten więc nie dał nam długo czekać wychodząc dwa razy na bis i to po dwóch zagranych koncertach na żywo. Na zakończenie usłyszeliśmy wzruszającą kompozycję autorstwa Seweryna Krajewskiego i Agnieszki Osieckiej – Kołysankę dla okruszka.
Kameralna atmosfera, a w niej znane i uwielbiane utwory wykonane na żywo zawsze mają inny smak. Dla tych emocji i wspomnień warto być i nie odkładać takich momentów na później. Po raz kolejny dziękuję Andrzejowi Piasecznemu i miejmy nadzieję, do szybkiego zobaczenia na kolejnych koncertach w Białymstoku. Teraz zapraszam na grudniową część akustycznej trasy koncertowej, która rusza 9 grudnia Stargardzie. Bilety są do nabycia na stronie organizatora Scena Konesera.
