Site icon All About Music

Alexandra Strunin – Stranger (2013), recenzja Zuzanny Janickiej

Bardzo miło wspominam czasy, kiedy chodziłam do szkoły podstawowej. Nauki mało, dużo czasu na słodkie nicnierobienie, problemów właściwie brak. Brak było, w moim przypadku, również zainteresowania muzyką. Owszem, radia się słuchało i co modniejsze nazwiska czy zespoły znało, ale nic więcej. Dziś jest to dla mnie niedopuszczalne. Jedną z takich często puszczanych w stacjach radiowych grup było The Jet Set. Czemu wspominam ten zespół w kontekście recenzji epki Alexandry Strunin? Zaraz powiem, a wy z uśmiechem stwierdzicie, że wokalistkę tę kojarzycie.

Alexandra Strunin, niegdyś występująca pod imieniem Sasha, zaangażowana została do projektu The Jet Set. Ten dwuosobowy zespół miał być czymś nowym na polskiej scenie muzycznej. Powiew wielkiego świata, anglojęzyczne kompozycje, występy w różnych krajach Europy. Na pewno kojarzycie takie ich piosenki jak Just Call Me, How Many People czy Time to Party. The Jet Set szybko zyskali przydomek polska odpowiedź na Black Eyed Peas. Szybko jednak zakończyli działalność, co nie było zbyt dziwne biorąc pod uwagę fakt, że grupa powstała na potrzeby rynku. Sasha rozpoczęła solową karierę i wydała przesłodzony, infantylny album Sasha. Dziś podejmuje kolejną walkę o słuchacza i zapowiada nowy album. Jego przedsmakiem jest epka Stranger.

Przerwa dobrze wpłynęła na Strunin. Dojrzała jako artystka. Zaczęła pisać teksty piosenek i eksperymentować ze swoją muzyką. Co ma w końcu do stracenia? Banalny pop i dance zastąpiła tanecznymi melodiami spod znaku zimnej, nieco psychodelicznej elektroniki. W nowych utworach Alexandry doceniłam wreszcie jej wokal. O ile wcześniej wydawał mi się być za poważny i mało dziewczęcy, tu sprawdza się idealnie.

Na minialbumie Stranger znalazły się cztery piosenki. Pierwszą z nich jest utwór tytułowy. Wyróżnia się mocnym bitem, który szybko wpada w ucho. Nie ma problemu z jego zanuceniem. O ile muzyka przewija się przez cały kawałek niemalże taka sama, cieszy fakt, że Alexandra bawi się swoim głosem. Raz śpiewa delikatnie, innym razem pewniej. Rozpoczynające się uderzeniami perkusji Elementary jest, moim zdaniem, najlepszą piosenką na epce Stranger. Do gustu przypadł mi szczególnie ostrzejszy refren, w którym to Alexandra ma przetworzony wokal, przez co brzmi nieco… przerażająco czy groźnie.

No Logic to najbardziej charakterystyczna kompozycja na minialbumie Strunin. Jest to w miarę stonowana piosenka, której melodię określam mianem syntezy Zachodu z Bliskim Wschodem. Jest więc elektronika, ale w tle doszukać się można dźwięków imitujących arabskie rytmy. Ostatnia piosenka, którą Alexandra próbuje nas zachęcić do czekania na jej nowy krążek, jest Robot – duet z brytyjskim twórcą muzyki elektronicznej Scannerem, który w muzycznym biznesie działa od lat 80. Ich wspólna kompozycja nie odbiega od pozostałych na epce Stranger. Jest może tylko nieco lepiej zaśpiewana. Na uwagę zasługują szczególnie fragment, w których Alexandra śpiewa nieco operowym głosem czy niczym tytułowy robot powtarza kilkukrotnie pewne wersy.

Jak pokazała epka Stranger, Alexandra Strunin ma ambicje, by zostać zauważoną przez fanów muzyki elektronicznej i, co ważniejsze, zrobić na nich dobre wrażenie. Cieszę się, że jej piosenki nie są bezpieczne. W radiu na pewno grane nie będą, ale nie sukces komercyjny jest przecież najważniejszy. Wygląda na to, że Alexandra znalazła wreszcie swoje miejsce w muzycznym świecie. Nie musi już być polską Fergie, nie musi nagrywać piosenek o miłości, które spodobają się gimnazjalistkom. Trochę obawiałam się, że w jej wersji elektronika będzie popem zmieszanym z komputerowymi efektami, w sam raz na dyskoteki. Na szczęście tak się nie stało. Jej utwory, owszem, nadają się do klubów, ale przyjemnie ich posłuchać również w domowym zaciszu. Na razie gratuluję udanego debiutu w świecie elektroniki i czekam na długogrający krążek.

Exit mobile version