Site icon All About Music

Amy Macdonald – Woman Of The World: The Best Of 2007-2018 (2018), recenzja Sebastiana Torbicza

Na rynku muzycznym zadebiutowała w 2007 roku, gdy zaprezentowała światu swój debiutancki krążek – This Is The Life. Płyta okazała się wielkim sukcesem, co otworzyło artystce drogę do kariery. Po 11 latach na scenie, Amy Macdonald prezentuje album, podsumowujący jej dotychczasowy dorobek. 23 listopada swoją premierę miał Woman Of The World, czyli The Best Of artystki. Wydany przez Virgin Emi Records, należące do Universal Music, z którym związana jest od początku swojej  kariery. Oprócz znanych utworów, znalazły się na nim 2 premierowe utwory, to: tytułowe Woman Of The World oraz Come Home.

Jak mówi sama Macdonald, ten album jest spełnieniem jej chęci podsumowania dotychczasowej twórczości. Duży wpływ na to miał wydany w ubiegłym roku album Under Stars, który spotkał się z uznaniem fanów. To z kolei skłoniło właśnie artystkę do podsumowania. W sumie, wszystkie płyty Amy sprzedały się w ponad 13 milionach egzemplarzy na całym świecie.

Najnowszy album otwiera tytułowy utwór z jej debiutanckiego krążka, czyli This Is The Life. Prosta kompozycja, wpadająca w ucho, która pozwoliła jej wypłynąć na szersze wody. Kolejny utwór, Mr Rock & Roll, również pochodzi z debiutanckiej płyty. Mieszanka popu z country, nie dzieje się w nim za wiele, bardzo statyczny. Slow It Down, to singiel promujący album z 2012 roku, o tytule Life in a Beautiful Light. Moim zdaniem, jeden z lepszych utworów w dorobku Macdonald. Żywa linia gitary akustycznej, która wybija się ponad inne instrumenty, nadając utworowi energii. Do tego ciekawa linia basu, plus energiczna perkusja,  szybka stopa, plus od refrenu i dalej mocny hi-hat . Bardzo dobry do jazdy samochodem i ogólnie na pobudzenie się.

https://open.spotify.com/track/4xFHU9yqsGHtwNpa6X7E8q?si=GcSvy-BPQoauZcq2MjF3EA

Dream On, to z kolei singiel promujący z ostatniego albumu. Bardzo w jej stylu. Spokojne zwrotki, z żywszymi refrenami. Odrobinę inaczej brzmiący wokal Amy. What Happines Means To Me, pochodzi z płyty A Curious Thing z 2010 roku. Melancholijny i spokojny, w porównaniu do poprzednich. Linia melodyczna oparta na samym pianinie i wokalu do połowy utworu. Później następuje ożywienie. Same partie instrumentalne już bez wokalu. Woman Of The World, to tytułowa kompozycja z tego albumu. Nowa kompozycja artystki. W stylu jej dawniejszych utworów, jak dla mnie, to połączenie Slow It Down z Dream On. Rytmiczny i żywy, przed refrenami jak i w nich z dodatkiem elektronicznego brzmienia perkusji. Poison Prince, to kolejna żywa propozycja od Amy. Pochodzi z jej debiutanckiego krążka. Fajny riff gitary plus różne drobne solówki jako wstawki, rytmiczna perkusja. Od strony wokalnej bez szaleństw. From The Ashes z ostatniej płyty, to utwór dość spokojny, odmiana po kilku szybszych.

https://open.spotify.com/track/6ymFfijvckyXWo5ykyeKxk?si=1hjrqt-LQMaT3VYNZtfcfQ
https://open.spotify.com/track/1LltaecpNWIxN3026wNMzm?si=fV__LLXITDWGGePp3r6Ivw

