Site icon All About Music

Akustycznie, ale wciąż zaskakująco. Relacja z koncertu Michała Szpaka w Krakowie

Michał Szpak powrócił 2 marca do Krakowa w ramach trasy Live Session. Był to pierwszy koncert muzyka od ostatniego koncertu Jowiszja Love Is Love. Tym razem artysta zaskoczył fanów nowymi aranżacjami swoich utworów oraz samą scenografią. Choć koncert odbywał się na scenie Opery Krakowskiej, poczułam się jakbym była na bardzo kameralnym koncercie.

Przyznam, że po trasie promującej album Nadwiślański Mrok, ta trasa jest totalnym przeciwieństwem tego, czego doświadczyłam trzy lata temu. Nie było żadnego przepychu – był tylko on i muzycy wokół. Live Session w większości odbywa się w aulach czy dużo salach koncertowych, a mimo to wokalista dalej czarował publiczność swoją charyzmatyczną osobowością i przede wszystkim głosem!

Koncert rozpoczął najsmutniejszy utwór w całej dyskografii Michała Szpaka – Smutek (A może mniej). Wokalista wyszedł do publiczności trzymając w ręce ledową lampkę, która jako jedyna oświetlała wtedy salę. Po wykonaniu tej ballady odniósł na zaplecze led i zachęcał publiczność do wspólnego klaskania i wyśpiewania przeciwieństwa pierwszej piosenki – Gaję.

Ucieszyłam się, że po wielu latach mogłam usłyszeć na żywo materiał z albumów Byle być sobą oraz Dreamer. Uprzedzając, nie wybrzmiało Color of your life, ale z pewnością wielką gratką dla fanów był wykon utworu Byle być sobą czy Ostatni Zakręt z debiutanckiego albumu oraz intymnego Sweet Cherry czy motywującego i wzruszającego Rainbow. Ta piosenka sama w sobie jest spokojną balladą, jednak Szpak tym razem sprawił, że była bardziej dobitna dzięki dźwiękom tylko jednej gitary akustycznej. 



Wokalista sięgnął także po kultowy utwór Czesława Niemena Płonie Stodoła. Tym razem kompozycja wybrzmiała spokojniej niż zazwyczaj, nabierając bardziej nastrojowego charakteru, jednak nie straciła swojego rockowego pazura. Kulminacja nastąpiła pod koniec kiedy chaotyczna gra perkusistki przełamała początkowy spokój coveru, nadając mu wyraźnej drapieżności. W międzyczasie Michał Szpak szalał na scenie jakby jutra miało nie być porywając publiczność do tańca.

Ta trasa znaczy dla samego wykonawcy wiele, ponieważ czuje przede wszystkim więź z fanami. I rzeczywiście tak było. Opowiadał o procesie tworzenia swojego ostatniego albumu, o kreacji Jowiszji, ale nie zabrakło także żartów z jego strony w stronę publiczności czy zespołu. Często podkreślał, że część jego muzyków jest z Krakowa. Przed ponownym wykonaniem Bondage wbiegł na scenę i żartobliwie zasugerował, że w takich butach, jakie miał na sobie, to czasem trudno wytrzymać.

Koncert cudownie pokazał, jakim artystą jest Michał Szpak. Znany jako „kolorowy ptak”, potrafi poruszyć w każdym miejscu. A jego niezwykły głos, odbijający się cudownie w murach opery, potwierdził, że jest prawdziwym, nieoszlifowanym diamentem polskiej sceny muzycznej. Zdecydowanie uważam, że takie sceny mu służą i świetnie podkreśla jego muzyczną aurę.

Trasa Live Session Michała Szpaka odbędzie się również we Wrocławiu, Bielsku-Białej oraz w Lublinie. Bilety na koncerty dostępne są na stronie artbilet.pl

Exit mobile version