W marcu tego roku supportowali Toma Odella na warszawskim Torwarze, a już teraz przyszła pora na ich w pełni samodzielne koncerty. Amerykańskie trio LANY okrzyknięte „nadzieją muzyki indie” końcem listopada rusza w europejską część swojego tournèe.
O tym, że lepiej nie mogli rozpocząć swojej trasy koncertowej wskazuje data 27 listopada i klub Proxima w Warszawie. To właśnie tego dnia polscy fani jako pierwsi w Europie usłyszą na żywo ich debiutancki krążek zatytułowany po prostu LANY. Oczywiście nie ma co zwlekać do ostatniej chwili, bo bilety w cenie 69 zł (I pula) oraz 80 zł (II pula) z łatwością znajdą swoich nabywców.
Dla niewtajemniczonych proponuję pięć ciekawostek dotyczących powstania zespołu i kariery… nie tylko muzycznej.
- Kumple z Nashville
Paul Klein (wokal, keyboard, gitara), Jake Goss (perkusja) i Les Priest (wokal wspierający, keyboard, gitara) poznali się kilka lat temu w Nashville. Jake i Les dzielili dom z pięcioma innymi współlokatorami, podczas gdy Paul mieszkał przy tej samej ulicy. I chociaż muzyka już wtedy gościła w ich życiu, to nie od razu zaowocowała współpracą. Goss i Priest udzielali się w formacji WRDLS, z kolei Klein przeprowadził się do LA i tam próbował zaistnieć jako solowy artysta. Kiedy uznał, że nie wychodziło mu to za dobrze postanowił powrócić do Nashville i odszukać chłopaków. Napisali wspólnie kilka piosenek, odczekali i w efekcie powołali do życia wspólny projekt – LANY.
- Dwa najpopularniejsze miasta Ameryki
Panowie od początku wiedzieli, że nazwa ich zespołu ma być krótka i najlepiej (ze względów estetycznych) czteroliterowa. Jednak jak nietrudno się domyślić większość takich kombinacji została już dawno zajęta. Rozwiązaniem okazało się połączenie skrótów dwóch sławnych miast Ameryki. Paul z uwagi na swoją pracę w modelingu musiał na jakiś czas przenieść się do Nowego Jorku. Natomiast Les i Jake jako główne centrum muzycznego dowodzenia obrali Los Angeles. Pewne trudności w podróżowaniu między LA a NY odcisnęły swoje piętno na muzykach, ale co najważniejsze, przyniosły korzyść w postaci nazwy zespołu – LANY (wymowa: lay-nee).
- Pomoc Internetu
O tym, że Internet pomaga w muzycznej karierze potwierdza także historia chłopaków z Nashville. Wszystko rozpoczęło się od założenia anonimowego konta na SoundCloud i wrzucenia tam swoich pierwszych piosenek. Na naszym profilu widniało zdjęcie Michaela Jordana i Magic Johnsona. Co nie oznaczało, że lekceważymy swoich słuchaczy – wręcz przeciwnie, po prostu nie byliśmy pewni reakcji ludzi na nasze nowe brzmienie – wyznaje Paul. Kilka tygodni później, Amerykanie zaczęli otrzymywać e-maile od wytwórni płytowej z Wielkiej Brytanii. Na początku Klein uznał je za wiadomości spamowe, jednak dość szybko przekonał się, że są prawdziwe. W efekcie zespołem zajął się profesjonalny menedżer, który pomógł im w dalszej karierze i wydaniu debiutanckiej płyty LANY.
- Od tego utworu wszystko się zaczęło
Wielki hit amerykańskiego trio ILYSB powstał w rezultacie nocnej przejażdżki Paula ze swoją byłą dziewczyną. W pewnym momencie zadzwoniła jej siostra i kończąc rozmowę w emocjonalny sposób, wyznała: I love you so bad. Wokaliście tak spodobało się to stwierdzenie, że od tej pory pisząc smsy do swojej ukochanej zaczął używać wersji skróconej (ILYSB). I chociaż ich uczucie nie przetrwało próby czasu, to pozostała piosenka ILYSB. Napisana przez muzyka w ekspresowym tempie dwóch godzin, do dziś zyskała ponad 80 milionów odtworzeń w serwisie Spotify.
- Klein jako model
Uroda to nie wszystko, ale przydaje się. W końcu sale koncertowe wypełnione po brzegi (głównie) fankami to również zasługa aparycji Paula. Przyciąga płeć piękną (w tym Duę Lipę) i zainteresowanie nie tylko z branży muzycznej. Wokalista jako model agencji NEXT współpracował z takimi markami, jak: Prada, Banana Republic i Zanerobe. Był nawet czas kiedy pozowanie przychodziło mu z dużo większą łatwością niż nagrywanie piosenek. Ostatecznie jednak muzyka wygrała, ale praca w modelingu zmieniła jego podejście do tworzenia: wzmocniła mnie; samo chodzenie na casting i bycie odrzucanym, sprawiło, że czuję się pewniejszy w prezentowaniu swojego wyglądu czy kreatywności. A to z kolei pozwoliło mi na pisanie (piosenek) z jeszcze wygodniejszej perspektywy.

