10 listopada 2021 roku odbyła się polska premiera filmu, który powstał w zeszłym roku, inspirowany historią legendarnej artystki – Celine Dion.
Powtórzę raz jeszcze, gdyż uważam to za bardzo istotny element, który pojawił się także na początku filmu. Aline. Głos miłości opowiada o fikcyjnej postaci, która nazywa się Aline Dieu, i jest to historia inspirowana prawdziwą gwiazdą – Celine Dion.
To oznacza, że powinniśmy oglądać całość z przymrużeniem oka. Oczywiście, jest wiele wątków związanych z prawdziwymi wydarzeniami – ale niedosłownie i nie wszystkie.
Film jest dość dynamiczny, gdyż przeplata się w nim wiele historii i przygód. Tak naprawdę zaczął się on od… dzieciństwa rodziców Aline, Sylvette i Anglomarda. Zakochani, początkowo, byli sami, kiedy brali ślub. Bowiem mężczyzna nie chciał mieć dzieci. Koniec końców, w latach sześćdziesiątych na świat przywitali swoje… czternaste dziecko. Cała rodzina żyje skromnie, choć wszyscy bardzo się kochają i wzajemnie wspierają oraz motywują. Kochają muzykę, która jest dla nich – tak jak rodzina – najważniejsza. Wkrótce okazuje się, iż Aline ma największy talent i niespotykany głos. Postanowili, zgodnie z jej marzeniem, zawalczyć o karierę. Zwrócili się do producenta muzycznego, który nazywał się Guy Claude – a kiedy ten ją zobaczył i usłyszał, prawie się popłakał. Od razu wyraził zgodę na współpracę i chciał z niej uczynić najlepszą wokalistkę na świecie. Tak o to rozpoczęła się jej wielka kariera oraz… miłość z jej mentorem.
Francusko-kanadyjski film biograficzno-dramatyczny Aline. Głos miłości starał się ukazać historię Celine Dion dodając też coś od siebie. Warto zaznaczyć, iż główną aktorką – która zagrała Aline od… 12 roku życia – reżyserką i scenarzystką (!) jest jedna osoba. Mowa tu o Valerie Lemercier. Mimo iż jej dzieło zostało obsadzone w gatunkach „biograficzny” i „dramat”, to ja bym dodała na spokojnie jeszcze trzeci – komedia. Dlatego, iż Lemercier naprawdę momentami zaszalała i jest bardzo dużo prześmiewczych momentów. Ciekawie pokazała Alinę z czasów dzieciństwa, kiedy była bardzo niepewna, trochę zagubiona, naiwna i bardzo dziewczęca. To wszystko, z minuty na minutę, się zmieniało – Alina wyrosła na dojrzałą, piękną i pewną siebie kobietę.
Podobał mi się wątek miłosny między Aline i Guyem. Tutaj należy pochwalić Sylvaina Marcela za genialną rolę. Chciałabym jeszcze tu wspomnieć o Rocu LaFortune, który zagrał ojca Aline – jego kreacja także wyszła bardzo dobrze. Podobnie jest z matką dziewczyny, którą zagrała Danielle Fichaud. Uważam, że zdjęcia filmu wyszły prześlicznie – zwłaszcza te ze spaceru dwojga zakochanych. Niezwykła była także scena, w której fani zaskoczyli kobietę śpiewając jej największe hity. Pierwsze perypetie zakochanej pary – czyli Aline i Guya – jako małżeństwo były cudowne. Uśmiałam się do łez przy tych, dość krótkich, scenkach. Nie zapomnijmy o soundtracku! Świetnie by się stało, jakby została wydana z tego płyta CD.
Zakończenie filmu okazało się być dla mnie tajemnicze i otwarte – nic dziwnego, w końcu pierwowzór postaci żyje, koncertuje i ma się dobrze. Myślę, iż to był dobry zabieg.
Warto troszkę znać kino francuskie, by wiedzieć, jakie filmy twórcy zazwyczaj robią. Mam na myśli te komediowe. Ta wiedza bardzo mi pomogła, aby zrozumieć Aline. Głos miłości. Myślę, iż jest to idealna propozycja dla wszystkich kinomaniaków, by obejrzeć ten film w trakcie jesiennego, pochmurnego wieczoru. Od razu człowiek, w trakcie i po seansie, się rozchmurzy.
Na koniec, przytoczę wypowiedź Valerie Lemercier:
Przez wiele miesięcy, oglądałam, czytałam, słuchałam dniami i nocami informacji o Céline Dion i jej mężu, jak również o jej rodzinie. Chciałam pokazać siłę tej rodziny, solidne fundamenty, które zawsze pomagały jej twardo stąpać po ziemi. Starałam się jednak jej nie naśladować w filmie. Pierwszy raz w życiu nie mogłam się doczekać, kiedy zaczniemy zdjęcia, żebym mogła się wcielić w tę rolę. (…) Poza talentem, fascynuje mnie w Céline Dion jej uczciwość – jak sama siebie określa, jest niczym otwarta księga. Swoich słuchaczy traktuje jak rodzinę. Mówi o sobie i swoim życiu, dzieli się ze słuchaczami zarówno radością jak i smutkiem. Kiedy zobaczyłam ją na koncercie w Bercy, na własne oczy przekonałam się, jaka energia ją otacza i jaki mili są jej fani. Czułam się zupełnie jak w domu.
A jak Wam się spodobał film Aline. Głos miłości? Jeśli jeszcze go nie zobaczyliście, to czy będziecie chcieli?
