Pierwsze od 2015 roku, pełne wydawnictwo Adama Lamberta właśnie ujrzało światło dzienne. Czego spodziewać się po tym ogromnie wyczekiwanym powrocie? Co ma do przekazania artysta?
Ostatnie lata swojej kariery Adam Lambert z sukcesem dzieli pomiędzy rolę wokalisty legendarnej grupy Queen, a działalność solową. Jego nowa EPka, Velvet: side A zdecydowanie wskazuje na to, że piosenkarz czepie z muzyki i doświadczeń garściami.
Zmianę w brzmieniu słychać właściwie od razu. Nowy materiał, choć wciąż popowy i nowoczesny, pełen jest nawiązań do muzyki lat 70. i 80. Charakterystyczne dla tamtego okresu elementy i beat przywodzą na myśl choćby dźwięki zespołu Bee Gees czy właśnie Queen. W dodatku nawet sama okładka i tytuł płyty są skinieniem w stronę winyla, będącego wtedy przecież głównym nośnikiem muzycznym.
Za pomocą składających się na krążek sześciu naprawdę bardzo dobrych utworów, Adam w dużej mierze bierze stery w swoje ręce. Jest współautorem wszystkich kompozycji oraz producentem wykonawczym materiału.
To postanowienie wyrażania siebie swoją twórczością nawet jeszcze bardziej niż dotychczas słychać też wyraźnie w samej muzyce. Manifestuje to zarówno tekstami jak i pewnym zdecydowanym wokalem. Artysta chce sam o sobie decydować, eksperymentować, mieć kontrolę. Zapoznawszy się z utworami, jesteśmy pewni, że wie czego chce. Velvet aż buzuje od energii i siły, które udzielają się słuchaczowi.
Try to put me in a box, make me something i’m not
I’m gonna take back my superpower
Poza przejęciem wielu funkcji oraz nawiązaniami do minionych dekad, jest na krążku jeszcze co najmniej jedna nowość dla znanego nam stylu muzyka. Mianowicie, w porównaniu z jego poprzednimi płytami, użyto tutaj całkiem sporo żywych instrumentów. Jest wyraźna perkusja, gitary, a nawet cały utwór bazujący głównie na pianinie.
Mowa tu oczywiście o fantastycznym Closer To You, który nie tylko pełen jest serca i idealnie przekazanych, szczerych emocji, ale też świetnie balansuje całość EPki. Na pewno nie jest to nudna, jednowymiarowa ballada. Znajdziemy tam zmiany tempa, rytmu, nastroju… Instrumentarium również zmienia się i poszerza w miarę upływu taktów. Jednak wyważony charakter kawałka wciąż daje nam szansę by odetchnąć po zastrzyku energii zaaplikowanym przez poprzednie piosenki i nabrać rozbiegu przed kolejnymi.
Velvet: side A to idealna hybryda nowoczesności i historii. Rocka i popu. Łączy też nadzwyczajny wokal i równie dobre kompozycje. A wszystko to oczywiście, jak na Adama przystało, z gigantyczną dozą jedynej w swoim rodzaju osobowości.