Po wyhamowaniu tempa, Amy wraca do żywszych utworów. Takim jest z pewnością Pride, z 2012 roku. Rozwiązania melodyczne podobne jak w jej innych, wcześniej omawianych utworach. Podobna perkusja, swobodna linia basu. Można tu usłyszeć coś na wzór country popu, indie rocka.
Run z 2007 roku, swoją linię melodyczną opiera o riff grany przez gitarę akustyczną. W refrenach Macdonald pozwoliła sobie na pokazanie swojego głosu, poprzez wysokie dźwięki. Kolejny jest utwór Down By The Water, jednak w wersji nietypowej, bo akustycznej. Bardzo charakterystyczna barwa głosu artystki. Dont’t Tell Me That Is Over, to z kolei singiel z 2010 roku. Bardzo odbiegający stylem od poprzednich. Z dużym uderzeniem energii od samego początku. Mocne brzmienie gitar, dużo perkusji, solidna dawka indie rocka i muzyki alternatywnej. Solówki gitarowe. . Pojawiają się też instrumenty smyczkowe w przejściach. Świetne połączenia, całość brzmi bardzo nowocześnie. Obok Slow It Down, kolejny z topowych utworów.

https://open.spotify.com/track/0fPstAaoHQAnAVRbjzsmFe?si=PkVL5R9lTRqKfHrlAVDGpw

Give It All Up, pojawia się na krążku w wersji na żywo, z BBC Live Session. Spokojny, motyw grany przez gitarę akustyczną, harmonijne zgranie głosów w refrenach. Come Home, to drugi z utworów napisanych specjalnie na potrzeby albumu. Ciężko o nim powiedzieć, że wybija się czyś szczególnym. Bardzo schematyczny, Macdonald chyba zabrakło jakiegoś świeżego pomysłu. Wiele rozwiązań wziętych z jej wcześniejszej twórczości, chociażby poprowadzenie linii perkusji, bądź brzmienie całości w poszczególnych częściach. Left That Body Long Ago, pochodzi z 2012 roku. Głos artystki, jego drżenie, nadaje klimatu utworowi. Gitara nadaje tu i utrzymuje tempo. Album zamyka Let’s Start A Band, w wersji live z Live Berlin Tempodrome. Utwór zawiera motyw z This Is The Life, jednak jest to całkiem inny utwór i pochodzi z debiutanckiej płyty. Soczyste solo gitarowe, generalnie duży plus za całość brzmienia bandu.

https://open.spotify.com/track/5Fcfg1M1k73Xptt6uV5wxN?si=DOTZgugRQ-u9aWLbgH0yqQ
https://open.spotify.com/track/5y4JjOFozK13A8s6DZHs1f?si=UtLuymvbTj6AOPBbG6KMHA

Wybierając utwory na swój album The Best Of, Amy Macdonald postawiła na sprawdzone hity. Większość z tych utworów, było singlami promującymi płyty szkockiej artystki. Wiele z nich brzmieniowo i stylowo jest podobnych do siebie, ale taka charakterystyka jej twórczości. Na najmocniejsze punkty wysuwają się moim zdaniem Slow It Down, Poison Prince, Don’t Tell Me That Is Over, oraz wersja live Let’s Start A Band. Plusem jest wplątanie na album nie tylko wersji studyjnych utworów, lecz także wersji live, z koncertów, bądź sesji specjalnych. Jeśli chodzi o nowe utwory, to nie wnoszą one powiewu świeżości, lecz także nie odstają poziomem od innych. Tytułowy utwór zdecydowanie wygrywa z Coming Home. Amy Macdonald można lubić bądź nie, zresztą jak i każdego innego artystę. Przez lata wypracowała swój styl komponowania i pisania. Posiada również bardzo charakterystyczną barwę głosu, którą stara się wykorzystywać, i trudno przejść obok niej. Nie mniej jednak, od 11 lat wciąż jest na scenie muzycznej, posiada swoich wiernych fanów komponuje. Nie zanosi się więc na to, aby jej kariera stanęła w miejscu, wręcz przeciwnie, ciągle się rozwija. Na koniec, jedno jeszcze zdanie o albumie. Po mimo różnych wahań, mogę go z czystym sumieniem polecić innym. Macdonald umiejętnie dobrała utwory, stawiając na mieszankę tych żywszych, ze spokojniejszymi, co powoduje, że każdy powinien znaleźć coś dla siebie.

Exit mobile version