
Po kilku miesiącach dywagacji na temat miasta-organizatora przyszłorocznej Eurowizji dzisiaj stanie się jasne czy konkurs odbędzie się w Izraelu. Powodem tej decyzji są kwestie finansowe.
Jeszcze w maju wiele wskazywało na to, że Eurowizja 2019 odbędzie się w Jerozolimie. Ta kontrowersyjna kandydatura wspierana była przez część izraelskiego rządu m.in.: Minister Kultury i Sportu – Miri Regev, że w przypadku braku możliwości zorganizowana przyszłorocznego konkursu w Jerozolimie Izrael powinien zrzec się praw do organizacji. Ostatecznie do rywalizacji o prawa goszczenia Eurowizji 2019 przystąpiły także Eilat oraz faworyt większości fanów, Tel Aviv.
Zaczęły się jednak kłopoty finansowe. Izraelski nadawca publiczny początkowo do końca lipca miał wpłacić Europejskiej Unii Nadawców 12 milionów euro depozytu, jednak ostateczny termin przedłużono do połowy sierpnia. Władze izraelskiego IPBC (KAN) zwróciły się do tamtejszego rządu o zwiększenie dofinansowania, jednak Minister Komunikacji stwierdził, że Eurowizja 2019 powinna odbyć się w oparciu o budżet stacji, w zamian za to zaproponowano pożyczkę części niezbędnych środków.
Jak podaje jednak Haaretz, Ministersywo Finansów Izraela porozumiało się i udzieli telewizji KAN pożyczki w wysokości 50 milionów NIS. W ten sposób prawdopodobnie przyszłoroczny konkurs odbędzie się w Izraelu. Ostateczna decyzja zapadnie dziś o godzinie 18.
Ostatni raz Eurowizja nie odbyła się w państwie, które wygrało poprzednią edycję w 1980 roku. Rok wcześniej wygrał… Izrael, a wtedy prawa organizatorskie przejęła Holandia.


