Ostatni rok przyniósł lepsze i gorsze powroty na scenę muzyczną pop punkowych zespołów z lat 2000. Nie inaczej jest i w tym roku, który dostarcza nam kolejne powroty wyczekiwane latami. Tym razem powrót zaliczył zespół All Time Low z Tell Me I’m Alive. W przeciwieństwie do Fall Out Boy, szykujący się także do wydania swojego albumu, All Time Low ciągle dostarczał nowości (Once In A Lifetime, PM, Ghost Story), a nawet odbyła się trasa zespołu po Stanach i Europie, w tym zagrali koncert w naszym kraju 28 lutego.
Dziewiąty album nie został pozbawiony młodzieńczej złości (mimo iż zespół funkcjonuje od dwudziestu lat), nostalgii, ale na pierwszy plan wysuwa się tutaj tematyka samotności. Trzeba zaznaczyć, że Tell Me I’m Alive powstawał po pandemii koronawirusa. Frontman zespołu Alex Gaskarth mówił, że nie jest to album strikte o tym, ale miała ona kluczowy wpływ na to, jaki będzie mieć całokształt kolejny projekt grupy. Tell Me I’m Alive jako tytuł albumu oraz piosenki może poniekąd na to wskazywać. Wsłuchując się w tekst, odniosłam wrażenie, że czasami warto ryzykować tylko po to, aby mieć dobre wspomnienia. Dopiero na końcu ziemskiej wędrówki docenia się wszystkie momenty, przez co pada potrzeba pozostania wśród ludzi na tym świecie, w szczególności na końcu utworu, dzięki zmianie powolnego tempa na punkowe szaleństwo.
Are You There? również można przypiąć do takich utworów. Mimo żywej energii, która towarzyszy podczas słuchania, sam tekst jest przede wszystkim o samotności. Świadczy o tym już pierwsza zwrotka:
Loneliness is a fucked-up thing
It’ll break you down when you feel that sting
And you lose yourself in a crowded room
’Cause you’ve got nobody and nobody got you.
All Time Low – Are You here?
Nie mogłam pominąć Long Along The Way zamykający krążek, podsumowujący cały ten pandemiczny okres. W tym przypadku tekst gra główne skrzypce, ale całościowo utwór nie jest wyróżniającą się pozycją. Przyznać trzeba, że tekst jest dojrzały i emocjonalny, jednak podkład mógł być o wiele lepszy.
Calm Down jest najbardziej rockową pozycją, a także najbardziej emocjonalną, przede wszystkim dzięki głosowi Alexa oraz jego wysokich rejestrach napotkanych podczas refrenu. W New Religion z Teddym Swimsem wokalista ma odrobinę pola do popisu, choć nie jest to takie wyczuwalne jak w czwartym singlu promującym Tell Me I’m Alive. Szkoda, że takich smaczków wokalnych nie dostaliśmy w piosence I’d be fine (If I Never Saw You Again), ponieważ nadałyby utworowi większego pazura.
Ciekawym akcentem jest Modern Love, czyli piosenka skoncentrowana na miłości w dzisiejszych czasach, która poniekąd wyśmiewa jej obecny wygląd. Sam utwór został wydany w Walentynki, więc stał się tego dnia w jakimś stopniu antywalentynkowym hymnem. Ciekawa odskocznia od tej przygnębiającej tematyki, choć punka właśnie kocha się za takie tematy oraz tę buntowniczość od norm.
All Time Low tym razem stworzyło totalne przeciwieństwo swojego poprzednika. Nie jest to słoneczny album, a jest to bardziej podsumowanie rozmyślań z ostatnich lat spędzonych w czterech ścianach bez ludzi wokół. Zespół dalej eksperymentuje z popem, ale w umiarkowanym stopniu tak, aby przyzwyczaić słuchaczy do nowych poczynań muzyków. W efekcie mamy dobrą pop-punkową pozycję ostatnich miesięcy wartą uwagi.
